Tomasz Koczorowski po raz pierwszy zaprezentował swoje obrazy podczas kwietniowej wystawy lokalnych twórców w Galerii Farnej, która pokazała, ilu utalentowanych ludzi mieszka we Wrześni i okolicach.
– Jestem bardzo wdzięczny Galerii Farnej za to, że dała mi możliwość pokazania swojej twórczości. To było dla mnie niezwykle ważne doświadczenie – mówi Wrześnianin, który obecnie szykuje się już do kolejnej wystawy, tym razem indywidualnej. Wernisaż odbędzie się 28 lipca (godz. 18.00) na Skwerze Kultury przy Miejsko-Gminnym Ośrodku Kultury w Zagórowie.
PASJA, KTÓRA WRÓCIŁA
Wszystkie prace pana Tomasza powstają w niewielkim mieszkaniu. Maluje i rzeźbi w weekendy. Potrafi wtedy całkowicie zapomnieć o otaczającym go świecie.
– Moja pasja zaczęła się bardzo dawno temu, właściwie już w dzieciństwie. Można powiedzieć, że od zawsze miałem takie zdolności. Dużo rysowałem – ołówkami, długopisami, pastelami. Później jednak zostawiłem to wszystko. Stwierdziłem, że nie jest mi to potrzebne i na kilkanaście lat całkowicie porzuciłem twórczość – wspomina.
Do tworzenia wrócił sześć lat temu. Postanowił nauczyć się rzeźbiarstwa i snycerki. Szukał wskazówek w internecie, eksperymentował. Po pierwszych próbach z drewnem sosnowym, które nie było idealne, wybrał olchę. Wykupywał deski we wszystkich marketach budowlanych w okolicy. Nauczył się też je perfekcyjnie łączyć, aby tworzyły większą całość. To był dopiero początek. Później wróciła także pasja do malowania.
SPOTKANIA Z NATURĄ
Obecnie pracuje nad cyklem Cisza nadwarciańskiego piękna. Jak zaznacza, może być tak, że nie skończy go nigdy, bo natura jest niewyczerpanym źródłem tematów.
Pomysły rodzą się podczas wypraw z żoną w okolice Pyzdr, Lądu i Zagórowa. Wstają około 3.00 czy 4.00 nad ranem, zabierają kalosze, żeby móc swobodnie brodzić po podmokłych łąkach. Na miejscu są o świcie, bo wtedy dzieje się największa magia.
– Idziemy, a nagle z zarośli wybiega stado saren. Człowiek stoi wtedy oczarowany. Z jednej strony nie chce ich spłoszyć, a z drugiej sam jest zszokowany ich bliskością. Najpiękniejsze jest to, że z czasem zaczęliśmy poznawać zwierzęta i ich zwyczaje, np. kormorany czy zimorodki. Zimorodki są piękne, wyglądają trochę jak kolibry. Są bardzo płochliwe, ale czasem mam wrażenie, że obserwują człowieka. Za kormoranem chodziłem bardzo długo. Wiedziałem, gdzie gniazduje, ale nie mogłem podejść zbyt blisko. Pewnego dnia czekaliśmy z żoną na zimorodka i niespodziewanie przyleciał kormoran, siadając dokładnie tam, gdzie chciałem zrobić zdjęcie – mówi pan Tomasz.
Oboje przyznają, że niezwykłe jest dla nich odkrywanie, jak bogate przyrodniczo są te okolice. Pan Tomasz w plenerze robi zdjęcia, na podstawie których maluje obrazy w zaciszu domowym. W planach ma również uzupełnienie cyklu o motywy związane z architekturą. Na pewno pojawi się zamek w Pyzdrach oraz zabytkowy wiatrak.
SZTUKA RAMY
W głowie artysty tli się mnóstwo projektów. Chciałby połączyć malarstwo z rzeźbiarstwem i innymi materiałami, np. metalem czy witrażem. Do swoich obrazów planuje tworzyć ramy tematyczne, bezpośrednio nawiązujące do tematu pracy.
– Na przykład do obrazu z kormoranem wymyśliłem sobie ramę z motywem gałęzi i gniazda. Chciałbym, żeby to tworzyło spójną kompozycję. Marzę też, żeby pójść o krok dalej i zacząć tworzyć instalacje przestrzenne, np. rzeźbę smoka, który trzymałby w łapach obraz z zamkiem w Pyzdrach – opowiada pan Tomasz.

PEJZAŻ ZE SMOKIEM
Motywy fantastyczne przewijają się w jego twórczości. Tę fascynację dzieli z żoną Anną, pasjonatką literatury fantasy.
– Mam też marzenie, aby stworzyć cykl poświęcony Wrześni. Chciałbym pokazać miasto w nieco bardziej artystyczny, czasem nawet fantastyczny sposób. Być może pojawią się anioły, demony czy inne postaci. Takie pomysły już gdzieś we mnie dojrzewają – zdradza Wrześnianin.
W jego pejzażach stale przewijają się tajemnicze mgły i nastrojowe klimaty. Na razie maluje akrylami, ale chciałby spróbować swoich sił także w akwareli.
– Gdy byłem w Galerii Farnej porozmawiać z kustoszem, panem Darkiem, akurat wisiała wystawa akwareli Anatola Martyniuka. Byłem zachwycony. Bardzo podoba mi się to rozmycie kolorów i klimatyczny efekt, który można dzięki nim uzyskać – stwierdza pan Tomasz.
PRACOWNIA Z MARZEŃ
Do tworzenia nowej pracy zazwyczaj podchodzi z ogromnym entuzjazmem, ale po paru godzinach ma ochotę poprawiać coraz więcej szczegółów. Patrząc na efekt finalny, często myśli, że dziś zrobiłby to inaczej. Takie podejście sprzyja jednak ciągłemu doskonaleniu własnego warsztatu. Jego marzeniem jest obecnie własna pracownia, w której mógłby swobodnie rzeźbić. W mieszkaniu bywa to trudne.
– Moim największym marzeniem jest, aby ktoś, wchodząc np. do galerii, gdzie wiszą różne prace, od razu rozpoznał, które są moje – podsumowuje Wrześnianin.
ompteda17:44, 01.07.2026
We Wrześni demony? No nie wiem. Kupa nieciekawych, pazernych tłumoków to by się znalazło. W dodatku na ważnych stanowiskach. No i oczywiście jeden ciasteczkowy potwór. Ale chyba nie byłby dobrą inspiracją. W każdym razie gratulacje dla p. Tomasza. Świetna sprawa!
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu wrzesnia.info.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz