Termin wprowadzenia stanu wojennego był jedną z najściślej chronionych tajemnic reżimu generała Jaruzelskiego. Ale wrzesińska Solidarność została ostrzeżona przed nadchodzącym uderzeniem.
12 grudnia 1981 roku we Wrześni. Minus 20 stopniu Celsjusza, śnieg po kolana. W drzwiach mieszkania Jana Koralewskiego, szefa wrzesińskiej Solidarności, staje Romuald Bednarek, inżynier z Tonsilu, też działacz Solidarności. – Janek, przyjdą po ciebie, ukryj się – mówi wyraźnie przejęty niespodziewany gość.
Szczegóły tamtych wydarzeń Koralewski postanowił upublicznić dopiero po 33 latach. A dokładnie to, że wrzesińska Solidarność została ostrzeżona o zbliżających się aresztowaniach przez Alicję Kostrzewską, ówczesną kierownik Komendy Miejskiej Milicji Obywatelskiej we Wrześni.
Bednarek był bliskim znajomym Ryszarda Kostrzewskiego, męża Alicji. Milicjantka miała skorzystać z tego kanału, aby poinformować działacza o zbliżającym się zagrożeniu. Dzisiaj wiemy, że Koralewski nie zdołał wszystkich ostrzec. Jego dom był pod obserwacją i on sam musiał się ukrywać. Zawiadomił Czesława Łabędzkiego i Bogdana Spychałę, którzy – jak się później okazało – nie byli przeznaczeni do internowania. Koralewski pół godziny spóźnił się do Bogdana Narożnego, którego zabrała grupa realizacyjna KM MO.
Typowanie do internowania
Przygotowania do wprowadzenia stanu wojennego ruszyły w listopadzie 1980 roku, w ramach operacji o kryptonimie „Jodła”. W styczniu i lutym 1981 z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych trafiły do Komendy Miejskiej Milicji Obywatelskiej we Wrześni (a więc także do Służby Bezpieczeństwa, która działała w strukturach milicji) pierwsze plany i zalecenia w sprawie izolacji „elementu antysocjalistycznego”, czyli internowania działaczy Solidarności, kół dysydenckich – właściwie każdego, którego bezpieka uznała za wroga ludowej ojczyzny.
Kandydatów do internowania MSW wskazało ogólnikowo. To miały być osoby prowadzące działalność destrukcyjno-polityczną co najmniej od lipca 1980 do grudnia 1981, zwłaszcza w okresie po V i VI Plenum PZPR. Albo takie, których sprawność fizyczna i intelektualna predysponowała do politycznej destrukcji. Nie mogły być uwięzione osoby, które były jedynymi opiekunami (żywicielami) rodziny. Wytypowanie konkretnych ludzi zlecono Komendzie Miejskiej Milicji Obywatelskiej we Wrześni.
Odpowiedzialny za rozpracowanie opozycji demokratycznej był Wydział III Służby Bezpieczeństwa. Kandydatury przekazywał do zaakceptowania naczelnikowi wydziału śledczego KW MO płk. Bogdanowi Jeleniowi. Niewątpliwy udział w akcji internowania działaczy Solidarności miała Milicja Obywatelska, dlatego Alicja Kostrzewska musiała uczestniczyć w przygotowaniach do operacji „Jodła”, zadysponować odpowiednimi siłami i środkami. Zatrzymania internowanych odbywały się zawsze w asyście milicji i to właśnie milicjanci później zajmowali się rekwizycją i likwidacją komisji zakładowych Solidarności we wrzesińskich zakładach pracy.
Od lewej: szef wrzesińskiej SB Lechosław Chudziński oraz jego podopieczni Waldemar Jamro i Jan Chmielewski, którzy zajmowali się zwalczaniem opozycji demokratycznej we Wrześni w latach 80. Fot. Instytut Pamięci Narodowej
Ekstrema Solidarności
W sumie internowano 4 mieszkańców Wrześni. Już w lutym 1981 wytypowano Jana Koralewskiego z Tonsilu, który przez bezpiekę został określony „mózgiem” zakładowej Solidarności. Był też szefem Wrzesińskiej Rady Koordynacyjnej (zrzeszenia komisji zakładowych). Numerem dwa na liście został Zbigniew Musiałkiewicz z Mikromy:
Poprzez prowadzenie działalności agitacyjnej do nowych związków wyrósł na samozwańczego lidera – tak charakteryzowała go esbecja w sprawie operacyjnej „Silnik”, która miała na celu rozpracowanie Solidarności w Mikromie.
