„WW”: Jak doszło do tego wykładu w Święto Niepodległości? Kto panu to zaproponował?
MARIUSZ KOZIELSKI: – Zaproszenie na obchody Święta Niepodległości, by przedstawić historię Gozdowa, otrzymałem od KGW Gozdowianki oraz pana Arkadiusza Sobczaka, radnego powiatu wrzesińskiego. To było bardzo owocne spotkanie, Po prezentacji pojawiło się wiele komentarzy, pytań i ciekawych dyskusji.
Dlaczego zainteresowały pana dzieje Gozdowa?
– Fascynacja zaczęła się jeszcze w szkole podstawowej. Na korytarzu wisiała krótka wzmianka o dziejach wsi, kilka zdań, które wtedy niewiele mówiły, ale już wtedy poczułem, że kryje się za tym większa opowieść. Zacząłem drążyć temat, szukać dokumentów, porównywać fakty. Trochę jak detektyw, zwłaszcza że w Polsce istnieje kilka miejscowości o nazwie Gozdowo i trzeba bardzo dokładnie oddzielać ich historie. Najtrudniejsze jest precyzyjne ustalenie, które dokumenty dotyczą naszego Gozdowa. Niekiedy to proces długi i żmudny, bo fakty trzeba skrupulatnie weryfikować. Mam dziś pokaźny zbiór materiałów, akt, map i notatek. I stale go powiększam.
Do kiedy mieszkał pan w Gozdowie i jak znalazł się pan w Krzywej Górze?
– Jestem rodowitym gozdowianinem, a od 2002 roku mieszkam z żoną (z domu Prymas) w Krzywej Górze, gdzie od 2011 pełnię funkcję sołtysa tej miejscowości.
Co jest najciekawsze w historii Gozdowa. Jakie sprawy zaakcentował pan w czasie wykładu?
– Z Gozdowa pochodzi wiele znaczących postaci. Choć nie sposób wymienić wszystkich, to przykładem mogą być osoby związane ze Strajkiem Dzieci Wrzesińskich z 1901 roku: urodzona w Gozdowie Nepomucena Piasecka, matka wspierająca strajkujące dzieci, czy Maria Piątkowska z domu Piasecka – nauczycielka i inicjatorka protestu uczniów. Pochodzili stąd również powstańcy wielkopolscy, m.in. Franciszek Grześkowiak, Florian Dutkiewicz i Kazimierz Krasicki. To nazwiska zapisane na kartach historii.
Publiczność była chyba zdziwiona, że przyjeżdża facet z Krzywej Góry do Gozdowa?
– Pierwsze moje pytanie było takie, kto jest z Gozdowa, a kto nie, ponieważ w ostatnich latach przybyło tutaj wiele osób, które się pobudowały. Nowi ludzie. No i zauważyłem, że historia Gozdowa ich zafascynowała, wciągnęła. Padały różne zapytania, kto, gdzie mieszkał, kto, co i jak. To było udane i bardzo ciekawe spotkanie. Serdecznie dziękuję organizatorom za zaproszenie i możliwość podzielenia się moimi badaniami. Nadal będę odkrywał historię Gozdowa, dokumentował ją i dzielił się nią z mieszkańcami. Każdy nowy szczegół to kolejny element układanki, która wciąż skrywa wiele tajemnic.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz