Wiadomości z regionu

Zamknij

Maturzystka z Nekli najlepsza w Polsce!

Filip Biernat Filip Biernat 18:51, 15.05.2026
Skomentuj Maturzystka z Nekli najlepsza w Polsce!

Tegoroczna maturzystka Aleksandra Sajdak z Nekli zajęła pierwsze miejsce w 56. Olimpiadzie Literatury i Języka Polskiego. Opowiada nam o chirurgicznej precyzji języka naukowego, starciach z wybitnymi profesorami IBL PAN oraz o tym, dlaczego przeczytanie całej listy olimpijskich lektur graniczy z cudem.

WW”: Olimpiada Literatury i Języka Polskiego słynie z ogromnej listy lektur. Ma Pani własny system zarządzania tak dużą ilością materiału czy raczej kieruje się Pani intuicją?

ALEKSANDRA SAJDAK: – Zapoznanie się z całą listą lektur zamieszczoną w olimpijskim przewodniku graniczy z cudem i nie słyszałam jeszcze o nikim, kto by się tego zadania rozmyślnie podejmował. Jest to jedynie sugestia od autorów olimpiady. Wiele podanych utworów może okazywać się dla pojedynczego uczestnika nieprzydatnych, wielu wybitnych pozycji – w tym przede wszystkim bardzo przydatnych prac z zakresu teorii literatury – może brakować. Czytam o tym, co mnie zainteresuje, co zresztą zazwyczaj spotyka się z większą przychylnością komisji. Doceniane są osoby o spojrzeniu zindywidualizowanym, niezależnym.

Uzyskała Pani 100 proc. punktów na etapie centralnym. Która część egzaminu – rozprawka czy część ustna – była dla Pani największym wyzwaniem intelektualnym?

– Część ustna często okazuje się dużo trudniejsza w tym sensie, że komisja ma dogodniejsze warunki, by wychwycić braki w wiedzy uczestnika. Rozprawka to sztuka autoprezentacji, w której można napomknąć o temacie znanym jedynie pobieżnie, bez obawy o późniejszą weryfikację. Rozmowa z komisją wymaga umiejętnego sterowania wątkami jedynie krążącymi wokół zagadnień przygotowanych przez uczestnika. Często wiąże się z nagłą potrzebą reorientacji argumentacji, czasem zmiany zdania pod wpływem argumentu członka komisji. Do jury należą jedni z najbardziej wpływowych współczesnych badaczy literatury i językoznawstwa, z tego też względu jest to być może zarówno najtrudniejszy, jak i najbardziej intelektualnie satysfakcjonujący etap olimpiady.

Pisanie prac olimpijskich wymaga specyficznego stylu. Jak odnalazła Pani swój głos w świecie rygorystycznych wymogów akademickich Instytutu Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk?

– Język prac akademickich przychodzi zazwyczaj dość naturalnie w miarę czytania. Ogromnie cenię jego niemal chirurgiczną precyzję, możliwość manewrowania słowem. Olimpiada skłania do rozwoju stylu dokładnego, klarownego i często bardzo osadzonego w bogatej bibliografii. Być może nawet ostatecznie ów usilnie erudycyjny styl zaczęłam stosować ponad miarę – w recenzji pracy finałowej otrzymałam drobną uwagę, że choć wykazuję „wiedzę teoretycznoliteracką godną absolwenta polonistyki”, zapisuję ją stylem zanadto „unaukowionym”.

Czy jest jakaś konkretna epoka literacka lub szczególnie Pani bliski autor, który pomógł przejść przez kolejne etapy konkursu?

– Tak naprawdę, wraz ze zdobywaniem wiedzy w związku z kolejnymi etapami konkursu, ci ulubieńcy dynamicznie się zmieniali. Jednym z największych odkryć w trakcie olimpiady były dla mnie mniejsze prozy J.L. Borgesa, w tym wspaniała Biblioteka Babel, która bardzo zyskuje w trakcie krytycznej analizy. Niezmiennie inspirowało mnie wielu badaczy, w tym prof. Rembowska-Płuciennik. Szczęśliwym splotem przypadków to jej monografię przeczytałam jako pierwszą podczas pracy nad tematami etapu szkolnego, a także to właśnie ta profesor została przewodniczącą mojej komisji na etapie centralnym. Można zatem pokusić się o stwierdzenie, że towarzyszyła mi podczas całego konkursu.

Humanistyka to często szukanie odpowiedzi na trudne pytania. Czego dowiedziała się Pani o sobie samej podczas przygotowań do tej olimpiady?

– Może nie tyle o sobie samej, co o człowieku jako takim dowiedziałam się wiele podczas przygotowań do tematu językoznawczego na etap finałowy. Opracowując zagadnienie aktów mowy w opisie Austina, rozważałam naturę relacji łączących słowo, człowieka i działanie. Zdałam sobie sprawę, jak wiele zależy od słów właściwych, wypowiedzianych w odpowiednich okolicznościach, jak bardzo my sami, nasza obecność w społeczeństwie i relacje międzyludzkie są kreowane właśnie za pomocą słowa, którego znaczenie zawsze przecież pozostaje tak subiektywne. Staram się dużo bardziej świadomie korzystać z języka – narzędzia umożliwiającego zarówno nazywanie oraz budowanie relacji, jak i niszczenie czy wyrządzanie krzywdy.

Ma Pani wolne od matury z polskiego i otwarte drzwi na najlepsze uczelnie. Czy ta wolność daje teraz przestrzeń na czytanie dla przyjemności, czy może planuje Pani konkretny kierunek studiów?

– Jeśli chodzi o studia, wybieram się do kolegium MISH (Międzydziedzinowe Indywidualne Studia Humanistyczne) na Uniwersytecie Warszawskim. To program umożliwiający studiowanie dwóch kierunków. Bardzo cenię sobie interdyscyplinarny plan studiów, nieulegający wszechobecnej tendencji do specjalizacji. Chcę połączyć psychologię z kognitywistyką – kierunkiem świeżym, łączącym biologię, psychologię, filozofię, językoznawstwo, matematykę i informatykę, celem odkrycia praw ludzkiego poznania. Nigdy nie czułam szczególnej przynależności do jednej dziedziny – w samej olimpiadzie uczestniczyłam, będąc jednocześnie uczennicą na licealnym profilu matematyczno-fizyczno-informatycznym. Jeśli natomiast chodzi o czas wolny – cóż, bardzo marzy mi się publikacja naukowa na pierwszym roku, z tego też względu chciałabym rozpocząć pracę nad niektórymi zagadnieniami z wybranych kierunków. Można to jednak, jak sądzę, nazwać czytaniem dla przyjemności, nieskrępowanym żadnymi odgórnymi wymogami, a podczas olimpiady odkryłam, że zdecydowanie uwielbiam się uczyć.

Gdyby miała Pani zachęcić młodszych kolegów z Nekli do udziału w olimpiadach przedmiotowych, co powiedziałaby Pani komuś, kto boi się, że materiał go przytłoczy?

– Przede wszystkim warto zaznaczyć, że nie ma czegoś takiego jak jedna słuszna droga przygotowań do olimpiady celem zyskania tytułu finalisty/laureata. Naturalnie, niektórzy będą pracowali więcej i być może mimo tego nie osiągną sukcesu. Warto jednak pamiętać, że to materiał przygotowany dla uczniów szkół średnich – tych ambitnych i gotowych do poświęceń, ale nadal uczniów. Olimpiada często pokazuje, że jesteśmy w stanie osiągnąć więcej, niż nam się wcześniej wydawało, że ten pozornie nieprzyswajalny zakres materiału można jednak opanować. Czy warto podejmować się tego wysiłku? Myślę, że zdecydowanie tak, ponieważ niesie on ze sobą zarówno bardzo wymierne korzyści, takie jak zwolnienie z matury, wstęp na wybraną uczelnię i stypendia, jak również okazję do spotkania osób o zbliżonych zainteresowaniach czy możliwość rozwoju intelektualnego. Olimpiada nie sprawdza bowiem tego, ile cudzych myśli potrafimy zapamiętać, ale przede wszystkim to, jak bardzo potrafimy rozwinąć własne.

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu wrzesnia.info.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%