MSW zaleciło jednostkom podległym stałe aktualizowanie listy, wraz z rozwojem sytuacji w kraju. Wykaz uzupełniono o Bogdana Narożnego ze Stokbetu (źródła nie podają daty), wiceprzewodniczącego WRK, delegata na I Krajowy Zjazd NSZZ Solidarność w Gdańsku, członka Zarządu Regionu. Prawdopodobnie była to decyzja komendy wojewódzkiej. Zorientowano się bowiem, że Narożny jest łącznikiem między Wrześnią a komisjami zakładowymi w Poznaniu.
W katalogu ujęto też Bogdana Nowakowskiego z Gierłatowa, rzecznika prasowego NSZZ Solidarność Rolników Indywidualnych w Poznaniu. Skreślono go jednak we wrześniu 1981: – Aktualna postawa polityczno-związkowa nie wskazuje na to, że podejmie wrogą, antysocjalistyczną działalność – pisano w uzasadnieniu tej decyzji. Prawdopodobnie miało to związek z gratulacjami, które wysłał do Wojciecha Jaruzelskiego po asygnowaniu tego na stanowisko premiera.
Lista „elementów antysocjalistycznych” była nowelizowana nawet po 13 grudnia, o czym świadczy internowanie Andrzeja Jasińskiego, pracownika Zakładu Mechanizacji i Chemizacji w Grabowie Królewskim (podległego Kombinatowi PGR Bieganowo), dopiero w tzw. drugim rzucie 17 grudnia. Miało się to odbyć na wyraźne żądanie Bogumiła Paula, dyrektora kombinatu. Dodajmy, że Jasiński został zatrzymany w miejscu pracy, a więc wbrew zaleceniom centrali MSW. Miało to również taki skutek, że rodzina przez dłuższy czas nie wiedziała, co tak naprawdę się z nim dzieje.
Stanęła u drzwi załoga G
Wpisanie na listę internowanych pociągało za sobą dalsze rozpracowywanie przez grupę śledczą Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej w Poznaniu. Zbierano informacje o dotychczasowej działalności antypaństwowej figuranta, o kontaktach, miejscu zamieszkania i innych, w których przebywał. Przygotowywano formalne decyzje o zatrzymaniu i uwięzieniu. Służba Bezpieczeństwa obserwowała domy osób wyznaczonych do internowania, aby uniemożliwić ewentualną ucieczkę.
W niedzielę 13 grudnia nie było w telewizji „Teleranka” ani serialu animowanego „Wojna planet”. Mimo to przed drzwiami trzech mieszkań we Wrześni stanęła... załoga G. Trzyosobowa ekipa realizacyjna (przynajmniej jeden funkcjonariusz musiał być w mundurze), w jej skład wchodzili milicjanci i esbecy z Komendy Miejskiej MO we Wrześni. Funkcjonariusze byli uzbrojenie w osobistą broń palną, ręczne miotacze gazu, kajdanki oraz protokoły przeszukania, na wypadek gdyby zaszła potrzeba jego wykonania, a także zestaw do wyłamywania drzwi. Zadanie to oczywiście realizowali funkcjonariusze KM MO.
Akcją internowania dowodził pełnomocnik mjr Wojciech Sobisiak, wyznaczony przez KW MO w Poznaniu. Zatrzymani działacze Solidarności najpierw byli rejestrowani w komendzie we Wrześni (część z nich trafiła do Poznania), potem przewieziono ich do Zakładu Karnego w Gębarzewie.
Operacja „Klon”
Służba Bezpieczeństwa zajęła się też innymi aktywnymi działaczami wrzesińskiej Solidarności. W ramach operacji „Klon” na przełomie grudnia 1981 i stycznia 1982 przeprowadzano tzw. rozmowy ostrzegawcze. Była to nieco lżejsza niż internowanie forma represji. Taka rozmowa za każdym razem kończyła się podpisaniem tzw. lojalki. Była to pisemna forma zrzeczenia się działalności opozycyjnej. Niepodpisanie najczęściej wiązało się ze zwolnieniem z pracy i innymi trudnościami, natomiast podpisanie skracało też pobyt w internowaniu – dlatego odmów prawie nie było.
W wielu przypadkach podpisanie lojalki rozpoczynało kontrolę operacyjną figuranta, działacza Solidarności, która trwała aż do 1989 roku. Każdy figurant otrzymywał kryptonim, który go w jakiś sposób charakteryzował. Na przykład Czesław Łabędzki, szef Solidarności w Tonsilu miał kryptonim „Piłkarz”, ponieważ w młodości był napastnikiem Victorii Września. Ludwika Gromadzińskiego z PGR Sokołowo ochrzczono „Żbikiem” , ponieważ był zadziorny wobec dyrektora Hilarego Korzyniewskiego. Franciszek Karpiński został „Belfrem”, ponieważ był emerytowanym nauczycielem.
Lojalki podpisali też internowani: Jan Koralewski, Zbigniew Musiałkiewicz. Bogdan Narożny napisał „własną lojalkę”, a nie tę podsuniętą przez esbeka. Zarówno wówczas, jak i dziś te podpisy nie mają większego znaczenia dla środowiska Solidarnościowego. W czasie stanu wojennego spora grupa osób i tak kontynuowała działalność opozycyjną w warunkach konspiracji.
Trudne powroty
Warunki pobytu w Zakładzie Karnym w Gębarzewie były spartańskie. Fizycznie do wytrzymania, choć żywienie kiepskie. Trudniej było z psychiką. Rozłąka z najbliższymi, pozostawione żony i małe dzieci (żona Bogdana Narożnego była w zaawansowanej ciąży). Do tego izolacja, więzienny dryl i prowokacje służby więziennej.
Jako pierwszy, w Wigilię, ze względów zdrowotnych został zwolniony Zbigniew Musiałkiewicz. Dieta więzienna nie sprzyjała też zdrowiu Jana Koralewskiego, który wyszedł na wolność 19 stycznia 1982. Najdłużej siedzieli Andrzej Jasiński (do 25 marca) i Bogdan Narożny do (29 kwietnia).
Z teczki internowania Narożnego wiadomo, że był karany za śpiewanie hymnu i „Boże, coś Polskę”. To był protest internowanych na wieść o pacyfikacji kopalni Wujek. Uczestniczył w strajku głodowym wywołanym przez esbecką prowokację, polegającą na inscenizacji rozstrzelania człowieka.
Internowani do Wrześni wrócili nie jako bohaterowie, a jako renegaci. Przekonali się o tym na własnej skórze w miejscu zatrudnienia. Bogdan Narożny w Stokbecie i Zbigniew Musiałkiewicz w Mikromie byli mobbingowani i nachodzeni przez funkcjonariuszy SB. Jak przyznał po latach Narożny podjął grę z bezpieką. Pod pozorem leczenia w gnieźnieńskiej Dziekance dostał chorobowe i wolne w pracy (równy okresowi internowania). Był to czas gdy mógł w pełni zaangażować się w konspirację.
Młode wilki
W stanie wojennym Solidarność zdołała utrzymać część struktur. W pierwszym okresie stanu wojennego sukcesem było ukrycie przez Włodzimierza Mokrackiego sztandaru tonsilowskiej Solidarności, poszukiwanego przez SB i milicję. Bogdan Narożny był współorganizatorem punktu pomocowego dla prześladowanych. Przełom nastąpił w 1984, po śmierci księdza Jerzego Popiełuszki. Narożny zaangażował się w budowę samorządu pracowniczego. Opozycja zaczęła spotykać się w Biechowie.
Rozpracowywaniem Solidarności na początku zajmował się porucznik Marek Worwąg. W 1981 do wrzesińskiej SB trafili młodzi funkcjonariusze, którzy nadali wigoru działaniom bezpieki. Młodszy chorąży Jan Chmielewski trafił do SB z ZOMO i zajął się kluczowymi zakładami pracy: Tonsilem, Mikromą, Meramontem. Przez kilka lat udało mu się pozyskać ponad 30 tajnych współpracowników. Potrafił pracować z siecią agentów. W 1985 szef wystawił mu laurkę:
Posiada wrodzone predyspozycje do pracy operacyjnej. Wielokrotnie nagradzany za wyniki osiągane w pracy.
Chmielewski otoczył agenturą m.in. Włodzimierza Mokrackiego i Romualda Bednarka, którzy zajmowali się kolportażem nielegalnych wydawnictw w Tonsilu. Kontrolował też poczynania Zbigniewa Musiałkiewicza i Ludwika Gromadzińskiego.
– Pracowaliśmy po to, aby wilk był syty i owca cała. SB miało robotę, a opozycja sobie istniała. Nikt z osób, którymi się zajmowałem, nie był skazany ani internowany. Góra zlecała zadania na opozycję, domagała się wyników, więc je dostawała. A informatorzy? Każdy wywiad i kontrwywiad będzie ich zawsze miał – mówi Chmielewski.
Niezłe rezultaty osiągał także mł. chor. Waldemar Jamro, który zwalczał rolniczą Solidarność i kościół. To on korzystał z usług wydajnego agenta o kryptonimie TW Lewandowski, który przez ponad 20 lat działał na styku rolnictwa i przemysłu. To on przejął agenta-księdza donoszącego na Bogdana Nowakowskiego.
Pytaliśmy działaczy Solidarności, czy wybaczyli esbekom stan wojenny i późniejsze represje. Najczęściej padała odpowiedź: „Tak”. – Bo tak zrobił Jacek Kuroń. Ale pewnych rzeczy nie zapomnę. Wciąż pamiętam, jak mnie przesłuchiwał Chmielewski. I tego nie zapomnę, bo obudziły się we mnie najgorsze instynkty – wspomina Włodzimierz Mokracki.
Filip Biernat
Artykuł archiwalny, który ukazał się w "WW" 12 grudnia 2014 roku.
1 0
Ciekawy tekst. Ja bym zadał inne pytanie: czy z perspektywy czasu uważają, że było warto? Solidarność przecież, poza wolnością słowa, miała postulaty głównie ekonomiczne –podwyżki płac (wraz ze wzrostem cen i inflacją), zmniejszenie wieku emerytalnego, zmniejszenie czasu oczekiwania na mieszkanie, żłobki, przedszkola, 3 lata macierzyńskiego, wolne soboty. Wbrew pozorom, oni nie chcieli zmiany ustroju, a na pewno nie na kapitalistyczny... Moim zdaniem doskonałym podsumowaniem tego kawałka naszej historii jest (bardziej aktualny niż kiedykolwiek) ostatnia zwrotka Murów Kaczmarskiego „Aż zobaczyli ilu ich, poczuli siłę i czas
I z pieśnią, że już blisko świt, szli ulicami miast
Zwalali pomniki i rwali bruk - Ten z nami! Ten przeciw nam!
Kto sam, ten nasz największy wróg! A śpiewak także był sam
Patrzył na równy tłumów marsz
Milczał wsłuchany w kroków huk
A mury rosły, rosły, rosły
Łańcuch kołysał się u nóg...
Patrzy na równy tłumów marsz
Milczy wsłuchany w kroków huk
A mury rosną, rosną, rosną
Łańcuch kołysze się u nóg...” https://youtu.be/-YGS9vhmFS0?t=190
1 2
I co zostało z tego wielkiego dorobku "Solidarności"? Podzielone i skłócone społeczeństwo oraz "przyjazne państwo" ścigające mechaników samochodowych za wkręcenie żarówki wartej 10 zł. Państwo w którym służba zdrowia funkcjonuje jak należy. Państwo w którym nauczyciele oraz służby ratownicze zarabiają komiczne pieniądze. Państwo, które pozwala na śmierć chorych obywateli próbujących leczyć się marihuaną. Państwo w którym coraz więcej prywatnych przedsiębiorców ucieka ze swoimi firmami do Republiki Czeskiej bo jest tam łatwiej, przyjaźniej i w powietrzu czuć luz. Można jeszcze wymieniać i wymieniać. Jak tam "Solidaruszki", jesteście dumni ze swojego dorobku? :)
0 0
https://www.youtube.com/watch?v=wb5xx0sPkfg
1 1
Miałem kiedyś kolegę i nazwał mnie Solidaruszek i już go nie poważam.Wiesz dlaczego a dlatego bo był w PZPR miał się za lepszego Tak ja jestem dumny.
2 0
Którzy "Solidarnościowcy" są moralnymi spadkobiercami tradycji Sierpnia? Ci z PO, czy ci z PiSu? :)
4 0
No nie było telewizji! W sobotę 12. grudnia o godzinie 23.50 zanikł sygnał telewizji. Były tylko dwa kanały czyli tv1 i tv2 , oba kanały przestały nadawać! Pamiętam jak dziś nadawane było kino nocne a w nim film pod tytułem Św Michał miał koguta, o godzinie 23.50 pojawił się śnieg na dwóch kanałach telewizji! Tego samego dnia 12, grudnia około godziny 20 z Poznania do Gniezna jechało ponad 50 czołgów. Gdzie one jechały ??? po co??? No i tez jest prawdą iz 13, grudnia było prawie 20 stopni mrozu i to że nie było Teleranka
3 1
Władza wypowiedziała woję narodowi - nie mogłem wrócić do akademika i Teleranka też nie mogłem obejrzeć, ale małe radio tranzystorowe (Unitra "Iza" w niebieskiej obudowie - do dzis brat je przechowuje) nastawione na RWE podawało aktualne info. Mama mi buty zimowe schowała, żebym nie wyszedł z domu. Chciałem jechać do Poznania do kumpli... Ech - "co się stało z naszą klasą"?
4 2
Można gdybać co by było jakby nie było stanu wojennego??? WRON prowadził stan wojenny. Rożne zdania na ten temat słyszałem lecz jedno wiem Kiszczak miał krew na rękach lecz gdyby Jaruzelski nie wprowadził stanu wojennego to więcej jak pewne Ruscy byli gotowi wejść do Polski! Zawsze byłem przeciw Komuchom lecz przed prowadzeniem stanu wojennego była rozpierducha na każdym kroku. Każdy robił co chciał i pracował jak chciał o ile w ogóle pracował! W sklepach nie było nic, brak mięsa, brak paliwa, papierosów kawy! Strajk za strajkiem. Pamiętam wprowadzono podwyżkę mleka ogłoszono strajk, wprowadzono podwyżkę papierosów to był strajki. Każdy robił co chciał i strajkował bo mu wolno. Źle powiedziałeś o Milicji przyjechali po ciebie, źle powiedziałeś o rządzie też przyjechali po ciebie. Zakłady pracy większości strajkował a u rzeźnika oglądałeś puste haki. To trzeba przeżyć żeby zrozumieć. Ludzie nie szanują tego co mamy, wolności i demokracji! Prawda jest taka że historia lubi zataczać koło i teraz obecnie to się dzieje
3 0
Widzę błąd logiczny w twojej wypowiedzi. Ruscy nie musieli wchodzić do Polski, bo oni już tu od dawna byli. Heloł! ;) Nawet we Wrześni byli. ;) A w Legnicy mieli nawet broń jądrową. Jedyne co moģlo wejść do Polski od wschodu to rozkazy. Jednak Jaruzelowi nie chciał nikt nieść bratniej pomocy ze wschodu. Chcieli żebyśmy sami załatwiali swoje sprawy. Oni wtedy mieli na głowie swój Afganistan i w d mieli małą, polską rozpierduchę. No może nie w d, ale na drugim planie ;)
1 1
Mówisz że mamy wolność i demokrację i jednocześnie, że historia zatacza koło I teraz to się dzieje. Jedno wyklucza drugie.
1 1
Jesteś starym esbekiem, któremu Kaczor zabrał emeryturkę?
2 1
W dokumentach biura politycznego KPZR stoi jasno, że nie chcieli wchodzić. W 1981 podmieniono Kanię na Jaruzelskiego, żeby zrobił porządek. Gdyby sobie nie poradził, mieli mu trochę pomóc. Wprowadzenie stanu wojennego nie poprawiło sytuacji gospodarczej, a sankcje Zachodu pogłębiły kryzys.
3 0
Ja też walczyłem z komuną - na pasku od zegarka nosiłem opornik! Zegarek był oczywiści marki Poljot, ale co tam...
2 4
Tak wszyscy "walczyli" o tą niepodległą Polskę a dzisiaj co? PiSlamowa okupacja i dyktatura Kaczora nikomu nie przeszkadza?
2 1
Wymień z dwa/trzy elementy dyktatury Kaczora. Tylko nie pisz mi jakiś ogólników o wolnych sądach czy konstytucji Kwacha. Konkretnie poproszę;). A! No i nie wspominaj też o religii w szkołach, bo te lekcje są dobrowolne, gdybyś nie wiedział.
2 1
A co ma niby przeszkadzać? Co takiego złego stało się w Polsce, żeby szary Kowalski miał większy powód do narzekania niż przed ostatnie 30 lat? Wybory były demokratyczne. Za rok są następne. Jaki qrna masz problem?
0 3
lecz koleś głowę może jeszcze nie jest za późno ,chociaż chyba szkoda kasy
1 1
piotruś ,u ciebie w domu wszyscy zdrowi na umyśle ?
3 1
A który z tych trzech esbeków zakładał bank we Wrześni na Harcerskiej?
2 0
Chyba ten, co potem nosił kitkę... A potem wyłysiał... Ale może mi się mylić... Biernat powinien wiedzieć... Albo Stańczyk...
1 0
Temat znam tylko z opowieści.
1 3
Łatwiej ukryć niewygodny dla PiSlamistów komentarz aniżeli mieć problemy z prowadzeniem lokalnej gazetki, co? I to własnie potwierdza dyktaturę Kaczyńskiego - wszyscy "niezależni redaktorzy" posrani na myśl o gniewie małego zawistnika.
2 3
Dowodem na dyktaturę Kaczora jest usuwanie twoich komentarzy przez Śliwę? Słabniesz....
3 1
„Świat się dowiedział, nic nie powiedział...” Tak tylko, ku pamięci i przestrodze... https://youtu.be/beKPwcIppVI
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu wrzesnia.info.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz