Zamknij

Z garażu na scenę kulturystyki

MOK 15:00, 14.03.2026 Aktualizacja: 12:48, 13.03.2026
Skomentuj Z garażu na scenę kulturystyki

O tym, jak sportowa pasja może stać się planem na życie, rozmawiamy z Alanem Helwingiem, 24-letnim kulturystą z Kołaczkowa.

 
Jeszcze kilka lat temu trenował w garażu, podciągając się na prowizorycznym drążku. Dziś ma za sobą start w zawodach naturalnej kulturystyki, studiuje dietetykę  sportową i planuje kolejne wyjścia na scenę. Z 24-latkiem z Kołaczkowa rozmawiamy o systematyczności, emocjach towarzyszących debiutowi i o tym, dlaczego rutyna
bywa silniejsza niż motywacja.


„WW”: Pamiętasz pierwsze treningi? Jakie były początki?
ALAN HELWING: – Moja przygoda z treningiem siłowym zaczęła się jakieś siedem lat temu. Zaczynałem może nie tyle z siłownią, co z kalisteniką – ćwiczeniami z własną masą ciała, takimi jak podciąganie czy pompki. Cały trening odbywał się w garażu. Dopiero po około trzech latach, kiedy tata kupił najprostszą ławeczkę do wyciskania, zacząłem pracować z ciężarami i wchodzić w trening siłowy na poważnie.


Kiedy pojawiła się myśl, żeby robić to na poważnie?
– Kiedy już byłem mocno zajarany na siłownię i mogłem sobie pozwolić na karnet, mój obecny trener, Sebastian Zdunek, podszedł  do mnie z propozycją przygotowania  mnie do zawodów w federacji WNBF. Skoro miał doświadczenie zarówno sceniczne, jak i trenerskie, uznałem, że chcę spróbować. Chciałem wejść na wyższy poziom i sprawdzić, dokąd może mnie doprowadzić systematyczna praca. 


Jak wyglądały przygotowania do debiutu scenicznego?
– To był ogrom pracy. 9 listopada 2025 roku w Grodzisku Mazowieckim po raz pierwszy stanąłem na scenie WNBF i zająłem czwarte miejsce. Przygotowania obejmowały spersonalizowane treningi i bardzo precyzyjną dietę. Okres przybierania na masie był dla mnie trudny zwłaszcza pod koniec, gdy ilości jedzenia stały się naprawdę spore i miałem problem je przejeść. Potem była redukcja, gdzie wszystko musiało się zgadzać co do grama – makro- i mikroskładniki. Same treningi nigdy nie były problemem. Siłownia jest moją strefą wyciszenia, miejscem, gdzie mogę być tylko ze sobą. 

Co było największym wyzwaniem przed zawodami?
– Paradoksalnie to właśnie końcówka masy była najtrudniejsza. Reszta była wyznaczonym celem, więc nie mogłem pozwolić sobie na wymówki. Presja psychiczna? Była, ale czułem się z tym dobrze – start na scenie był moim marzeniem, jeszcze zanim trener zaproponował przygotowania.

Co czułeś, stojąc na scenie?
– Byłem bardzo podekscytowany tym, że to się dzieje – że jestem tu, gdzie chciałem być. Wszystko było nowe – scena, inni zawodnicy, na wet proces brązowienia. Endorfiny pracowały na pełnych obrotach. Pamiętam, że czułem pewność siebie, prezentując to, co wypracowałem przez ostatnie miesiące.


Jak oceniasz swój progres?
– Progres jest ogromny. Z chłopaka ważącego około 50 kg zbudowałem sylwetkę idealną do kategorii Men’s Physique. Najbardziej rozwinęły się barki i plecy, wąska talia tylko to podkreśliła. Najważniejsza zmiana zaszła jednak w głowie – zrozumiałem, że systematyczność daje efekty niezależnie od dyscypliny i celów. To podejście stosuję dziś w codziennym życiu i treningach. 

Studiujesz dietetykę sportową – czy to pomaga w budowaniu formy?
– Bardzo. Dzięki studiom rozumiem, jak działa organizm i dlaczego w pewnych momentach czuję się w taki, a nie inny sposób. Cieszę się, że podjąłem decyzję o studiowaniu i mam nadzieję, że w przyszłości połączę swoją pasję z pracą zawodową – dietetyką i trenerstwem personalnym. To daje mi ogromną frajdę i satysfakcję już teraz.


Jak dziś wygląda twoja dieta?
– Moje podejście do jedzenia zmieniło się o 180 stopni w porównaniu z przeszłością. Kiedyś było w mojej diecie mnóstwo cukru, co wpływało na moje samopoczucie. Dziś traktuję jedzenie jako paliwo do funkcjonowania. Nie demonizuję niczego – ważna jest świadomość i umiar. Każdy z nas jest tylko człowiekiem, a dawka czyni różnicę.


Ile wyrzeczeń wymaga przygotowanie takiej sylwetki?
– Sport był częścią mojego życia od zawsze, więc nie traktuję tego jako wyrzeczenia. To styl życia. Wiem, że osiągnięcie wymarzonej formy wymaga energii i konsekwencji, ale przede wszystkim trzeba wziąć życie w swoje ręce i się nie zrażać. 


Co motywuje cię w chwilach, gdy brakuje sił?
– Rutyna. Wyrobione wcześniej nawyki prowadzą mnie na trening. Wiadomo, że bywa ciężko, ale po przełamaniu się satysfakcja jest jeszcze większa. Trening w chwili słabości daje podwójną frajdę. 
 

Jaka była reakcja bliskich na twoja pasję? 
– Na początku podchodzili do tego z dystansem. Dziś rodzice, znajomi i moja dziewczyna okazują ogromne wsparcie, co jest nieocenione w codziennym funkcjonowaniu. Czasem trening wygrywał z wolnym dniem z partnerką, ale nauczyliśmy się to godzić. Bardzo jej dziękuję – pozdrawiam Mariczkę.


Jakie masz kolejne cele – sylwetkowe, sportowe i zawodowe? 
– Kolejne starty planuję na 2027 rok – tym razem celuję w złoto. W planach są też zawody zagraniczne, choć jeszcze nie zdecydowałem, gdzie dokładnie. Poza tym chcę ukończyć studia magisterskie, a w przyszłości otworzyć własny gabinet dietetyczny połączony z trenerstwem personalnym. 


Co powiedziałbyś osobom, które dopiero zaczynają swoją przygodę z siłownią?
– Spokojnie. Najpierw technika, potem ciężary. Najważniejsze są regularność, cierpliwość i konsekwencja. Nie porównuj się do innych, tylko skup się na własnym progresie – efekty przychodzą z czasem.
Rozmawiała Monika Kubicka

(MOK)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu wrzesnia.info.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%