Zamknij
REKLAMA

Rondo pamięci, czyli rzecz o Stanisławie Matyi

19:02, 28.06.2021 | F.B
REKLAMA

Oficjalny życiorys powinien być sterylną faktografią, ale mało kto trafia z urodzinami w swój czas i oceniając rzecz trzeźwo – łatwiej jest dokonać żywota pod dobrą datą, niż go zaczynać. Teraz nie ma już szarych stref, wskutek czego biogramy stały się przeraźliwie monotonne i bezbarwne, a wszystkie znaki zapytania karnie się wyprostowały i przeistoczyły w samochwalcze wykrzykniki. 

W swój czas na pewno nie trafił STANISŁAW MATYJA (1928–1985), rodzony wrześnianin, który do 1938 był uczniem tutejszej szkoły powszechnej, czyli do czasu, kiedy jego rodzice – STEFAN i MARIA ZAPŁATA – przeprowadzili się do Krotoszyna. Ojciec był z zawodu stolarzem i brak materiałów źródłowych nie pozwala na odtworzenie kolei jego życia. Faktem jest jednak, że w 1940 podpisał volkslistę i stał się obywatelem Trzeciej Rzeszy, podobnie jak STANISŁAW i dwaj jego starsi bracia.

Zostali oni zmobilizowani do Wehrmachtu, ale szybko zdezerterowali z jego szeregów. STANISŁAW praktykował w ogrodnictwie, a po ukończeniu 16 lat został również zmobilizowany i wysłany na front zachodni. Poszedł jednak w ślady braci i pod Bolonią rozpoczął służbę junaka w II Korpusie Polskim gen. Władysława Andersa. Tyle oficjalny życiorys, natomiast cały kontekst rodzinnych uwarunkowań osobowych i narodowościowych pozostawał do niedawna nieznany.

STANISŁAW wrócił po wyzwoleniu do Poznania i podjął przerwaną przed laty naukę. Był też aktywistą Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży oraz harcerstwa i z tego powodu stał się figurantem prowadzonego przez Urząd Bezpieczeństwa rozpracowania. O charakterze tych kontaktów na końcu, ale doszło do nich w wyniku szantażu, którego podstawę stanowiły okupacyjne losy rodziny MATYJÓW. Była to dość powszechna praktyka ówczesnych służb, gdyż jakiekolwiek związki z hitlerowską niemczyzną były jednoznacznie dyskwalifikujące, nawet jeśli skala przewin takiej osoby była znikoma lub – jak w wypadku STANISŁAWA – żadna.

Po latach stał się on nieformalnym przywódcą Poznańskiego Czerwca 1956, chociaż z różnych powodów zryw ten nie wykreował bohaterów pierwszego szeregu, głównie dlatego jednak, że poznański protest był ruchem w dużej mierze sytuacyjnym i spontanicznym. Stanowi to myśl przewodnią publikowanych wspomnień STANISŁAWA MATYI, zatytułowanych Działaliśmy jawnie i głośno:

Ukończyłem średnią Szkołę Rzemiosł Budowlanych w 1946 r. Pracowałem najpierw w Mostostalu, na praktyce, potem zacząłem pracować w HCP. W 1951 r. podjąłem tam pracę jako stolarz wyuczony. Atmosfera w zakładzie była bardzo przyjemna. Zmiany nastąpiły dopiero w 1953 r. (...) Mistrz rozdał nam nowe karty akordowe, które znacznie zawyżały normy czasowe. Byłem wzburzony do tego stopnia, że wziąłem nóż tapicerski i zacząłem się wspinać na słup głośnikowy, aby przeciąć druty i aby drętwa mowa „władzy” nie drażniła ludzi.

STANISŁAW był człowiekiem zdecydowanym, działającym bezkompromisowo i radykalnie, a jednocześnie wyposażonym w ten rodzaj charyzmy środowiskowej, która predysponowała go do przejęcia przywództwa w drodze spontanicznej aklamacji. Początkowo jego działania ograniczały się jednak do forum partyjno-związkowego i była to droga jak najbardziej legalna, a nawet modelowa, jeśli nie brać po uwagę nieprzystawalności komunistycznych założeń do restrykcyjnej praktyki. Determinacja robotników dorównywała jednak arogancji władzy:

Dwukrotnie byli u nas przedstawiciele CRZZ lub ZG Związku Metalowców. Zebrania odbywały się z tymi panami, którzy dzisiaj nie istnieją. Baraczek pękał od wzburzonych ludzi, szczelnie wypełniających pomieszczenie. Nie było odpowiedzi. Powiedziałem więc, że jak nie dostaniemy konkretnej odpowiedzi, to wychodzimy na ulicę. Ja już przedtem miałem kontakty z poszczególnymi zakładami, jak Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego, Wiepofama, Rzeźnia Miejska. Nawet miałem kontakt w Maszynach Żniwnych, a także w Stomilu.

Solidarność pracownicza osiągnęła tak wysokie natężenie, że ówczesny Cegielski – okresowo pod nazwą Zakłady im. Stalina Poznań (ZISPO) – stał się beczką prochu.

W 1956 władza zdecydowała się na wprowadzenie dalszych zaostrzeń, które doprowadziły do kilku konfrontacyjnych zgromadzeń, ale uzyskanie porozumienia na szczeblu zakładu nie było możliwe. Niczego nie były też w stanie zmienić pozorowane ze strony władz konsultacje z udziałem negocjatorów związkowych z Warszawy. Stanęło na tym, że 23 czerwca delegacja robotników poznańskich uda się do Warszawy, gdzie miało dojść do wypracowanego na drodze rokowań kompromisu. Strona rządowa przyjęła taktykę zwodniczego kunktatorstwa i zgodziła się z wszystkimi postulatami robotniczymi, ale przewodzący delegacji MATYJA zażądał, aby minister osobiście poinformował o tym załogę Cegielskiego, gdyż spolegliwość władz wzbudziła jego nieufność. Do takiej konfrontacji doszło 27 czerwca 1956:

Kiedy zabrał głos minister, po prostu zabrakło mi tchu, gdyż okazało się, że mówi kompletnie coś innego niż to, co uzgodniliśmy w Warszawie. Kiedy łamiącym się głosem powtórnie przemówiłem, powiedziałem, że przecież nie tak załatwiliśmy, co pan mówi, załatwiliśmy przecież zupełnie inaczej.

To już był czas decyzji. Podjęła ją solidarnie niemal cała załoga, a MATYJA stanął na czele protestu:

Kiedy wchodziłem do hali, usłyszałem wielkie „hurra” i cała masa ludzi ruszyła drugą bramą na stronę W-4, gdzie ludzie jakby czekali na nas. Dołączali inni.

Przebieg wypadków już znamy, więc pozostaniemy przy personaliach. MATYJĘ aresztowano po dwóch dniach, ale w połowie lipca został niespodziewanie zwolniony, gdyż zażądała tego załoga, która posłużyła się szantażem strajkowym. Wrócił na W-3, gdzie zaangażował się w działalność rady robotniczej, ale wszystko do czasu:

Rozprawa z niekwestionowanym czerwcowym liderem była jedną z ostatnich rozpoczętej zgodnie z zaleceniami W. Gomułki w lipcu 1957 operacji, mającej na celu wyrugowanie Poznańskiego Czerwca z miejsca, które tuż po październiku 1956 zajmował w społecznym dyskursie. (...) Na gruncie oficjalnym jedyną akceptowalną asocjacją, którą winien wzbudzać Poznański Czerwiec, był palący wstyd, będący pochodną „konfliktu w rodzinie”, który czym prędzej należało puścić w niepamięć. (P. Grzelczak, Poznański Czerwiec 1956. Walka o pamięć w latach 1956–1989, IPN, 2016).

STANISŁAW MATYJA został zwolniony z pracy w marcu 1958 i odtąd pracował tylko dorywczo, gdyż wraz z wypowiedzeniem wręczono mu wilczy bilet, na co nałożył się pogarszający się stan zdrowia. Silnie zaangażował się w działalność Solidarności i przemawiał podczas odsłonięcia pomnika Poznańskiego Czerwca (28 VI 1981).

Równolegle podejmowano próby dyskredytacji i szerzono pogłoski o jego rzekomym agenturalizmie, a nawet nadano im oficjalny bieg, gdyż znalazł wrogów, nawet w środowisku kombatantów Czerwca 56. Taka polska już nie tyle specyfika, co specjalność. Sprawę wziął na warsztat Oddział Poznański Instytutu Pamięci Narodowej, który wydał oświadczenie w sprawie poznańskiego Wałęsy. Istniejące materiały archiwalne nie dają żadnych podstaw do uznania MATYI za osobę współpracującą z organami bezpieczeństwa. Istnieje tylko jedna lakoniczna notatka, sporządzona nie wiadomo kiedy i w jakim celu, ale nie pozwala ona na wyciąganie daleko idących wniosków. Ustalono też, że podpisanie przez STEFANA MATYJĘ volkslisty miało charakter przymusu bezpośredniego. Tak więc w Poznaniu nadal istnieje ulica nazwana imieniem jego syna, a dodatkowym zwieńczeniem jest rondo we Wrześni. 

Stańczyk

(F.B)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (3)

ciekawyciekawy

1 0

W czasach komuny Ceglorz zatrudniał ponad 20 tys osób. Ile obecnie zatrudnia ? W czasach komuny żądali chleba i pracy. Jak obecnie żyje robotnik Ceglorza ? Niech słychać by żądali chleba i pracy. Z pewnością jedzą bułeczki z szynką i dlatego nie wychodzą na ulice protestować . Czy tak jest ? 05:31, 29.06.2021

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

GrzybGrzyb

0 0

Ile lat służył w Wehrmachcie i ilu w tym czasie Polaków wysłał na łono Abrahama ? 05:52, 29.06.2021

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

BacaBaca

0 0

Zostali zmobilizowani do Wehrmachtu ale szybko zdezerterowali z jego szeregów. Po jakim okresie czasu . A jaka była na takie postępowanie reakcji Niemców ? 06:06, 30.06.2021

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
0%