Rok 1946, potworna powojenna nędza. Żywność jest reglamentowana. Każdy dorosły mieszkaniec Wrześni posiada kartę żywnościową z wyszczególnionym asortymentem i gramaturą artykułów spożywczych, które może kupić w sklepie. Dystrybucję żywności kontroluje państwo. Dyspozycje wychodzą z Ministerstwa Aprowizacji i Handlu, idą przez Urząd Wojewódzki w Poznaniu. W końcu docierają do kierownika referatu aprowizacji i handlu w Starostwie Powiatowym we Wrześni. Pan kierownik jest niczym król Wrześni. Ma władzy tyle, co starosta Jan Ociepka. Ale to gorący stołek.
BAJZEL W STAROSTWIE
W marcu kierownikiem ds. aprowizacji i handlu jest Marian Olejniczak. Na początku roku zastąpił niejakiego Kamińskiego, który ze starostwa wyleciał z hukiem.
– Poprzedni kierownik opuścił referat aprowizacji i handlu 1 listopada 1945 bez urzędowego zdania agend, pozostawiając wszystko w nieładzie, bez wiedzy starosty, a dopiero później poinformował starostę, że rezygnuje ze stanowiska. [...] W referacie aprowizacji zbyt często zmieniano, że nie jest dziwne, że panował tam nieład – zeznawał później przed prokuratorem Olejniczak.
Wczesną wiosną w życie wchodzą rozporządzenia o ograniczeniu spożycia wyrobów cukierniczych i unormowaniu obrotu mięsem i wędlinami. Przeciętny mieszkaniec Wrześni może teraz kupić mniej cukru i kiełbasy niż to, co wynika ze wspomnianej karty żywnościowej. Są jednak równi i równiejsi. Wprowadzono wyjątki dla urzędników starostwa i członków ich rodzin, nauczycieli, traktorzystów, pocztowców, pracowników sądowych i prokuratorskich, szpitali oraz dla osób prowadzący wyrąb lasu.

CZEKOLADA
O tym, czy Września je czy nie je, po części decyduje przedstawiciel ds. UNRAA (United Nations Relief and Rehabilitation Administration) przy Urzędzie Wojewódzkim w Poznaniu. Pamiętamy, jak Witia z Samych swoich ujeżdża konia z Unry. Pomoc dotyczyła jednak przede wszystkim żywności. W lutym 1946 roku przydział np. czekolady dla dzieci na cały powiat wrzesiński wynosił ledwie 2790 tabliczek na wszystkie sklepy.
Września:
Miłosław:
Orzechowo:
Borzykowo:
Wszembórz:
Czeszewo:
Węgierki:
Strzałkowo:
PIĘĆ LAT WIĘZIENIA
Nowe przepisy powodują nerwową sytuację w mieście. Wszyscy patrzą na ręce nowego kierownika ds. aprowizacji i handlu, jak dzieli te głodowe racje. Niektóre decyzje się nie podobają.
Wkrótce w starostwie pojawia się kontrola z urzędu wojewódzkiego. Komisja stwierdza nieprawidłowości. Marian Olejniczak wydysponował bez zezwolenia: 70,5 kg cukru, 68 kg sera, 380 puszek konserw rybnych, 10 kg śledzi, 26 puszek kakao, 18 tabliczek czekolady, 3,2 kg herbaty i 67 kg masła. Nie raportuje tego do województwa. Zostaje postawiony w stan oskarżenia na podstawie dekretu z 16 listopada 1945 roku o przestępstwach szczególnie groźnych w czasie odbudowy państwa. Grozi mu do pięciu lat więzienia. Śledztwo rozpoczyna Komenda Powiatowa Milicji Obywatelskiej we Wrześni.

DZIECKO KARTĘ ZEŻARŁO
Kłopoty na Olejniczaka sprowadza jego dobroduszność. Do starostwa zgłaszają się mieszkańcy, którym skradziono karty żywnościowe lub sami je zgubili. W kilku przypadkach to dzieci w trakcie zabawy niszczą bezcenne dokumenty. Urzędnik przyznaje więc nowe kartki. Ponadto wydaje większe partie produktów żywnościowych dla instytucji, np. 10 kg cukru i 60 kg sera trafia dla komendy MO we Wrześni, która teraz prowadzi przeciwko niemu śledztwo.
– Wprawdzie dochodzenie nie wykazało, by oskarżony przywłaszczył sobie niektóre artykuły żywnościowe, jednak jak wynika z zeznań inspektora Departamentu Kontroli Ministerstwa Aprowizacji i Handlu w Poznaniu Boducha Juliana, samowolne dysponowanie artykułami bez zwolnienia Województwa, nawet na cele społeczne, przekraczało uprawnienia oskarżonego i nie było zgodne z obowiązującymi przepisami – podkreślał w akcie oskarżenia prokurator Roman Śmielecki.
NO CO WY?
29 stycznia 1947 roku Sąd Okręgowy w Gnieźnie na sesji wyjazdowej we Wrześni uniewinnił Mariana Olejniczaka. Wskazał, że to Urząd Wojewódzki w Poznaniu nie dopełnił formalności. Urzędnik z Wrześni wskazywał, że o instrukcję dotyczącą przechowywania dowodów rozliczeniowych pytał pod koniec grudnia 1945, a odpowiedź z województwa otrzymał 25 marca 1946, natomiast samą instrukcję dopiero miesiąc później.
– Jak z powyższego wynika, referat aprowizacji i handlu nie miał danych, jak te sprawy traktować – twierdził Olejniczak.
Zdjęcie główne: Rok 1946. Dzieci z Oświęcimia nad darami z Unry, mydłem do prania i płatkami owsianymi. Fot. United Nations
Rok 1946. Karetka pogotowia dla wrzesińskiego szpitala z Unry Fot. Września - Miasto w Centrum Zainteresowania
Rok 1952. Polskie dzieci konsumują jedzenie z Unry Fot. United Nations
16 1
Do dziś w starostwie jest niewyjaśniona afera z tymi nagrodami do pracowników. Było o tym głósno. Następcy mieli o wyjaśnić i Cisza!
12 1
O współczesnych aferach cich sza, cicho sza,
Wyrzucimy donosy do kosza, do kosza.
9 2
Ale jak to? Nieuczciwy urzędnik? 🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣
10 3
I tak do dzisiaj!
Po tej liście widać skąd wzięło się *wrzesińskie bogactwo*! 🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu wrzesnia.info.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz