Zamknij

„Ta sprawa była z góry przegrana. Miałem siedzieć"

. 19:16, 23.02.2026 Aktualizacja: 22:36, 23.02.2026
3 „Ta sprawa była z góry przegrana. Miałem siedzieć"

„Nie zabiłem Małgorzaty. Chciałbym, żeby wszyscy poznali prawdę i dowiedzieli się, kto dokonał tej zbrodni” – mówi Jarosław Sosnowski, który odsiaduje karę 25 lat więzienia za zabójstwo pod klubem Faraon w Lądku.

Życie Jarosława Sosnowskiego zmieniła jedna noc. 20 listopada 2004 roku mężczyzna wybrał się na dyskotekę. Nie spodziewał się, że impreza będzie miała tragiczny finał. Po zabawie w pobliskim lasku znaleziono ciało Małgorzaty W. Obrażenia wskazywały, że została brutalnie zamordowana.

::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}

Pana Jarosława powiązano ze sprawą na podstawie dość niejasnych zeznań szatniarza. Twierdził on, że mężczyzna oddał do szatni numerek, na którym wisiała kurtka zamordowanej. Na numerku nie było jednak odcisków palców pana Jarosława. Co więcej, w miejscu zbrodni nie znaleziono żadnych śladów mogących wskazywać na jego winę. Mimo tego po brutalnym przesłuchaniu na komendzie w Słupcy mężczyzna przyznał się do winy. Zeznania odwołał, ale i tak trafił do więzienia. Przez lata wraz z rodziną bezskutecznie walczył o sprawiedliwość. Teraz widać światło w tunelu. Rzecznik Praw Obywatelskich złożył wniosek o kasację wyroku. Sąd Najwyższy ma rozpatrzyć go 19 marca.

„WW”: Ostatnie Boże Narodzenie spędził pan z rodziną. Po raz pierwszy od ponad 20 lat. Teraz jest pan na drugiej przepustce. Jak pan się czuje na wolności?

JAROSŁAW SOSNOWSKI: – Te pierwsze święta z rodziną były cudowne i obecna przepustka również. Dla mnie to coś niewyobrażalnego. Chciałbym podziękować wszystkim osobom, które mi kibicują i mnie wspierają. Trudno mi opisać te emocje – to uczucie w sercu, jakby narodziło mi się dziecko. Motyle w brzuchu, ogromna radość. Czuję się, jakbym narodził się na nowo. Nigdy nie byłem tak szczęśliwy jak w to Boże Narodzenie, podczas pierwszej przepustki, i teraz.

Co pomogło panu przetrwać te lata?

– Przede wszystkim moja kochana rodzina, która zawsze mnie wspierała. Moja świętej pamięci mama oraz tata odwiedzali mnie w różnych zakładach karnych, nawet gdy byłem bardzo daleko od domu. To nie chodziło o paczki, ale o miłość, rozmowę, wsparcie. Pieniądze się nie liczą – liczy się miłość. Od dziecka byłem wychowywany we wspaniałej rodzinie i to właśnie dzięki tej miłości przetrwałem wszystkie trudy, męki i ból, który noszę w sercu do dziś.

Wszystko zaczęło się w listopadzie 2004 roku podczas dyskoteki. Po zabawie został pan oskarżony o zabójstwo Małgorzaty W., później były przesłuchania na komendzie w Słupcy, po których przyznał pan się do winy. Co pan zapamiętał z tych dni?

– Zapamiętałem przede wszystkim ból i traumę przesłuchań. Przez trzy dni znęcano się nade mną w straszliwych warunkach. Byłem głodzony, zastraszany, bity. Dyktowano mi, co mam mówić, wpajano mi szczegóły zbrodni. Kazano twierdzić, że znałem Małgorzatę W., choć w rzeczywistości jej nie znałem.

Co miało decydujący wpływ na to, że przystał pan na wersję śledczych i przyznał się do winy?

