Ta opowieść być może nigdy nie ujrzałaby światła dziennego, gdyby nie mała paczuszka ukryta pod stołem. Przy nim Zofia Spliter przez lata naprawiała pończochy. Jej syn, Zbigniew, do dziś ma w pamięci obraz matki pochylonej nad maszyną. Pracowała tak, dopóki nie straciła wzroku. Dopiero po jej śmierci rodzina dowiedziała się, co naprawdę przeżyła podczas okupacji.
Pani Zofia umiera w 2004 roku. Dom rodzinny Spliterów w Kłodawie stoi pusty, aż zapada decyzja o jego sprzedaży. Przedtem trzeba uporządkować wnętrza. Uprzątnąć stare meble, zabezpieczyć pamiątki. Podczas wynoszenia niepozornego stolika okazuje się, że pod blatem przytwierdzona jest paczuszka przewiązana czerwoną wstążką. W środku znajdują się listy z okresu okupacji. Na kopertach widnieje starannie wykaligrafowane imię i nazwisko adresatki: Zofia Bilska. To panieńskie nazwisko pani Spliter.

Listy znalezione pod stolikiem w Kłodawie, w domu Zofii Spliter z domu Bilskiej
Pismo pełne ozdobników trudno odczytać, więc znalezisko ląduje w domowym archiwum. Dzieci pani Zofii nie mają sił, by od razu zagłębiać się w przeszłość. Dopiero po kilkunastu latach pan Zbigniew wraca do lektury. Kiedy bierze do rąk pierwszy list, drżą mu dłonie. Zastanawia się, czy ma prawo zaglądać w prywatne życie swojej mamy. Jednak wewnętrznie czuje jej pozwolenie.
Odkrywa historię wielkiej, pierwszej miłości. Czyta listy wielokrotnie, a następnie przepisuje.
Nadawca to Kazimierz Lieske z Wrześni. Korespondencja przychodziła spod adresu Słowackiego 19.
Kazimierz (rocznik 1912) urodził się w Psarach Polskich, w rodzinie o głębokich tradycjach patriotycznych. Jego ojciec, Władysław, uczestniczył w strajku szkolnym w 1901 roku. Podczas okupacji Władysław był silnie naciskany na podpisanie tzw. Residenzlisty ze względu na niemiecko brzmiące nazwisko. Odmówił, co sprowadziło na całą rodzinę szykany.
Kazimierz ukończył Wyższą Szkołę Budowy Maszyn i Elektrotechniki w Poznaniu, był podporucznikiem rezerwy 68. pułku piechoty. Wysoki, przystojny i wysportowany – jako lekkoatleta klubu Unitas był najlepszym tyczkarzem we Wrześni.

Kazimierz był utalentowanym tyczkarzem. Na zdjęciu z młodszym bratem Bolesławem
Podczas kampanii wrześniowej walczył pod Sochaczewem, gdzie został ranny. Zdołał jednak zbiec z internowania i wrócił do rodzinnego gospodarstwa w Przyborkach, pracując jako robotnik drogowy.
Pod przykrywką zwykłego życia Władysław i Kazimierz angażowali się w konspirację. Na strychu ich domu ukryto radiostację, z której wysyłano meldunki na Zachód. Podobno przed samym aresztowaniem Kazimierz zdążył przenieść ją do stodoły, ale nie zdradził ojcu dokładnej skrytki. Nigdy jej nie odnaleziono.
Młody Lieske pełnił funkcję komendanta powiatowego Tajnej Organizacji Narodowej. Wydawał konspiracyjne pismo „Czuwamy” oraz prawdopodobnie tytuł „Wolność”.
Zosię Bilską poznał jeszcze przed wojną, podczas pracy w Kłodawie. Zakochali się i zaczęli korespondować. W maju 1939 roku Kazimierz tak pisał do Zosi o ćwiczeniach wojskowych:
Dobrze się stosunki ułożyły, bo śpię i jem w domu, tylko, że muszę rychło wstawać, bo mam do koszar z domu 3,5 km, a muszę być w koszarach na 5.00. Z drugiej strony jednak o godz. 6-tej wieczór jestem już wolny i mogę pomyśleć o sobie.
Swoje uczucie wyznawał z dużą delikatnością:
W tej właśnie chwili pomyślałem o Tobie, jak ogólnie czujesz, czy tęsknisz i z niecierpliwością oczekuję wieści od Ciebie. Początkowo miałem zamiar odwiedzić cię podczas moich ćwiczeń. Niestety, ta rzecz jest nie do pomyślenia przez wzgląd na to, że nikomu nie wolno oddalać się poza obręb miasta Września. Z większym niepokojem będę oczekiwał Twoich słodkich słów, choć przelanych na papier, które niech mówią wszystko – i o tem, że wiosna do nas przyjdzie i że miłość się zbudziła.

Zofia Bilska w domu rodzinnym w Kłodawie
Miłość kwitła mimo wojny, choć w grudniu 1939 Kazimierz pisał gorzko:
Jak pięknie było snuć plany na przyszłość, a dziś pękło to wszystko jak bańka mydlana.
Kazimierz, kiedy mógł, odwiedzał Zosię w Kłodawie. Jeździł tam rowerem – 100 km w jedną stronę!
Latem 1940 zapraszał Zosię do siebie, uspokajając i mimochodem wspominając o represjach okupanta w okolicy:
W naszej okolicy na razie spokój, tylko w przyległych powiatach nie do opisania. Możesz być spokojna, na razie fala ta minęła, gdyby było niebezpiecznie, to bym Cię do nas nie prosił.
W listach z tego okresu coraz częściej pojawia się marzenie o ślubie. Kazimierz pisze o zaręczynach. W październiku 1940 nazywa Zosię „Kochaną Wymarzoną Żoneczką”.
W grudniu 1940 wysłał narzeczonej i jej bliskim poruszające życzenia: „szczęścia, zdrowia, pomyślności i wol.....!”. Ostatnie słowo uciął po pierwszej sylabie. Przez ten zapis przebija strach przed tym, by list nie wpadł w niepowołane ręce. W innych fragmentach prosił Zosię, by nie przesyłała mu więcej książek na znany adres – można się domyślać, że pod tym hasłem kryły się dokumenty konspiracyjne.
Po lekturze listów Zbigniew Spliter czuje nieodpartą potrzebę poznania dalszego ciągu tej historii. W sierpniu 2020 roku wyrusza z rodziną z Sępolna Krajeńskiego, gdzie mieszkają, do Wrześni. Ma tylko jeden trop: adres z listów, Słowackiego 19.
Kazimierz należał do specjalnego oddziału pełniącego służbę na rowerach
Na miejscu okazuje się jednak, że zamiast domu z ogrodem, którego się spodziewali, stoi tam blok. Prawdopodobnie był to tylko adres kontaktowy, mający chronić Kazimierza.
Spliterowie odwiedzają kościół. Pytają księdza o osoby o nazwisku Lieske. Ten kieruje ich do Psar. W pobliżu Wrześni są Psary Małe, Wielkie i Polskie. O które chodziło? Spliterowie krążą między miejscowościami, w końcu całkiem przypadkiem zatrzymują się w Przyborkach. Nie wiedzą, że to właśnie tutaj Zofia i Kazimierz planowali wspólną przyszłość.
W pobliżu mieszka sołtys, od którego słyszą, że miesiąc wcześniej zmarł Marek Lieske, zamieszkały w Przyborkach bratanek Kazimierza. Wydaje się, że to koniec poszukiwań. Ale sołtys mówi im, żeby udali się do sklepu spożywczego, gdzie sprzedaje pani Jadzia, która „dużo wie”. Ten kontakt okazuje się bezcenny. Od pani Jadzi dostają numer telefonu do Piotra, brata zmarłego Marka.
Dzwonią. Rozmowa telefoniczna z żoną pana Piotra początkowo się nie klei, ale udaje się umówić na spotkanie. Wracają do Wrześni i pukają do drzwi domu jednorodzinnego. Otwiera pan Piotr.
– Państwo w sprawie Zosi Bilskiej? – pyta od progu.
Okazuje się, że w rodzinie Lieske ich mama jest znana. Pan Piotr wyciąga albumy ze zdjęciami Zosi i Kazimierza. Spliterowie poznają dalszy ciąg historii o wojennej miłości.
Ślub jest zaplanowany na grudzień 1941 roku. Pod koniec lata Zosia ma już przygotowaną sukienkę, a Kazimierz garnitur. Z nadzieją czekają na początek wspólnego życia.
Polskie podziemie jest jednak cały czas inwigilowane przez gestapo. Kazimierz zostaje zdekonspirowany podczas akcji, której celem jest rozbicie struktur Tajnej Organizacji Narodowej w Gnieźnie. Później w rodzinie będą powtarzane nazwiska osób, które mogły się do tego przyczynić. Ich potomkowie nadal mieszkają we Wrześni.
Kazimierz zostaje zatrzymany 3 września 1941 roku przed domem w Przyborkach. Jest z nim Zosia, którą Niemcy puszczają wolno.
Kazimierz po brutalnym śledztwie zostaje skazany na karę śmierci 6 lipca 1942 roku stracony przez zgilotynowanie w więzieniu przy ul. Młyńskiej w Poznaniu.
W domu Piotra Lieske zachowało się obwieszczenie informujące o śmierci Kazimierza, które z jednego z budynków zerwał Władysław, ojciec skazańca. Groziła za to kara śmierci. Jak można się domyślać, dla zrozpaczonego ojca był to jedyny gest pozwalający symbolicznie pożegnać się z synem.
Obwieszczenie o wyroku śmierci dla Kazimierza
Krewni Kazimierza mówią, że podobno przed śmiercią zdołał przekazać wiadomość Zosi. Czy tak było naprawdę? W jaki sposób to zrobił? Nie wiadomo.
Trudno sobie wyobrazić, co czuła Zosia.
– Pamiętam, że się ukrywała, bała się, nie wychodziła na dwór – mówi Jadwiga Lewandowska, kuzynka Zofii, jedyna żyjąca osoba, która pamięta Kazimierza.
– Byłam wtedy dzieckiem. Przyjeżdżał do Zosi, do Kłodawy. Ładny chłopak był, sympatyczny. Tyle mogę o nim powiedzieć – mówi pani Jadwiga, która wojnę przeżyła spokojnie, bez traumatycznych doświadczeń. – W rodzinie wiele tragedii było. Mój ojciec nie wrócił z wojny, wujka zamęczyli w areszcie. Każda rodzina miała takie historie. My jako dzieci inaczej przeżywałyśmy świat i nie czuliśmy aż tak tej grozy – stwierdza.
Zosia po wojnie ułożyła sobie życie. Wyszła za mąż, urodziła dzieci, ale nigdy nie zapomniała o Kazimierzu. W dojrzałym wieku czasem wspominała najbliższym, że chciałaby jeszcze raz odwiedzić Wrześnię. Oni jednak nie wiedzieli, co kryje się pod tym życzeniem.
Wizyta Spliterów we Wrześni kończy się odwiedzeniem cmentarza i złożeniem kwiatów pod tablicą upamiętniającą okupacyjne dokonania Kazimierza.
– To dla ciebie, mamo, znowu możecie być przez chwilę razem – mówi w myślach pan Zbigniew.
Pamięta, że wtedy tuż obok zaczął śpiewać kos.
– Zrobiło mi się lżej na sercu – wspomina.
Od Piotra Lieske państwo Spliterowie otrzymują dwa stare albumy ze zdjęciami, znalezione podczas porządkowania budynku gospodarczego. Są w nich fotografie ilustrujące historię Zofii i Kazimierza.
– Odwiedziny Zbigniewa były dla nas ogromnym zaskoczeniem. Znałem tę historię z opowiadań dziadka, ale byłem wtedy szczawikiem i pewnych rzeczy nie pamiętam. Historia z listami pod blatem, którą opowiedział mi Zbigniew, pozwoliła mi na nowo przypomnieć sobie pewne rzeczy – mówi pan Piotr.
Państwo Spliterowie na cmentarzu we Wrześni, przy grobie z tablicą upamiętniającą Kazimierza
Od tego czasu obie rodziny utrzymują serdeczne kontakty.
– Dzwonimy do siebie co tydzień. Raz w roku się spotykamy. Jesteśmy dobrymi przyjaciółmi, a nawet powiedziałabym więcej: przyszywaną rodziną – przyznaje pan Zbigniew.
Historii wojennej miłości nie zdołała przeciąć gilotyna. Odnalazła drogę, by na nowo połączyć ludzi.
Joanna Lewandowska
0 0
Wzruszająca Opowieść pełna Miłości.... Reinkarnacja... Jest w Tym pierwiastek Boski.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu wrzesnia.info.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz