We Wrześni rosną talenty, które już dziś dzięki sportowej pasji objeżdżają Polskę i Europę.
Niesamowitą regularnością może pochwalić się 8-letni Witold Żelazny. W tym sezonie wygrał cztery starty Pucharu Polski SCSP, co dało mu komplet punktów, a na dokładkę zdobył tytuł Mistrza Polski Skate Cross w Mińsku Mazowieckim. Z kolei 14-letni Wojciech Matysiak również zgarnął komplet zwycięstw w SCSP i został Mistrzem Polski SC, a na Mistrzostwach Europy we Francji zdobył wicemistrzostwo w team crossie.
Obaj są podopiecznymi trenera Damiana Obtułowicza, twórcy szkółki RollHeros, która z roku na rok udowadnia, że we Wrześni można trenować na poziomie, o którym jeszcze niedawno wielu mogło tylko marzyć.
Jak wygląda sezon, w którym nie przegrywa się ani razu? Co stresuje mistrzów? Które rampy sprawiają im największy kłopot? I czy zwyciężanie może stać się rutyną? Rozmawiam o tym z Witkiem i Wojtkiem.
„WW": To był bardzo dobry sezon w waszym wykonaniu. Co było kluczem do tak równej i wysokiej formy od pierwszego do ostatniego wyścigu?
Witek: – Trzeba było dużo ćwiczyć i na zajęciach dawać z siebie wszystko.
Wojtek: – Zgadza się, kluczem do takiej formy było dawanie z siebie 100 proc. na treningach, ale również niepoddawanie się.
Które zawody były dla was najtrudniejsze i dlaczego?
Witek: – Dla mnie najtrudniejsze były te pierwsze, które odbyły się w Olsztynie. Był tam bardzo śliski tor.
Wojtek: – Najtrudniejsze zawody Pucharu Polski były w Pruszkowie. Pojawiła się tam całkiem nowa przeszkoda, która potrafiła przestraszyć i zmienić przebieg wyścigu. Ale poza pucharem sporym wyzwaniem były też Mistrzostwa Europy we Francji, ponieważ był to dla mnie duży krok, jeśli chodzi o moją karierę rolkarską. Nietypowe rampy i chęć pokazania się jak najlepiej na europejskiej scenie sprawiły, że było to nietypowe i momentami stresujące doświadczenie.
Finał w Pruszkowie był rekordowy i wyjątkowo wymagający. Co czuliście, stając na starcie w tak dużym, nowym i mocno obsadzonym evencie?
Witek: – Wiedziałem, że będzie fajnie, bo będę mógł pojeździć na dużych rampach.
Wojtek: – Początkowo czułem stres, ale po pierwszych wyścigach już czułem się bardziej swobodnie.
Tor w Arenie Pruszków miał sporo nowych przeszkód – która z nich była największym wyzwaniem?
Witek: – Dla mnie to była przeszkoda, która została nazwana Everest.
Wojtek: – Tak, dla mnie też największym wyzwaniem dla mnie okazała się druga rampa, swego rodzaju połamaniec.
Nowy system „winpool" zmienił sposób rywalizacji. Jak wam się w nim jeździło? Woleliście go od tradycyjnych czasówek?
Witek: – Bardziej lubię czasówki, bo mogę sam przejechać tor i mieć dobry czas.
Wojtek: – Sam pomysł przejechania trzech wyścigów klasyfikujących był bardzo ciekawy, lecz trwało to za długo.
Czy były w tym sezonie momenty, w których czuliście presję, skoro każdy kolejny start był szansą na utrzymanie zwycięskiej serii?
Witek: – Przed pierwszymi zawodami bardzo się stresowałem, ale później na każdych kolejnych zawodach było coraz lżej, a na ostatnich to już w ogóle się nie stresowałem.
Wojtek: – U mnie nie było tak łatwo, bo stres był od pierwszych zawodów i trwał do końca.
Jak wyglądały wasze przygotowania? Dużo techniki? Szybkość? Siłownia? Co było fundamentem?
Witek: – Bardzo dużo trenowałem. Na każdym treningu pan trener Damian pokazywał mi nową rzecz i przez to coraz wyżej skakałem, coraz dalej leciałem i coraz szybciej jeździłem.
Wojtek: – Tak, głównymi fundamentami była szybkość i technika.
RollHeros to bardzo silna ekipa. Jakie znaczenie ma dla was drużyna podczas sezonu, wyjazdów i treningów?
Witek: – RollHeros to moja rolkowa rodzina.
Wojtek: – RollHeros ma dla mnie duże znaczenie, daje wsparcie, bo mogę się wygadać podczas wyjazdów i powiedzieć, czym się stresuję lub co mnie trapi.
Sezon się skończył, ale forma zostaje. Jakie macie cele na wiosnę? Kolejne zwycięstwa czy może nowe wyzwania?
Witek: – Większe rampy i żeby szybciej jeździć!
Wojtek: – Nowy rok przyniesie mi wiele wyzwań, bo przechodzę do starszej grupy, gdzie będę miał nowych przeciwników. Moim celem będzie danie z siebie 100 proc. i stanięcie na podium chociaż na jednych zawodach.
Gdybyście mieli dać jedną radę rolkarzom zaczynającym w skate crossie – co by to było?
Witek: – Poradziłbym, żeby na rozgrzewce ćwiczyli rampy, które najmniej umieją.
Wojtek: – A moja rada to, żeby się nie bali, bo strach psuje wszystko – od startów aż po przejazdy na rampach.

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu wrzesnia.info.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz