Siatkarze Krishome przegrali po tajbreku pojedynek z Olimpią Sulęcin. Z wyjazdu wrześnianie przywieźli tylko jeden punkt, chociaż apetyt z pewnością mieli na ich komplet.

W pierwszym meczu rozegranym pod koniec października 2025 r. podopieczni Mariana Kardasa pokonali Olimpię we własnej hali 3:1. Tym razem odwet za tą porażkę wzięli sobie występujący w roli gospodarze gracze z Sulęcina. W meczu wrześnian dopadły stare koszmary. Nie potrafili kończyć swoich akcji w ataku oraz tracili punkty seriami, co im się nie przytrafiło już od dawna. Najbardziej istotne dla całego pojedynku były chyba losy pierwszego seta, którego siatkarze Krishome przegrali w sobie tylko znany sposób. Pierwszą partię wrześnianie rozpoczęli znakomicie od prowadzenia 4:1. W następnym fragmencie gry punkt z zagrywki dołożył Marcin Iglewski, a po chwili dwa asy zaserwował jeszcze Michał Malczewski. Po punkcie na 15:7 zdobytym z zagrywki przez Michała Torzewskiego trener gospodarzy po raz drugi wziął czas dla swojej drużyny. Wrześnianie po tym zdobyli jednak kolejny punkt i prowadzili 16:7. To co później się wydarzyło trudno racjonalnie wytłumaczyć. Najpierw miejscowi po serii zdobytych punktów odrobili straty na 13:17. Po chwili przegrywali już tylko 17:19, by po raz pierwszy w tym secie wyrównać na 22:22. Potem zdobyli punkt z kontry, dwa razy wykazali się asowymi zagrywkami wygrywają przegranego praktycznie seta 25:22.
Po totalnej wpadce wrześnianie nie podnieśli się w trakcie drugiej partii. Początek, do stanu 7:7, mieli co prawda jeszcze niezły, ale potem dali się kompletnie zdominować graczom Olimpii. Przegrywając 8:11 trener Kardas zdecydował się po raz pierwszy wziąć czas dla swojej drużyny. Niestety nic to nie pomogło. Miejscowi kontynuowali zdobywanie punktów odskakując na 14:8. Przewagę uzyskaną w tym momencie udało im się utrzymać do końca partii. Ostatecznie wygrali 25:18.

W trzecim secie wrześnianie dokonali tego, czego nie udało się im w pierwszym, chociaż o drżenie serca kibiców przyprawili również. Gracze Krishome bardzo szybko uzyskali przewagę punktową. Najpierw prowadzili 9:2, a po chwili było 17:10. Niestety w tym momencie ponownie zaczęli stawać w miejscu. Gospodarze najpierw odrobili straty na 13:17, po chwili przegrywali już tylko 21:22. W tym momencie mający przed sobą widmo łatwo przegranego meczu siatkarze Krishome mocno się sprężyli doprowadzając do zwycięstwa w partii 25:22.
Czwarty set wyglądał tak, jak oczekiwali tego sympatycy wrześnian. Krishome po dobrym początku uzyskał kilkupunktową przewagę i jej nie stracił już do końca. Po prowadzeniu 8:4 wrześnianie zwiększyli jeszcze przewagę na 12:6 i 16:8. Gra punkt za punkt w końcowym fragmencie seta spowodowała, że gospodarze przegrali go16:25 i musieli się szykować do rozstrzygnięcia meczu w tajbreku.
Tajbrek do pewnego momentu toczył się przy grze punkt za punkt. Po 7:7 miejscowi wygrali kolejna piłkę i to oni na zmianę stron przechodzili prowadząc. Kluczowym momentem w tej partii okazało się przy stanie 9:9 zdobycie przez siatkarzy Olimpii dwóch kolejnych punktów. Wrześnianie do końca nie potrafili odrobić już tej straty przegrywając seta 13:15 i cały mecz 2:3.
W najbliższą sobotę, 31 stycznia o godzinie 17.00 wrześnianie będą podejmować we własnej hali sąsiada zza miedzy – SPS Cargill Słupca.
II liga – gr. 1, Olimpia Sulęcin – Krishome Września 3:2 (25:22, 25:18, 22:25, 16:25, 15:13)
Fot. Łukasz Radziejewski
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu wrzesnia.info.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz