Zamknij

Centymetr od śmierci. Ostry i brudny łańcuch zaszyty w szyi

14:46, 10.07.2021 | Ł.R
Skomentuj
REKLAMA

Przez 37 dni żył z zaszytym w szyi ciałem obcym. Lekarz w szpitalu nie zauważył w jego ranie dużego fragmentu łańcucha piły elektrycznej.

Był 28 kwietnia. 66-letni pan Stanisław* przywiózł z lasu drewno na opał. Po jakimś czasie postanowił pociąć je na kawałki.

– Wziąłem piłę i zacząłem pracę. Niestety pech chciał, że zerwał się łańcuch. Odłamek trafił mnie w szyję. Zacząłem krwawić, bardzo mocno. Skóra była rozdarta – opowiada mieszkaniec gminy Miłosław.

SZWY I ZALECENIA

W pierwszej kolejności udał się po pomoc do ośrodka zdrowia w Miłosławiu. Stamtąd został skierowany na Szpitalny Odział Ratunkowy we Wrześni. Jak mówi, pracownicy SOR-u szybko się nim zajęli.

– Moja córka jeszcze dobrze nie zdążyła zaparkować, a już byłem z powrotem w samochodzie. Lekarka zszyła mi ranę – mówi pan Stanisław.

W karcie informacyjnej z leczenia szpitalnego napisano, że poszkodowany doznał otwartej rany szyi. – Powierzchowna rana szyi, około 2 cm. Uraz łańcuchem z piły, bez uszkodzenia dużych naczyń. Zaopatrzono. Zastosowane leczenie: płukanie rany, znieczulenie, rewizja i oczyszczenie dna rany, szwy chirurgiczne, opatrunek jałowy – można przeczytać w karcie.

Panu Stanisławowi zalecono m.in. codzienną zmianę opatrunku. W razie wycieku ropnego czy rozejścia szwów miał pilnie zgłosić się do kontroli, do lekarza rodzinnego lub na SOR.

– Rana mnie bolała, ale myślałem, że tak musi być, bo przecież zostałem uderzony fragmentem łańcucha i mam założone szwy. Nie pytano mnie za wiele w szpitalu, nie zlecono zdjęcia rentgenowskiego. Po prostu mnie zszyto – dodaje nasz rozmówca.

OBCE CIAŁO W SZYI

Po weekendzie majowym w szpitalnej poradni panu Stanisławowi zdjęto szwy.

– Usłyszałem, że rana ładnie się goi – mówi 66-latek. Po kilku dniach zaczął się jednak niepokoić. Rana zaczęła go boleć, pojawiło się zgrubienie. Podejrzewał, że w środku został fragment szwu.

– Pojechałem do ośrodka w Miłosławiu. Od lekarza otrzymałem skierowanie do chirurga – wspomina pan Stanisław. W Przychodni Lekarza Rodzinnego, która funkcjonuje w ramach Szpitala Powiatowego we Wrześni, pojawił się 7 czerwca.

– Pielęgniarka wzięła skalpel i nacięła ranę. Po chwili usłyszałem, że mam w szyi ciało obce. Kazała mi czekać na lekarza. Gdy przyszedł, potwierdził słowa pielęgniarki – mówi pan Stanisław.

W gabinecie lekarskim podjęto próbę wyciągnięcia z szyi ciała obcego.

– Nie było łatwo, ale się udało. Okazało się, że zaszyto mi w szyi fragment łańcucha od piły (o długości około 3,7 cm – przyp. red.). Byłem w szoku. Fragment był nie tylko duży, ale też zabrudzony olejem i trocinami. Lekarz powiedział mi, że mam wielkie szczęście, że żyję. Moje życie było zagrożone, bo fragment ostrego łańcucha znajdował się jakiś centymetr od tętnicy. I był tam zaszyty przez 37 dni! Pan Stanisław zapewnia, że do końca życia będzie wdzięczny pielęgniarce i lekarzowi z przyszpitalnej przychodni.

– To, że żyję, że dziś rozmawiam z panem, jest ich zasługą. Jeśli zaś chodzi o podejście lekarki na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, to mam do niej wielki żal. Nie zlecono wykonania zdjęcia rentgenowskiego, tylko zaszyto mi ranę. Uważam, że dopuściła się zaniechania – stwierdza 66-latek.

NIC NIE ZGŁASZAŁ

Poprosiliśmy dyrekcję wrzesińskiego szpitala o ustosunkowanie się do sprawy pana Stanisława. W odpowiedzi przeczytaliśmy m.in., że po wykonaniu rewizji rany nie stwierdzono pozostałości ciał obcych, uszkodzeń dużych naczyń krwionośnych czy innych istotnych struktur szyi.

– Ponadto pacjent nie zgłaszał żadnego dyskomfortu ani nasilonych dolegliwości bólowych. W trakcie przeprowadzonego badania palpacyjnego nie wybadano ciała obcego, a pacjent nie zgłosił podejrzenia odpryśnięcia fragmentu, w związku z powyższym brak było wskazań do wykonania rozszerzonej diagnostyki. Co więcej, rana miała charakter szarpany, nie penetrujący, co tylko potwierdziło, że pod skórę pacjenta nie przedostał się żaden obcy obiekt – napisał nam Zbigniew Hupało, prezes Szpitala Powiatowego we Wrześni.

