W salonie schroniska w Zielińcu, prowadzonego przez stowarzyszenie Monar, panuje spokój. Kilka kobiet siedzi przy stole, ktoś parzy herbatę, ktoś inny rozmawia półgłosem. To jedno z miejsc wspólnych. Coś na kształt domowego salonu. Mieszkańcy mogą tu usiąść, obejrzeć film albo po prostu pobyć razem.