– Przyznałem się właściwie już po kilku godzinach przesłuchania na komendzie w Słupcy. Powodem było to, co robiono. Byłem bity przez kilku policjantów, zastraszano mnie i moją rodzinę. Grożono, że wywiozą mnie do lasu, że skrzywdzą moją mamę. Znęcało się nade mną sześciu policjantów. Drzwi były cały czas zamknięte na klucz, nie miałem dostępu do obrońcy. Krzyczałem, wołałem pomocy, wręcz wyłem, ale nikt się tym nie przejmował. To było pomieszczenie bez kamer. Przez trzy dni nie dopuszczano do mnie mojej rodziny, nawet mamy i siostry, które przywiozły mi ubrania. Dostałem jeden posiłek, nie spałem, bo zapalano światło, nie miałem możliwości skorzystania z toalety. W takich warunkach człowiek powie wszystko, by to się skończyło.

Później była wizja lokalna. We wcześniejszych wywiadach mówił pan, że także była ustawiona?

– Na komendzie w Słupcy wszystko mi powiedziano: co mam mówić, że znałem Małgorzatę, że rozmawialiśmy koło toalety, którędy szliśmy, gdzie miało dojść do zbrodni. Ale to był wymysł policjantów. Tak naprawdę oni mi to podyktowali, bo wszystko już wiedzieli. Po tej trzydniowej gehennie wszystko po nich powtarzałem. Każdy by się przyznał dla świętego spokoju.

To pytanie pewnie słyszał pan wielokrotnie. Czy zabił pan panią Małgorzatę?

– Nie. Nie zabiłem Małgorzaty W. Mówiłem to wielokrotnie, także jej ojcu podczas pierwszej rozprawy. Rozumiem, że mi nie uwierzył – w końcu się przyznałem. Ale to przyznanie było wymuszone. Chciałbym, tak jak rodzina Małgosi i wiele osób w Polsce, poznać prawdę – kto naprawdę dokonał tego zabójstwa.

Kiedy odwołał pan swoje zeznania?

– Odwołałem zeznania na pierwszej rozprawie w Sądzie Okręgowym w Koninie. Czułem się tam bezpiecznie, bo była rodzina, media, inni ludzie. Wiedziałem, że policjanci nie zrobią mi tam krzywdy. Mimo tego jedynym „dowodem” pozostało moje podpisane przyznanie się do winy. Otrzymałem wyrok 25 lat pozbawienia wolności bez innych dowodów – bez śladów biologicznych, bez materiału DNA. Tylko ten podpis. Wydaje mi się, że ta sprawa była już oficjalnie, z góry przegrana. Miałem siedzieć.

Czy przez te lata, które spędził pan w więzieniu, ktoś poza rodziną interesował się pana sprawą? Czy ktoś próbował pana wysłuchać?

– Wyglądało to tak, jakby sprawa była przegrana od początku. Mama i siostra błagały najlepszych adwokatów w Polsce – nikt nie chciał się podjąć. Pisałem nawet do Strasburga, szukałem pomocy wszędzie. Nie mieliśmy pieniędzy ani wpływów. Nikt nie chciał mi pomóc. Kiedyś zwróciliśmy się o pomoc do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Odpowiedź była taka, że mamy sami znaleźć sprawców. To było dla nas bardzo bolesne. Po wyjściu na wolność Tomasza Komendy moja rodzina przestała milczeć i zaczęła na nowo szukać pomocy. Nadal jednak nikt nie miał takiej siły przebicia, żeby wziąć tę sprawę.

Myśli pan, że z czego wynikała ta niechęć prawników?

– Wydaje mi się, że ktoś o dużych wpływach maczał w tym palce.

Jak pan zareagował na wiadomość, że senator Grzegorz Fedorowicz chce się zająć sprawą?

– Senator Grzegorz Fedorowicz i radca prawny Adam Jasinski, który prowadzi moją sprawę, to jedne z najwspanialszych osób, jakie poznałem. Od półtora roku wykonują ogromną pracę, analizując moją sprawę. Dzięki nim Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł kasację do Sądu Najwyższego. Gdybym nie spotkał tych ludzi, nie wiem, czy dziś bym żył. W areszcie miałem próbę samobójczą – nie radziłem sobie psychicznie. Dziś mam nadzieję.

Z jakimi emocjami czeka pan na rozstrzygnięcie kasacji?

– Staram się być ostrożnym optymistą. Dopóki Sąd Najwyższy nie podejmie decyzji, nie mogę być pewien przyszłości, jednak bardzo liczę na pozytywne zakończenie. Dla mnie, dla mojej rodziny, ale też dla rodziny Małgosi i wszystkich, którzy chcą poznać prawdę.

Wierzy pan, że uda się ustalić prawdziwego sprawcę?

– Wierzę, że prędzej czy później prawdziwy sprawca czy sprawcy poniosą odpowiedzialność. Bardzo tego chcę.

Myśli pan już o życiu na wolności?

– Myślę o tym cały czas. Nawet teraz, kiedy jestem na przepustce. Dla mnie zawsze najważniejsza była rodzina. Chciałbym normalnie żyć – mieć pracę, mały, skromny dom, ciepło rodzinne. Opiekować się tatą, założyć własną rodzinę, wracać z pracy do miejsca, gdzie ktoś na mnie czeka. Na każdej przepustce radzę sobie sam – funkcjonuję normalnie, potrafię zadbać o codzienne sprawy. Jestem gotowy na zwyczajne życie. Nie mam wielkich marzeń. Wystarczy dom i rodzinne ciepło.

Czego można panu życzyć?

– Szczęścia i pozytywnego zakończenia sprawy. Przede wszystkim zdrowia – dla mnie, dla mojej rodziny i dla wszystkich, którzy mi pomagają. Pracuje nad tym sztab ludzi. Sprawa nie jest łatwa, ale wierzę, że jest do wygrania. Wierzę w sprawiedliwość, nawet jeśli przychodzi po wielu latach. Teraz czekamy na rozstrzygnięcie i myślę, że będzie dobrze. Trzeba iść dalej z podniesioną głową.

 

 

Dwa pytania do Adama Jasinskiego, radcy prawnego, pełnomocnika Jarosława Sosnowskiego: 

„WW”: Co jest najmocniejszym argumentem świadczącym o niewinności pana Jarosława?
ADAM JASINSKI: – Źródła dowodowe bezosobowe, czyli tzw. ślady kryminalistyczne. Badania DNA wykluczają nie tylko udział Jarosława Sosnowskiego w zabójstwie Małgorzaty W., ale też jakikolwiek jego kontakt z ofiarą. Nie ma żadnych śladów biologicznych na Jarosławie pochodzących od ofiary, ani na ofierze pochodzących od Jarosława. Wręcz przeciwnie, te, które zostały znalezione na ciele Małgorzaty W. i na miejscu zbrodni, pochodzą od osób trzecich. Tego wątku nigdy nie zbadano. Na spodniach Jarosława, które rzekomo miał na sobie tej nocy, znajdowało się sześć plam krwi. Żadna nie pochodziła od ofiary.

Jakie pana zdaniem największe błędy popełnił wymiar sprawiedliwości w tej sprawie?
– Podstawowy błąd to tendencyjność postępowania przygotowawczego. Z góry założono, że Jarosław jest sprawcą i pod tym kątem prowadzono postępowanie. Nie weryfikowano innych osób w oparciu o dowody, które się pojawiały. W naszej ocenie mogło też dojść do niedostatecznej analizy materiału dowodowego w pierwszej i drugiej instancji sądowej. 

 

 

Rozmawiała: Joanna Lewandowska

::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}

Osoby mające wiedzę, która mogłaby pomóc w sprawie Jarosława Sosnowskiego, proszone są o kontakt mejlowy pod [email protected].

(.)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (3)

Zdecydujcie sieZdecydujcie sie

3 1

2001 czy 2004? Co za bubel.

20:03, 23.02.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

Witkacy Witkacy

2 0

Nasz wymiar sprawiedliwości działa tak sprawnie, że prędzej minie te 25 lat niż ten facet wyjdzie na wolność.

22:07, 23.02.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

kiszczakkiszczak

2 0

zaplanował działanie sądów .....plan działa idealnie

22:12, 23.02.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu wrzesnia.info.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%