To coś więcej niż impreza! Rozmowa ze współorganizatorem „Bezpiecznych dwóch kółek"
Już 19 kwietnia wrzesiński rynek ponownie wypełni się rykiem silników, zapachem benzyny i setkami motocykli. Punktualnie o 14.00 rozpocznie się kolejna edycja wydarzenia „Bezpieczne dwa kółka", a pół godziny później ulicami miasta przejedzie parada motocyklistów.
O idei i kulisach imprezy rozmawiamy z jej współorganizatorem Damianem Pawłowskim.
„WW": Skąd wziął się pomysł na „Bezpieczne dwa kółka"?
DAMIAN PAWŁOWSKI: – To wszystko zaczęło się bardzo spontanicznie. Pewnego wiosennego popołudnia zadzwonił do nas rzecznik wrzesińskiej policji Adam Wojciński z pomysłem zorganizowania spotkania motocyklistów – czegoś w rodzaju rozpoczęcia sezonu, ale z dodatkiem edukacyjnym. Chodziło też o to, by zrobić coś wspólnie z policją i trochę ocieplić wzajemny wizerunek. Temat szybko podłapaliśmy. Ja pracuję w Motoklinice, więc naturalnie pojawił się pomysł współpracy. Dołączyli też kolejni zaangażowani ludzie i w ciągu trzech tygodni powstała pierwsza edycja wydarzenia. Dziś trudno uwierzyć, jak szybko to się rozwinęło.
To bardziej edukacja czy widowisko?
– Na początku zdecydowanie edukacja. Bezpieczeństwo było wpisane w to wydarzenie od samego początku, zresztą sama nazwa nie jest przypadkowa. Z czasem jednak impreza zaczęła rosnąć i naturalnie pojawiła się potrzeba, by była też atrakcyjna wizualnie. Dlatego od drugiej edycji wprowadziliśmy pokazy stunt ridingu. Dziś można powiedzieć, że to połączenie jednego i drugiego – edukacji i widowiska.
Do kogo kierujecie wydarzenie?
– Głównie do motocyklistów, ale absolutnie nie zamykamy się tylko na nich. Wstęp zawsze był i będzie bezpłatny, a wydarzenie jest dla wszystkich – mieszkańców, rodzin, dzieci. Cieszy nas, że lokalna społeczność coraz lepiej postrzega motocyklistów. Zamiast stereotypów pojawia się zrozumienie i sympatia – i to jest ogromna wartość tego wydarzenia.
Jakie elementy realnie wpływają na bezpieczeństwo?
– Przede wszystkim pokazy pierwszej pomocy, ale też sama idea wspólnej obecności – motocyklistów, kierowców i służb. Mamy paradę motocyklową, mówimy o wzajemnej tolerancji na drodze. To są rzeczy, które naprawdę zostają z uczestnikami i mogą przełożyć się na codzienną jazdę.
Jak wygląda współpraca ze służbami?
– Bardzo intensywnie. Regularnie spotykamy się i omawiamy wszystkie szczegóły. Policja ogromnie nas wspiera – zarówno w organizacji ruchu, jak i zabezpieczeniu parady czy całego wydarzenia. Bez tej współpracy nie byłoby to możliwe na taką skalę.
Czego mogą spodziewać się widzowie podczas pokazów?
– Na pewno emocji. Planujemy co najmniej cztery pokazy stunt ridingu – będą jazdy na jednym kole, palenie gumy i różnego rodzaju akrobacje. Najlepsze jest to, że wszystko dzieje się bardzo blisko widzów. Można stanąć przy barierkach i oglądać to praktycznie na wyciągnięcie ręki.
Na wydarzeniu pojawią się znani zawodnicy. Jak udało się ich zaprosić?
– Nasza impreza jest już rozpoznawalna w środowisku stuntowym. Gościliśmy u siebie naprawdę duże nazwiska i dzięki temu budujemy markę wydarzenia. Niektórzy wracają, jak choćby Procent, który został bardzo dobrze przyjęty przez publiczność. To pokazuje, że robimy coś wartościowego.
Czy to wydarzenie tylko dla fanów motocykli?
– Zdecydowanie nie. Przygotowujemy mnóstwo atrakcji dla całych rodzin. Będzie strefa dla dzieci, jedzenie z food trucków i od Kół Gospodyń Wiejskich, konkursy i licytacje. To wydarzenie, na które można przyjść nawet bez żadnego związku z motocyklami i dobrze się bawić.
Czym tegoroczna edycja będzie się różnić od poprzednich?
– Poziom jest już naprawdę wysoki, więc trudno o rewolucję, ale staramy się co roku wprowadzać coś nowego. Nie chcemy zdradzać wszystkiego, ale niespodzianki na pewno będą.
Jaka atmosfera czeka uczestników?
– Taka, jakiej można się spodziewać po motocyklach – gorąca i głośna. Ryk silników, zapach benzyny, piękne maszyny i rozmowy między ludźmi. To jest klimat, którego nie da się podrobić.
Jak ważna jest dla was lokalna społeczność?
– Bardzo. Września to nasza mała ojczyzna i ogromnie się cieszymy, że możemy robić coś dla mieszkańców już po raz szósty. Co więcej, to wydarzenie ma też wymiar charytatywny. W tym roku zbieramy środki na leczenie małej Michalinki Rachuby. W poprzednich edycjach udało się zebrać prawie 100 tys. zł. To pokazuje, jak wielką siłę ma ta społeczność.
Co dominuje przed tegoroczną edycją – adrenalina czy stres?
– Jedno i drugie. Największy stres to zawsze pogoda, bo kwiecień potrafi zaskoczyć. Ale kiedy zaczyna się impreza i widzimy setki motocykli na rynku, wszystko znika. Zostaje czysta adrenalina i ogromna satysfakcja.
Który moment imprezy jest dla ciebie najbardziej wyjątkowy?
– Jest ich kilka. Pierwsze motocykle na rynku, otwarcie, pierwszy pokaz stuntu, parada. Ale chyba najbardziej emocjonujący moment to finał zbiórki. Wtedy naprawdę widać, jaki to ma sens.
Na koniec: jakim hasłem zachęciłbyś do udziału w „Bezpiecznych dwóch kółkach"?
– „Jedno wydarzenie, wszystkie oblicza motocyklizmu – od edukacji po spektakularne emocje".

1 1
Września to ich mala ojczyzna.. dobrze by było żeby Policja przyjrzała się tym naszym obywatelom... Biernat dołączasz do kiboli i gangów motocyklowych?? Szukasz niszy co???
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu wrzesnia.info.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz