Zamknij

Wszystko jest możliwe. Muzyczno-koncertowe przygody Michała Mocha

13:50, 14.06.2021 | D.I
Skomentuj
REKLAMA

Oto jak wrześnianin Michał Moch z zawstydzonego fana przerodził się we współtwórcę europejskiej sceny muzycznej.

Swoją przygodę z muzyką Michał Moch rozpoczął w magicznych latach 90. ubiegłego wieku, a dokładnie w 1998 roku. Miał wtedy 11 lat. Wszystko było nowe i obiecujące, nic nie było niemożliwe.

– To wtedy tata kupił mi na Gwiazdkę pierwszą kasetę oraz radiomagnetofon. Pamiętam, że to był „jamnik” firmy Panasonic, a na kasecie był album „Varran Strikes Back – Alive!” grupy Acid Drinkers. Później sam kupiłem kasetę legendarnej ekipy Wu Tang Clan „The Wu”. Z biegiem czasu moja kolekcja kaset i płyt CD się powiększała. Do dziś zgromadziłem około tysiąca płyt z polskim oraz zagranicznym rapem, bo tę muzykę najbardziej kocham – przyznaje Michał.

Po paru latach słuchania zaczął jeździć na koncerty. Swój pierwszy wypad w życiu pamięta tak dobrze, jak pierwszą kasetę.– Sierpień 2001 roku, koncert Slums Attack w Kołobrzegu podczas moich wakacji z rodzicami. Jako 14-latek nie mogłem tam wejść sam, więc opiekunem był tata. Swoją drogą, nieźle musiały mu więdnąć uszy, bo wulgaryzmów tam nie brakowało – śmieje się 34-letni dziś pasjonat.

Po koncercie udało mu się spotkać ze „Slumsami” i uzyskać autografy. Tak zaczęła się znajomość Michała z najbardziej rozpoznawalnym raperem w Polsce – Ryszardem „Peją” Andrzejewskim. – Peja podał mi swój numer telefonu, jeszcze stacjonarnego, bo komórek wtedy nie było. Po dwóch tygodniach Slums Attack zawitało do Wrzesińskiego Ośrodka Kultury, gdzie zaprosili mnie na scenę. Pamiętam, że byłem bardzo zawstydzony – wspomina Michał Moch.

Z czasem jego znajomość z Peją przerodziła się w przyjaźń. Lider „Slumsów” wielokrotnie zapraszał wrześnianina na swoje koncerty w Polsce. Właśnie te wojaże obudziły w nastolatku chęć przemiany z odbiorcy w twórcę. W 2004 roku, mając niespełna 17 lat, Michał zorganizował swój pierwszy koncert w klubie Trójka, na którym wystąpiło kilkunastu raperów z całej Wielkopolski.

– Do dziś jestem w szoku, ilu artystów udało mi się wtedy zgromadzić. Rok później zorganizowałem w WOK-u kolejny koncert. Tym razem nie byli to wykonawcy z tzw. podziemia, a znani artyści. I tym razem był to koncert charytatywny. Zbieraliśmy pieniądze oraz dary dla Domu Pomocy Społecznej w Mielżynie. Zagrali m.in. Killaz Group i 52 Dębiec – wymienia Michał.

Kolejna impreza na jego organizacyjnym koncie była z gatunku tych wymarzonych. W 2007 roku do Wrześni wrócił Peja ze swoim składem, promując legendarny dziś album „Szacunek Ludzi Ulicy”. Na koncercie w WOK-u bawiło się ponad 700 osób. „WW” też tam były – i pamiętamy, że wydarzenie było „odjechane”.

– Peja powiedział wtedy, że ze względu na świetną publikę był to jeden z jego najlepszych koncertów w całej karierze – zaznacza Michał Moch.Ambicje wrześnianina rosły w miarę działania. Z czasem zaczął też przeprowadzać wywiady z artystami, zarówno te pisane, jak i kręcone kamerą – sprzętem kupionym za pieniądze z osiemnastki. Rozmowy ukazywały się na wielu portalach muzycznych. Jego wywiad z Peją widziało ponad trzy miliony osób.

Kolejne przekroczenie granic w muzycznym świecie było dosłowne. Michał zaczął jeździć już nie tylko po Polsce, ale po Europie, najczęściej na festiwale do Czech, Francji, Anglii, Szwajcarii, Belgii czy Niemiec. – W sumie byłem na kilkuset koncertach, dokładnie zliczyć nie potrafię, pogubiłem się gdzieś przy drugiej setce – przyznaje.

W ramach zagranicznych wojaży zaliczył obie europejskie trasy swojego największego idola, rapera The Game’a. – Będąc małym chłopcem, nigdy bym nie pomyślał, że będę mógł przybić z nim piątkę i zamienić słowo. Prze te lata udało mi się też poznać m.in. Methodmana z Wu Tang Clanu, Seana Price’a, chłopaków z De La Soul oraz nieodżałowanego DMX’a – wspomina Moch.

To pseudonim Earla Simmonsa, jednego z największych raperów na świecie, który zmarł na zawał w kwietniu tego roku. Michał przyłożył rękę do jego jedynego występu w Polsce, który odbył się w 2004. – Jeśli miałbym wybrać jeden koncert, z którego jestem najbardziej dumny i miałem przy nim malutki udział, byłby to bez wątpienia koncert DMX’a w stolicy – zaznacza wrześnianin.

Poza organizacją „własnych” koncertów we Wrześni, Poznaniu czy Zielonej Górze, Michał wielokrotnie współpracował też z innymi agencjami artystycznymi. Pomagał w pozyskiwaniu sponsorów, załatwiał miejsca koncertowe, sprzedawał bilety, „dogadywał” artystów na daną imprezę, a także negocjował wynagrodzenia dla nich. – Przy jednych koncertach miałem malutki udział, przy drugich bardzo wielki, nieskromnie mówiąc. Przez te wszystkie lata poznałem gigantyczną liczbę ludzi oraz artystów z pierwszych stron gazet, z którymi do dziś mam kontakt – zdradza 34-latek.

Od 11 lat mieszka w Waterford, najstarszym mieście w Irlandii. – Wyjechałem za nowymi wyzwaniami. Na Zielonej Wyspie do dziś zorganizowałem kilkadziesiąt wydarzeń, nie tylko koncertów, ale także spektakli dla dzieci, imprez klubowych czy spotkań z uczestnikami programu MTV „Warsaw Shore”. Wśród koncertów udało mi się zorganizować występy Lady Pank, Zenka Martyniuka czy Pawła Kukiza i zespołu Piersi. W tym ostatnim przypadku musieliśmy ściągnąć z Polski 1,5 tony sprzętu, bo wypożyczenie go w Irlandii przerastało parokrotnie budżet koncertu – wspomina Michał.

Dziś z utęsknieniem czeka na pełne odrodzenie branży koncertowej po pandemii. Dawny zawstydzony nastolatek sam chciałby ośmielać innych młodych ludzi do działania i podążania za marzeniami.– Nieważne, gdzie mieszkasz i skąd pochodzisz. Jeśli tylko masz chęci i pomysły, wszystko jest na wyciągnięcie ręki – przekonuje.

(D.I)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (2)

To nieprawdaTo nieprawda

1 0

Dj mochu to pedał gej i kastrat 16:00, 16.06.2021

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Krzysztof StankowskiKrzysztof Stankowski

0 0

Michał zapomniałeś dodać, że jesteś naszą częścią weszlo fm i kanału sportowego Majkel. Mati Borek zaprasza do hejt parku. Pozdrawiam. Krzysztof 18:37, 03.07.2021

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
0%