Zamknij

Victoria Września – Stal Stalowa Wola. Ten mecz musimy pamiętać!

12:07, 17.09.2021 | L.N
Skomentuj
REKLAMA

O piłce wrzesińskiej bardzo dobrze mówi się jedynie w kontekście osiągnięć kilku jej wychowanków - osiągnięć w barwach innych klubów. Jedno wydarzenie z historii Victorii zapisało się jednak wielkimi zgłoskami. Właśnie w niedzielę obchodzić będziemy jego 20 rocznicę.

W „Wiadomościach Wrzesińskich” z 21 września 2001 roku opisywaliśmy wydarzenie, które miało miejsce dwa dni wcześniej. We wstępie pisaliśmy:

„To ogromny, niewyobrażalny sukces. Victoria Września w obecności ponad 2000 kibiców w 1/32 Pucharu Polski po dramatycznym spotkaniu pokonała Stal Stalowa Wola 1:0. Cały zespół zasłużył na słowa uznania, ale bohaterem tego meczu byli bez wątpienia Robert Raszewski i Jacek Krzyżkowiak.”

Mecz był dramatyczny, także w aspekcie pozasportowym. Niezwykle groźnej kontuzji doznał Jacek Tylski, któremu rywal złamał żuchwę w dwóch miejscach i wybił pięć zębów!

Najważniejsza część relacji brzmiała:

„I nadeszła 78 minuta gry. (…) Rasa fantastycznie obronił strzał z 10 metrów, potem obronił dobitkę, ale trzecie uderzenie zatrzymał ręką Piotr Surdyk i arbiter podyktował rzut karny. (…) Piotr Badowicz strzelił mocno w prawy róg Raszewskiego, ale nasz bramkarz cudowną paradą wybił piłkę na bok. Ta trafiła pod nogi jednego z obrońców, który błyskawicznie zagrał do Macieja Maryniaka „Maryna” podciągnął kilkanaście metrów i wrzucił Jackowi Krzyżkowiakowi. Jacek w wielkim stylu przyjął piłkę na pierś i w pełnym biegu z powietrza huknął pod poprzeczkę. (…) A potem była już trudna do opisania radość, szampan i łzy szczęścia.

Ryszard Bromberek, ówczesny prezes Victorii zaraz po meczu przekonywał:

– Obiecałem w programie wydanym z okazji meczu walkę i dotrzymaliśmy słowa. To wielki sukces, sukces na 70-lecie naszego klubu, które obchodzimy przez cały rok.

Dwadzieścia lat później usłyszeliśmy:

– Chciałbym raz jeszcze gorąco podziękować tamtym piłkarzom i działaczom za tamten sukces. Smuci mnie, że od 2001 roku nie zbliżyliśmy się do takiego wyniku. A przecież mieliśmy nieporównywalnie gorsze warunki jeżeli chodzi o infrastrukturę, ale i finanse.

Co ciekawe, Victoria w owym meczu, który wprowadził zespół na salony, grała w zdecydowanej większości wrześnianami! Jak to się ma do twierdzeń, że swoimi nic nie ugramy?

Do tego historycznego meczu ówczesny trener Victorii Eugeniusz Samolczyk desygnował: Roberta Raszewskiego, Tomasza Lisowskiego, Jacka Tylskiego, Macieja Maryniaka, Piotra Surdyka, Jacka Krzyżkowiaka, Jarosława Jabłońskiego, Davida Topolskiego, Tomasza Zimnego, Zbigniewa Ziętkowskiego, Andrzeja Przybylskiego. W trakcie meczu weszli Łukasz Rewers i Dawid Goclik.

W 1/16 Pucharu Polski na placu boju zostały jedynie 32 zespoły. Victoria zmierzyła się z ekstraklasowym Groclinem, z dobrze pamiętanymi piłkarzami: Grzegorzem Rasiakiem (zdobył dwa gole), Jarosławem Araszkiewiczem, Michałem Probierzem, Zbigniewem Robakiewiczem. 10 października 2001 roku wrześnianie w obecności 2500 kibiców przegrali mecz 0:3, choć drugą bramkę stracili dopiero w 76. minucie.

20 lat temu na przełomie września i października Września była dumna ze swoich piłkarzy. Dumna jak nigdy przedtem i... nigdy później.

Fot. Zespół trenera Samolczyka po zdobyciu pucharu na szczeblu Wielkopolski

(L.N)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (1)

ciekawski ciekawski

0 0

Ajak wyszedł z tego wszystkiego Jacek Tylski? 12:47, 17.09.2021

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

0%