Po niezłym meczu gracze Victorii musieli pogodzić się z kolejną do kolekcji porażką. Szybko stracona bramka w pojedynku z Lipnem Stęszew miała kluczowe znaczenie dla losów spotkania.
Właściwie mecze się jeszcze na dobre nie zaczął, a gospodarze zdobyli już gola. Jak się później okazało była to jedyna bramka, która padła w tym spotkaniu. Kluczowa akcja sobotniego pojedynku miała miejsce w 3. min. Gracz Stęszewa zagrał piłkę za linię obrony Victorii. Futbolówkę pod samą linią końcową boiska dopadł jego kolega, wycofując ją na 16. metr. Strzał Jakuba Rasiaka do atomowych nie należał, ale piłka była na tyle precyzyjnie uderzona, że Sebastian Lorek nie miał żadnych szans na obronę. W trakcie pierwszej połowy pojedynku gra toczyła się głównie od jednego pola karnego do drugiego. Obu drużynom nie udało się prawie wcale wypracować klarownych okazji strzeleckich. Po stronie zespołu ze Stęszewa było to minimalnie niecelne uderzenie piłki z linii pola karnego w 27. min i strzał z obrębu pola karnego w 38. min, po którym futbolówka poszybowała nad poprzeczką bramki Victorii. Po stronie września był to natomiast niecelny strzał po uderzeniu piłki głową z 12. metrów i niewykorzystana szansa, którą dawało wykonywanie rzutu wolnego z okolic narożnika pola karnego w 37. min.
Już na początku drugiej części gry obroną uderzenia gracza Stęszewa z bliska musiał się wykazać Lorek. Potem przez kwadrans przewagę na boisku osiągnęła Victoria. Przyniosło to bardzo niecelny strzał Kamila Kaniora z obrębu pola karnego i minimalnie niecelne uderzenie piłki głową przez jednego z wrześnian, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. W następnym fragmencie gra się wyrównała i przeniosła do środka pola. W ostatnich minutach meczu gracze Victorii zepchnęli przeciwnika na jego połowę. Niestety ich poczynania ofensywne, wobec dobrze zorganizowanej obrony Lipna, przypominały bicie głową w mur. Gospodarze natomiast w doliczonym czasie gry po dwóch kontrach mogli pokusić się o podwyższenie rezultatu spotkania.
III liga – gr. 2, Lipno Stęszew – Victoria Września 1:0 (1:0)
1 0
Niezasłużenie, to ktos im placi jakiekolwiek pieniądze.
Ale co tam, miejska kaska leci
2 0
Niezasłużona porażka ? Kto wam pisze te śmieszne artykuły? Niezasłużona porażka byłaby gdyby ktoś ich skręcił, a nie gdy tak naprawdę nie potrafią oddać celnego strzału na bramkę. Czas zabrać się za robotę jak inni beniaminkowie i przestać robić z siebie ofiary, albo niech przestaną brać kasę z miasta 🫡