– Rana została oczyszczona i zaopatrzona, podano anatoksynę przeciwtężcową. Zlecono pacjentowi kontrolę w poradni lub SOR w przypadku wystąpienia niepokojących objawów. W opinii lekarza udzielającego świadczeń ani oględziny rany pacjenta, ani jego wyjaśnienia w żaden sposób nie wskazywały na możliwość utkwienia w ranie ciała obcego – dodał prezes Hupało.

TELEFONY PO PYTANIACH

Co ciekawe, niedługo po tym, jak wysłaliśmy do szpitala pytania, pan Stanisław zaczął odbierać telefony z prośbą o wycofanie się z publikacji artykułu.

– Nie wiem, skąd ta osoba wiedziała, że byłem w redakcji „WW”. Powiedziałem, że się nie wycofam. Usłyszałem m.in., że jeśli artykuł się pojawi, to mogę nie dostać żadnego odszkodowania. Ale u mnie słowo droższe od pieniędzy – dodaje pan Stanisław.

Zbigniew Hupało przyznaje, że osoba upoważniona przez szpital kontaktowała się z pacjentem w celu przekazania mu danych polisy OC szpitala, w celu ewentualnego zgłoszenia szkody.

– Oczywiście podanie pacjentowi powyższych danych nie świadczy o tym, że szpital przyjmuje jakąkolwiek odpowiedzialność za powstałą sytuację. Jeśli pacjent skorzysta z możliwości zgłoszenia szkody, to biegli ubezpieczyciela ocenią ewentualną winę bądź jej brak ze strony szpitala. Pragnę podkreślić, że żadna osoba, poza wymienionym wyżej pracownikiem szpitala, nie była upoważniona do kontaktu (z panem Stanisławem – przyp. red.) ani nie miała dostępu do dokumentacji medycznej pacjenta – dodaje Zbigniew Hupało.

66-letni mieszkaniec gminy Miłosław powiadomił o sprawie m.in. Rzecznika Praw Pacjenta i Prokuraturę Rejonową we Wrześni. Do tematu będziemy wracać.

* nazwisko zastrzeżone do wiadomości redakcji

Jak oceniasz wrzesiński SOR?

Ankieta zakończona, dziękujemy za oddane głosy. Wyniki głosowania są widoczne poniżej:
Dobrze 11%
Źle 89%
(Ł.R)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (11)

DIMDIM

34 2

Chyba nikogo to nie dziwi- to szpital we Wrześni! 14:59, 10.07.2021

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

1cm1cm

14 3

od tętnicy, a kolejni lekarze bez zdjęcia postanowili wyjąć ciało obce, co jeden to lepszy. Gość w czepku rodzony. Zdrówka! 🙂 18:01, 10.07.2021

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

ProkuratorProkurator

13 3

teraz sprawdzi skąd wziął drewno :) 18:02, 10.07.2021

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

QraQra

8 3

Szukacie sensacji a tu ciąg dalszy poprzedniego waszego "super newsa"; https://radiowrzesnia.pl/ciag-dalszy-sprawy-projekt-wrzesnia-kontra-misja-skarb/ 19:57, 10.07.2021

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

rut.k..srut.k..s

18 0

Niech zgadnę Pani Doktor była z Poznania po dyżurach i przyjechała dorobić na wsi! Dobrego prawnika, oskarżyć lekarkę , oskarżyć szpital żądać w pozwie 1 miliona zł! Jakby nie patrzeć SĄD przyzna lwią część poszkodowanemu! To są jaja , lekarka i Szpital Powiatowy we Wrześni stanowią zagrożenie dla życia pacjentów 21:01, 10.07.2021

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

aniaaaniaa

9 1

zgadzdam się Szpital Powiatowy we wrześni stanowi zagrozenie dla życia pacjentów... 23:09, 10.07.2021


Ja_2Ja_2

18 0

"... jego wyjaśnienia w żaden sposób nie wskazywały na możliwość utkwienia w ranie ciała obcego..." ???
Najlepiej aby sam sobie to wyciągnął, zaszył ranę, a najlepiej nie zawracał szpitalowi d..., bo przecież COVID, brak personelu, niewystarczający kontrakt itp. *%#)!& które słyszymy od zawsze.
To po wybudowaliśmy taki szpital? A czy to oby nie szpital powiatowy? 21:03, 10.07.2021

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

aniaaaniaa

3 0

masz rację,mają w nosie zdrowie i zycie pacjentów!!! 22:55, 12.07.2021


Yankes1Yankes1

6 0

Konowały, jak by to zrobił jakiś znachor to by gnił w *%#)!& a konowały bezkarne. 21:25, 12.07.2021

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

aniaaaniaa

4 0

Lekarka dopuściła się niedbalstwa, gdyż wykonując swój zawód, nie wykazała należytej staranności i wiedzy. W grę wchodziło życie człowieka, skutki zaniedbań ze strony tej żąłosnej lekarki mogły być poważne, nieodwracalne, tragiczne.Lekarz
powinien mieć osobowość, empatię i czuć potrzebę wspierania, rozmowy i pomocy osobie cierpiącej ,ta pani musi się jeszcze dużo nauczyć,w przeciwnym razie będzie miała na sumieniu nie jedną osobę-pacjenta…Co za abnegacj i brak precyzji…

22:53, 12.07.2021

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

kasa a nie pomockasa a nie pomoc

2 0

dobrze że jeszcze mu nie "wykryli" covida przy okazji, bo oni tam tak lubią w tym szpitalu 13:36, 21.07.2021

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
REKLAMA
0%