Stróż wiejski to funkcja dziś już zapomniana, choć – jak sołtys – wywodzi się ze średniowiecza. Przed wojną był to funkcjonariusz lokalny, którego zadaniem było chronienie wsi przed kradzieżami czy pożarami. Słowem, stróż pilnował porządku. Często miał budkę w centrum wsi, aby chronić się przed niepogodą. Był zatrudniany przez gminę (sołectwo) lub dwór. Stróżami najczęściej byli parobkowie, robotnicy rolni.
Wojciech Kowalkowski od 11 lat był stróżem nocnym w Sokolnikach. Został zakontraktowany przez polską część wsi (gminę Sokolniki). Obchody wykonywał także po niemieckiej części, w Sokolnikach-Kolonii – formalnie już w sąsiedniej gminie. Ten wolontariat przestał mu się podobać w marcu 1922 roku. Wysmarował więc pismo w tej sprawie do starosty Adama Charkiewicza.
ODDAJCIE MI PIENIĄDZE
– Na obszarze Sokolnik istnieją dwie oficjalne gminy: gmina polska i gmina niemiecka. Zakontraktowany jestem dla polskiej gminy – niemiecka stróża niemieckiego nie posiada, tak że stróżuję gminie niemieckiej przez chęć. Gmina nie poczuwa się do tego, aby mi dać jakiekolwiek wynagrodzenie – pisał Wojciech Kowalkowski.
Domagał się od Niemców 2000 marek polskich wynagrodzenia miesięcznie.
– A jak mojego żądania nie spełnią, to niech sobie osobnego stróża sprowadzą i na koszt własnej gminy utrzymują – dodał.
Pretensje stróża popierał sołtys polskich Sokolnik, Jan Andryszak.

NACHTWAKER
Starosta Adam Charkiewicz nakazał rozwiązać problem Janowi Zgolińskiemu, komisarzowi obwodowemu (wójtowi) z Kołaczkowa. Ten wezwał na rozmowę Pawła Stillera, sołtysa Sokolnik-Kolonii.
– Płacić Kowalkowskiemu nie będziemy, ponieważ nie jest w stanie obie gminy prawidłowo stróżować, gdyż gminy Sokolniki i Sokolniki-Kolonia są bardzo rozległe. U nas funkcjonuje straż nocna, ale jeśli zostanie zniesiona, wybierze gmina Sokolniki-Kolonia swojego stróża i to szybko – twierdził sołtys Stiller.
WÓJT WYSYŁA POLICJĘ
Niemcy sokolniccy kilka miesięcy zwlekali z powołaniem swojego stróża. We wrześniu 1922 wójt kołaczkowski polecił posterunkowi Policji Państwowej w Borzykowie sprawdzenie, czy nachtwaker pracuje już w Sokolnikach-Kolonii. Ewentualnie policjanci mieli rozpoznać, czy Kowalkowski ma już płacone za obchody po Sokolnikach-Kolonii.
Funkcjonariusze interweniowali u sołtysa w tej sprawie kilkukrotnie. Nacisk przyniósł efekt. Ostatecznie w grudniu tego roku Sokolniki-Kolonia wybrały sobie na stróża Niemca, Ludwika Finkego.
DYCHOTOMIA
To typowe, że w latach 20. XX wieku w jednej wsi funkcjonowały dwa samorządy wiejskie. W Sokolnikach podział ukształtował się po linii narodowościowej. W innych miejscowościach przeważał schemat majątkowy: gmina (wieś) – obszar dworski (dwór).
W zarządzie gminy (radzie sołeckiej) Sokolnik-Kolonii byli: sołtys Paweł Stiller, Herman Schmalz (I ławnik) i Wilhelm Bohn (II ławnik). W Sokolnikach: sołtys Jan Andryszak, Stanisław Orłowski (I ławnik), Stanisław Czerniak (II ławnik). Po zamieszaniu ze stróżem sołtysem przestał być Jan Andryszak – zastąpił go Józef Karbowiak. Jednak od sierpnia do grudnia 1924 roku był zawieszony przez starostę. W tym okresie tymczasowym sołtysem został Stanisław Orłowski.
Dualizm w Sokolnikach zakończył się wraz z reformą administracji w 1934 roku. Od tego czasu wieś posiadała wspólną radę gromadzką.
Wszystkie niesnaski polsko-niemieckie ujawniły się jednak wraz z początkiem drugiej wojny światowej. W czasie okupacji przybrały natomiast zbrodniczy charakter – ale to już zupełnie inna opowieść: Historia naszych ziem. Niemieckie zbrodnie w Sokolnikach.
Zdjęcie główne: Stróż nocny. Fot. Wiatrak
W środku: Kościół pw. św. Jakuba Większego Apostoła. Widok z lat 30. XX wieku. Fot. Franciszek Włosik
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu wrzesnia.info.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz