Zamknij

Po 0,7 litra wódki na kolejarską głowę. To za dużo nawet dla bezpieki

Filip Biernat Filip Biernat 07:00, 07.03.2026 Aktualizacja: 10:18, 06.03.2026
Skomentuj Po 0,7 litra wódki na kolejarską głowę. To za dużo nawet dla bezpieki

Morze wódki oraz frykasy z baraniny i kurczaków w czasie powszechnego niedoboru i reglamentacji. Tak wyglądał bankiet wierchuszki PKP w Restauracji Światowid w Strzałkowie w 1985 roku. Do akcji wkroczyła Służba Bezpieczeństwa.

29 stycznia 1985 roku kierownictwo Oddziału Drogowego Polskich Kolei Państwowych we Wrześni zorganizowało biesiadę z okazji zwycięstwa we współzawodnictwie pracy w całej Zachodniej Dyrekcji Okręgowej Kolei Państwowych w 1984 roku. Imprezę poprzedziła narada roczna szefów jednostek PKP podległych Oddziałowi Drogowemu. To była wersja oficjalna.

PILI OD DZIESIĄTEJ

Szeregowy Henryk Mizerski, młodszy inspektor Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Koninie, otrzymał od kontaktu służbowego KZMT troszkę odmienną wersję wydarzeń:

– To zawiadowca ze Słupcy urządził bankiet pożegnalny w związku z jego odejściem do pracy na stanowisko naczelnika oddziału robót zmechanizowanych. W bankiecie tym uczestniczyło kierownictwo oddziału drogowego PKP we Wrześni. Uczestniczył też naczelnik sekcji drogowej PKP w Koninie wraz z kierowniczką kadr. Koszty związane z bankietem pokryte zostały bonami żywnościowymi w liczbie 100 o wartości 100 tys. zł. Należy zaznaczyć, że bankiet rozpoczął się o godz. 10.00. tak że w tym dniu w tych jednostkach brak było kierownictwa – donosiło osobowe źródło informacji.

To wystarczyło, aby bezpieka rozpoczęła działania operacyjne pod kryptonimem „Bankiet”.

51 BUTELEK WÓDKI

Bezpieka ustaliła, że w bibce uczestniczyło 40 osób (w tym 24 kolejarzy, reszta to wojskowi i towarzysze partyjni), które spożyły 51 butelek wódki marki Czysta. Impreza rozpoczęła się o 13.45, natomiast konsumpcja alkoholu miała nastąpić po 15.00, a więc picie było w prawie.

Alkohol wywołał najwięcej kontrowersji. Rachunek za bankiet wyniósł 71 820 zł (kilka ówczesnych średnich pensji), z czego 38 250 zł to koszt trunków. Wódka była wówczas traktowana jak gotówka, toteż sprawa zaczęła rozpalać wyobraźnię śledczych.

Dodatkowo z podliczenia Gminnej Spółdzielni w Strzałkowie – właściciela Restauracji Światowid – wynikało, że w menu znalazły się kurczaki, kaczki, steki i pieczenie baranie, kotlety mielone itp. Słowem: towarzystwa piło, jadło i popuszczało pasa, bowiem bankiet miał być na koszt ZDOKP. Została nawet wystawiona faktura na firmę. Bezpieka zakwalifikowała to jako nadużycie i przymierzała się do rozpoczęcia postępowania przygotowawczego.

KOLEJARZ Z GÓTÓWKĄ

Rozkręcająca się afera zaniepokoiła kolejowy establishment. Niektórym zrobiło się gorąco, gdy dyrekcja kolei w Poznaniu odmówiła uregulowania rachunku za bankiet. W GS w Strzałkowie 25 dni po imprezie pojawił się wspomniany zawiadowca ze Słupcy, który uregulował należność gotówką. Jak się okazało, kolejarze zrobili zrzutkę po 3 tys. zł. Gości już o to nie proszono, bo wstyd.

Służba Bezpieczeństwa domagała się głowy naczelnika Oddziału Drogowego PKP we Wrześni, który pozwolił na ten bankiet. Sprawa trafiła do rzecznika dyscyplinarnego ZDOKP, który umorzył dochodzenie służbowe.

– Jednak ze zwróceniem jemu uwagi na odstąpienie od organizowania podobnych spotkań, które pozornie na zewnątrz miałaby cechy nadużycia i nieprawidłowości / czas pracy, pokrycie kosztów konsumpcji – napisał Stefan Górnicki, rzecznik dyscyplinarny ZDOKP.

JEDNAK SUKCES

Ostatecznie Służba Bezpieczeństwa nie postawiła nikomu zarzutów karnych. W analizie sprawy operacyjnego sprawdzenia „Bankiet” wskazano jednak na pozytywy:

 Działania funkcjonariuszy SB spowodowały odstąpienie od popełnienia przestępstwa – stwierdził ppłk Lechosław Nochelski, naczelnik wydziału śledczego WUSW w Koninie.

W latach 80. funkcjonariusze z wydziału V SB często wyręczali Milicję Obywatelską w wykrywaniu afer gospodarczych i zwalczaniu nadużyć. Było to działanie na przestrach, które w społeczeństwie miało wywołać efekt mrożący, gdy do akcji wkraczała ta „straszna ubecja”. Milicja nie radziła już sobie z powszechnym złodziejstwem w gospodarce uspołecznionej.

Na przykład w 1987 roku bezpieka prowadziła śledztwa m.in. w sprawie kradzieży paszy i materiałów budowlanych oraz spekulacji w GS „Samopomoc Chłopska” w Borzykowie. Funkcjonariusze pojawili się też w Wytwórni Pasz w Miłosławiu, w której uszkodzony został śrutownik.

 W toku prowadzonej sprawy ujawniono wiele niedociągnięć w zarządzaniu Wytwórnią Pasz w Miłosławiu. O faktach tych poinformowano władze polityczno-administracyjne w gminie Miłosław i wystąpienie z wnioskiem o wyciągnięcie konsekwencji służbowych wobec kierownika – czytamy w opinii wydziału śledczego WUSW w Poznaniu.

I śmieszno, i straszno.

Fotografia główna: Restauracja Światowid w Strzałkowie. Zdjęcie sprzed 2019 roku. Fot. stare-neony.pl

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu wrzesnia.info.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%