Nie można zaprzeczyć, że pług zrewolucjonizował rolnictwo. Pierwsze narzędzia tego typu znano już w starożytności, ale na europejskim poletku upowszechniły się dopiero w średniowieczu – pozwalając jednocześnie na zagospodarowanie ciężkich, gliniastych ziem północy. Jednak tak naprawdę rolnicy „od zawsze" uprawiali bezorkowo – i to całkiem skutecznie! Dlatego w XXI wieku warto wrócić do korzeni? I jak robi to marka Rolmako?
Prymitywne, drewniane pługi stosowali Sumerowie około czwartego tysiąclecia p.n.e., ale raczej było to coś pomiędzy ciężką motyką a rydlem – drewniana rama zakończona ostrym czubkiem, która ryła bruzdę w ziemi bez jej odwracania. To trochę paradoks, prawda? Pierwsze narzędzia orne nie orały tak, jak my dziś rozumiemy orkę – raczej były bliższe dzisiejszej bezorce!
Pługi bliższe tym nowoczesnym opracowano w starożytnych Chinach (ok. I wieku n.e.). Było to narzędzie z żelaznym lemieszem i okładnicą. W Europie cięższy, kołowy pług nazywany carruca – zdolny odwrócić glebę – pojawił się ok. III–IV wieku n.e., a jego szersze zastosowanie nastąpiło dopiero w średniowieczu wraz z upowszechnieniem trójpolówki. Jednak ponieważ do jego pociągnięcia była potrzebna siła aż 6–8 wołów, używano go raczej we wspólnotach wiejskich (kilku gospodarzy łączyło siły i woły) albo na polach bogatych właścicieli ziemskich.
Rozkwit głębokiej orki nastąpił w XIX wieku – patenty Wooda (1814–1819) i Deere'a (1837) sprawiły, że pług stalowy stał się masowo produkowany i bardziej dostępny. Wtedy rzeczywiście zaczęto go stosować powszechnie w gospodarstwach średnich i mniejszych, bo był trwalszy, łatwiejszy w naprawie i bardziej wydajny niż drewniane poprzedniki.
Jak więc rolnicy uprawiali ziemię bez pługa? Najpierw bardzo prostymi, drewnianymi kijami, które spulchniały górną warstwę pola. Słowianie używali też sochy – w najprostszej formie to rozwidlona belka (często z młodego drzewa, np. jesionu), której jeden koniec stanowił rodzaj lemiesza. Z czasem dodano do niej żelazny okuty czubek, żeby lepiej wchodziła w ziemię. Socha spulchniała glebę, ale nie odwracała jej tak jak pług. Dobrze nadawała się na lekkie, piaszczyste tereny – dlatego przez wieki była podstawowym narzędziem na wschodzie i południu Europy. Co ciekawe, socha była używana w Polsce jeszcze w XIX wieku (!). Innym narzędziem były brony – narzędzia złożone z ramy i zębów (dawniej drewnianych, potem żelaznych). Pracowały płytko, zwykle na głębokości kilku centymetrów. Wyrównywały ziemię, rozbijały bryły, spulchniały i mieszały nasiona z glebą, ale również jej nie odwracały. Właśnie dlatego często mówi się, że polskie rolnictwo bardzo późno przeszło z uprawy płytkiej (socha, brona) na orkę głęboką.
Zwiększenie wydajności uprawy – zamiast płytkiego drapania sochą czy broną pług pozwalał głęboko spulchnić i odwrócić ziemię. Dzięki temu gleba była lepiej napowietrzona, a chwasty i resztki roślin przykryte.
Zagospodarowanie ciężkich gleb – szczególnie gliniastych i wilgotnych, np. w północnej Europie. Tam socha i brona nie dawały rady – ziemia była zbyt twarda i mażąca się. Dopiero ciężki pług z żelaznym lemieszem i odkładnicą potrafił ją obrabiać.
Rozwój systemów rolnych – np. trójpolówka w średniowieczu nie miałaby sensu bez pługa, bo trzeba było efektywnie uprawiać duże połacie ziemi.
Wzrost populacji i miast – lepsza wydajność rolnictwa oznaczała więcej żywności oraz rozwój Europy w wiekach średnich.
Jednak to, co było przełomem w średniowieczu, dziś w wielu miejscach obróciło się przeciwko nam. Orka, zwłaszcza ta mało racjonalna (co sezon i w celu ukrycia błędów uprawowych), powoduje poważne problemy: przyspiesza erozję, utratę próchnicy i przesuszenie gleby. Pług rzeczywiście miał sens, gdy rolnik walczył o plony na ciężkiej, dziewiczej glebie. Teraz, gdy gleby są już „zmęczone", a klimat się zmienia, zaczynamy doceniać płytsze, naturalniejsze podejście.

Człowiek gospodaruje ziemią, ale ziemia rządzi się swoimi prawami – warto pamiętać, że ludzie to tylko ułamek ekosystemu. W naturze gleba nigdy nie jest odwracana. Liście, resztki roślin, korzenie – wszystko zostaje na powierzchni i stopniowo się rozkłada. Tak buduje się warstwa próchniczna. Człowiek, wjeżdżając na pole nowoczesnym, stalowym pługiem i ogromnym ciągnikiem, odwrócił ten naturalny proces do góry nogami. Dlatego współczesna uprawa bezorkowa jest powrotem do rytmu przyrody – i właśnie tak widzi ją marka Rolmako.
Człowiek od tysięcy lat wiedział, że nie trzeba odwracać ziemi, żeby zebrać plon. Rolnictwo zaczęło się od bezorki. Teraz odkrywamy to na nowo – z pomocą nowoczesnych maszyn. W XXI wieku rolnicy potrzebują narzędzi, które nie tylko pracują skutecznie, ale też oszczędzają czas, paliwo i... glebę. Dziś bezorka to nie kij do kopania ani socha, ale cała gama precyzyjnych narzędzi, które pozwalają pracować z glebą tak, jak robi to natura – delikatnie, płytko i bez niepotrzebnego odwracania.
Rolmako tworzy brony talerzowe, kultywatory i agregaty uprawowe, które nie tylko radzą sobie w każdych warunkach, ale też zostały dopasowane do polskich gleb i polskiego płodozmianu. To odpowiedź na potrzebę szybkiego i efektywnego przygotowania gleby na różnych głębokościach – od ultrapłytkiej uprawy ścierniska po głębsze spulchnienie, ale z maksymalnym zachowaniem naturalnej struktury ziemi. Marka od lat udowadnia, że polski, lokalny producent może śmiało konkurować swoim podejściem i jakością z zachodnimi gigantami, a jednocześnie stawać bliżej rolników i ich realnych potrzeb. I na szczęście takie innowacyjne narzędzia uprawowe nie muszą być używane jak w średniowieczu – przez kilku gospodarzy „na spółę" – bo każdy polski rolnik może sobie na nie pozwolić.
Uprawa ziemi istniała od tysięcy lat bez pługów – początkowo wystarczały proste narzędzia. Choć pług zwiększył wydajność, to również doprowadził do problemów, takich jak erozja i degradacja gleby, które stają się widoczne dopiero przy masowej intensyfikacji rolnictwa. Marka Rolmako nie wymyśla koła na nowo, ale wraca do sprawdzonych metod przy wsparciu technologii – wytrzymałe materiały, precyzyjne talerze, automatyzacja, innowacja. Rolmako pokazuje, że tradycja i postęp mogą iść w parze: to, co dawniej było prostym gestem natury, teraz staje się precyzyjną technologią. Bo nawet najlepsze wynalazki, używane bez umiaru, potrafią zaszkodzić. Dlatego wracając do bezorki, wracamy nie tylko do korzeni rolnictwa, ale też do zdrowego rozsądku. A Rolmako daje do tego narzędzia przyjazne dla gleby, które budują lepszą przyszłość dla rolnictwa.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu wrzesnia.info.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz