Pub AQQ od lat jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych miejsc wrzesińskiego finału WOŚP. O licytacjach z przymrużeniem oka, rekordowych kwotach, sztuce, rockowych riffach i atmosferze, której nie da się podrobić, opowiada Tomasz Kubczak – współtwórca tego wyjątkowego finałowego klimatu.
– Od ilu lat AQQ gra z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy?
Na pewno od 2000 roku. Mamy w pubie plakat z tamtej imprezy i od tego czasu gramy co roku, bez żadnej przerwy. Czasem pojawia się myśl, czy to nie był nawet 1999, ale trzymajmy się tego, co mamy udokumentowane – czyli 2000 jako oficjalny start.
– Co trafia na licytacje podczas finału w AQQ?
Przede wszystkim dzieła sztuki tworzone u nas w ramach projektu Pędzlove – one od lat cieszą się dużym zainteresowaniem. Do tego dochodzą koszulki i kubki AQQ, miody, vouchery i właściwie wszystko, co przyniosą goście. W tym roku licytowaliśmy nawet… zgubione okulary i karton, który okazał się niezbędny dla tych, którzy mieli problem, jak zabrać swoje wygrane.
– Co w tym roku osiągnęło najwyższą kwotę i ile udało się zebrać łącznie?
Najdrożej wylicytowany został wypoczynek w Jastarni, ufundowany przez Joannę i Sławosza Sengerów – 3 tysiące złotych. To wyjątek, bo zwykle najwyższe kwoty osiągają obrazy Natalii Jasińskiej. W tym roku jej praca przedstawiająca Ozzego poszła za 2 tysiące złotych i była to najszybsza licytacja w historii – cena startowa 1000 zł i momentalnie 2000.
Łącznie pobiliśmy rekord – 23 753,08 zł.
– Co najbardziej Was zaskoczyło: frekwencja, hojność ludzi, atmosfera?
Atmosfera w AQQ zawsze jest wyjątkowa. To zupełnie inny klimat niż duże wydarzenia w WOK-u – więcej luzu, swobody, żartów. Prowadzący może pozwolić sobie na trochę więcej, a mimo to pojawiają się całe rodziny z dziećmi. Wiekowo to raczej 35+, młodzieży faktycznie brakuje. W tym roku frekwencja była lepsza niż w poprzednim, co od razu przełożyło się na rekordową zbiórkę. Zauważyliśmy też, że gorzej bywa, gdy finał wypada w czasie ferii.
– Jak wygląda sam wieczór w AQQ?
Forma od lat jest taka sama i się sprawdza. Zespoły grają po dwa–trzy utwory, między nimi odbywają się licytacje. Dzięki temu jest dynamika, napięcie i nikt się nie nudzi. W tym roku na scenie wystąpiły Fanki Panki oraz Ale Qu*wa Krzywo – rockowe klasyki skutecznie wyciągały ludzi na parkiet.
– Co jest ważniejsze: konkretna kwota czy bycie razem?
Zdecydowanie to, że ludzie chcą być razem i pomagać. Dla wielu to jedyny dzień w roku, kiedy się widzimy. Jest dużo śmiechu, zdrowej rywalizacji i nieprzewidzianych sytuacji. W tym roku były też „paczki w ciemno”, które podkręciły emocje – po otwarciu bywało naprawdę wesoło. Licytacje trwają zawsze do utraty głosu prowadzącego i… pieniędzy uczestników. W tym roku skończyliśmy chwilę po pierwszej w nocy. Mamy też swoje „obozy”: mecenasów sztuki, łowców voucherów, kolekcjonerów i tych, którzy przynoszą fanty tylko po to, żeby je później wylicytować. No i na koniec – już dziewiąty raz z rzędu – licytujemy młotek, który po wygranej wraca do depozytu. Nawet farba na słupie przy scenie już to odczuła.
– Co powiedzielibyście tym, którzy wpadli tylko „na jedno”, a wyszli z fantem?
Dziękujemy i… zapraszamy za rok. Bo co roku jest inaczej, ale zawsze tak samo dobrze.

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu wrzesnia.info.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz