Z ogromnym smutkiem społeczność sportowa przyjęła informację o śmierci prezesa i trenera UKS Tiger Team. Mariusz Kowalczyk zmarł 5 stycznia w wieku 51 lat. Odszedł człowiek, który był sercem klubu i dla wielu młodych zawodników kimś znacznie więcej niż tylko szkoleniowcem.
Dla dzieci i młodzieży był autorytetem, motywatorem i kimś, do kogo przychodziło się na trening nie z obowiązku, ale z prawdziwej chęci. Zajęcia prowadził z pasją, cierpliwością i ogromnym zaangażowaniem, budując atmosferę opartą na szacunku, zaufaniu i wzajemnym wsparciu. Wielu młodych sportowców właśnie dzięki niemu pokochało sport i nauczyło się wytrwałości oraz wiary w siebie.
Wiadomość o jego śmierci poruszyła nie tylko środowisko klubowe, ale także szerokie grono osób, które miały okazję go poznać. W licznych reakcjach i wpisach powtarza się jedno – wspomnienie dobrego, życzliwego człowieka, który potrafił jednoczyć ludzi i zostawił po sobie trwały ślad.
Odejście Mariusza Kowalczyka to ogromna strata dla klubu, zawodników oraz całej lokalnej społeczności sportowej. Pozostanie w pamięci jako trener i prezes, który swoją pasją i sercem realnie wpływał na życie młodych ludzi.
fot. FB UKS Tiger Team
14 15
Wysportowany, mlody gosc... Ledwo po pięćdziesiątce.
Ciekawe, czy swego czasu zaufał nauce.
Ktora tak bardzo byla promowana.
8 4
Bardzo przykre że tak młodzi ludzie teraz tak często odchodzą. Nie dowiemy się czy to przyczyna ostatniej prostej, lecz NIK NAJWYŻSZA IZBA KONTROLI podał swego czasu że kilkaset tysięcy szczepionek było felernych które nie powinny być podane. Po których są ciężkie powikłania, zapalenia serca aż po zgony. Wiemy doskonale że teraz ci co wzięli 💉💉💉wypierają rzeczywistość i wyśmiewają tych którzy ich ostrzegali. Niestety tak działa nasz system obronny...
10 4
Świeć Panie nad jego duszą. Najlepszy trener Tae-Kwondo we Wrześni. A antyszczepionkowcy wybierdalać. Umarł na zupełnie coś innego.
4 7
Odpier ,, się od antyszczepionkowców baranie.
Weź dawkę przypominającą
5 1
Na cos innego, czyli turborak, ktory położył go w 3 miesiace?
Nazywasz antyszczepionkowcami ludzi, ktorzy nie chcieli przjac specyfiku w fazie badan? Ktory dawano ludziom w namiotach, busach i szpitalach, przez zamaskowne przypadkowe osoby?
Oczywiscie na wlasna odpowiedzialność, bo trzeba bylo podpisac oswiadczenie.
6 0
Ja najpierw zachorowałem na covid (potwierdzone badaniem) i przeszedłem go w miarę; tzn. utrata węchu i smaku, lekkie rozbicie, stan podgorączkowy. Po kilku dniach byłem nówka sztuka. Po kilku miesiącach mój pracodawca zmusił mnie do przyjęcia szczepionki. Nidy wcześniej ani nigdy później nie czułem się tak źle. Przez miesiąc byłem na L-4. Pracodawca zakazał mi przyjmowania kolejnych dawek. Nie, nie jestem antyszczepionkowcem, ale staram się podejmować w życiu racjonalne decyzje w oparciu o całą dostępną mi wiedzę i doświadczenie. I wiem, że mi bardziej zaszkodziła szczepionka niż sam wirus. U kogoś innego zapewne jest odwrotnie. Dzisiaj z moim zdrowiem bywa różnie (być może z racji wieku); mam pewne dolegliwości neurologiczne. I raczej nigdy nie dowiem się, czy to wina wirusa czy szczepionki, a może wirusa w szczepionce..?