SOŁTYS PYSKUJE
Starostę wrzesińskiego Adama Charkiewicza drażniła niedbałość, zwracanie niezałatwionych spraw urzędowych, a przede wszystkim grubiański ton Stanisława Przybylskiego, sołtysa Chlebowa, który swym zachowaniem szokował miłosławską elitę.
Czara goryczy przelała się 3 września 1924 roku, podczas konferencji sołtysów i przewodniczących obszarów dworskich obwodu miłosławskiego.
– Odniósł się pan do komisarza obwodowego, do przedstawiciela władzy policyjnej, nieodpowiednio, zachowując się na konferencji tej hałaśliwie, ignorując widocznie obrady i podważał wykonania zarządzenia władz, przez co podkopywał pan, wobec innych jako urzędnik gminny, autorytet urzędu – napisał starosta Charkiewicz do sołtysa Chlebowa.
Szef powiatu nałożył na Przybylskiego grzywnę w wysokości 9 zł (dzisiaj to około 100 zł).
– Do czasu zwolnienia pana z obowiązków sołtysa jest pan zobowiązany wykonywać powierzone mu czynności, w przeciwnym razie nastąpi wiele surowsza kara – zagroził starosta.
Warto wspomnieć o ekscelencji, którą to sołtys Chlebowa naruszył. Był to Walenty Kochanowski, łączący wówczas funkcję komisarza (wójta) obwodu i później także burmistrza Miłosławia. Starosta wrzesiński ściągnął go ze Strzałkowa, aby obsadzić wakat w komisariacie.

SFAŁSZOWANE DOKUMENTY
Ignacy Durczak, poprzednik sołtysa Stanisława Przybylskiego, w styczniu 1925 roku został skazany na miesiąc więzienia, zamieniony na grzywnę 90 zł, za sfałszowanie dokumentu.
Otóż w 1920 roku gmina Chlebowo (dzisiaj sołectwo) wydzierżawiła polowanie gminne z prawomocną umową, zatwierdzoną przez władzę nadzorczą. W 1923 sołtys Ignacy Durczak, mimo że poprzednia umowa obowiązywała, ogłosił kolejny przetarg na wydzierżawienie polowań – bez zgody komisariatu obwodowego w Miłosławiu i Wydziału Powiatowego.
– Tymczasem sołtys Durczak, chcąc widocznie, aby kontrakt na polowanie prawnie zawarty został przez władzę nadzorczą, unieważniony pod zarzutem nieprzestrzegania przez dzierżawców przepisów łowiecko-policyjnych, począł udzielać mylne i kłamliwe informacje, w dodatku zaś sporządził on własnoręczne pismem zeznanie Suchorskiego, po czym dokonano jego fałszywy podpis i przystąpił do urzędowego potwierdzenia własnoręczności Suchorskiego – konkludował starosta Adam Charkiewicz.
W efekcie tej afery sołtys Ignacy Durczak został „zniesiony z urzędu” przez starostę wrzesińskiego.

ZORGANIZOWANA GRUPA
W 1926 roku gruba afera miała miejsce w Miłosławiu. Sprawa zrobiła się głośna na cały powiat po publikacji w „Orędowniku Wrzesińskim” pod znamiennym tytułem Panama w magistracie Miłosławia. Wyraz „Panama” to nawiązanie do afery finansowej związanej z budową Kanału Panamskiego.
Otóż Rada Miejska w Miłosławiu powiadomiła prokuraturę o nadużyciach finansowych burmistrza Władysława Wierzejewskiego na szkodę budżetu miasta. Przekręt polegał na tym, że burmistrz pokrywał prywatne wydatki z kasy magistratu.
– Gdy ktoś ofiarował miastu trzy cetnary żyta, burmistrz wysyłał je żonie. Ponadto przywłaszczył sobie szereg sum nadesłanych do miasta – pisał „Orędownik Wrzesiński”.
W procederze uczestniczyli także kasjer miejski i komornik sądowy, którzy wcześniej zostali zatrzymani przez policję. W efekcie Wierzejewski został odwołany, a w jego miejsce wojewoda – na wniosek starosty – powołał tymczasowego burmistrza Antoniego Durczykiewicza.
LICYTACJA KONIA
Miłosław i obwód miłosławski nie były jednak wyjątkowym miejscem, jeśli chodzi o występki urzędników. Na przykład w sąsiednim obwodzie kołaczkowskim starosta wrzesiński Zygmunt Kowalewski przeprowadził istną rzeź urzędników niższego szczebla.
W 1933 roku Wydział Powiatowy wykazał Władysławowi Olszewskiemu, sołtysowi Kołaczkowa, że pobrał ryczałtowo z kasy gminy 80 zł na materiały piśmiennicze. Tylko że sołtys nie miał kwitów, że takowe artykuły zakupił. Został zdymisjonowany. Pieniędzy nie miał z czego zwrócić, a więc starosta przysłał do niego komornika, który zlicytował sołtysowi konia.
Starostwo przeprowadziło lustrację gminy i obszaru dworskiego w Kołaczkowie, która ujawniła liczne nieprawidłowości, ale też krnąbrność urzędników. W jej następstwie nastąpił „krwawy czwartek”, 31 sierpnia 1933 roku. Starosta odwołał z funkcji przewodniczącego dworu Stefana Trojanowicza (nie chciał sam zrezygnować), a w jego miejsce powołano Józefa Błaszaka. Tego samego dnia Błaszak został następcą Olszewskiego na urzędzie sołtysa Kołaczkowa.
Zdjęcie główne: Urząd Miejski w Miłosławiu. Fot. H. Kipker, 1939-1945
W środku: Fragment pierzei południowej i zachodniej rynku, z widokiem na ulicę Zamkową. Fot. A. Świderski, 1914
Pałac Kościelskich w Miłosławiu, lata 30. Fot. F. Włosik
11 1
Teraz robi się bezkarnie co chce. Układ zabetonowany.
9 1
Redaktorze a kiedy pan napisze o tym jak skończyła się ta afera ze składowaniem odpadów chemicznych w Miłosławiu.
5 0
To chyba dobry moment aby skoczyć do niedawnych czasów i opowiedzieć ciekawą historyjkę.
Przedświąteczny szał zakupów, duży wrzesiński market, zakupy wraz z małżonką robi sam *On*! Szokujące widoki, gdy ci najbardziej oddani wielbiciele podchodzą nisko pochyleni i składają uniżenie życzenia świąteczne! Nie żal mi was, ale wiem kim jeszcze bardziej gardzić. Z kogo mieć jeszcze większą bekę niż dotychczas! Nie z *Wielkiego* tylko z was drodzy wylizywacze odbytów! Którzy gdyby nie ludność w sklepie buty byście całowali, a może niektórzy w pozycji klęczącej ... 🤣🤣🤣🤣 Tak drodzy wrześnianie to historyjka z grudnia 2025 roku. Konkluzja; świat idzie do przodu, a wy drodzy wrześnianie i okoliczni robicie takie rzeczy? Tak się poniżacie? Dlaczego? 🤣🤣🤣🤣
ps. tylko nie piszcie, że to kultura i grzeczność czy jakieś tam ...