Według relacji lokalnych mediów, pacjent trafił do szpitala z pozornie niegroźnym bólem głowy. W ciągu kolejnych dni jego stan dramatycznie się pogarszał, aż w szóstej dobie leczenia lekarze stwierdzili cechy kliniczne śmierci mózgu. W tym momencie pacjent zmarł.
Bliscy 47-latka nie ukrywają żalu i gniewu. Twierdzą, że odpowiednio szybka i adekwatna diagnoza mogła uratować życie ich krewnego. Ich zdaniem reakcja służby zdrowia była zbyt wolna, a brak specjalistycznej opieki w kluczowych momentach mógł przyspieszyć tragedię. Rodzina zapowiada już kroki prawne i skierowanie sprawy do prokuratury, domagając się wyjaśnień i ewentualnego postawienia lekarzy lub szpitala pod odpowiedzialność.
Ta krytyka rezonuje szerzej w regionie, gdzie mieszkańcy od dawna sygnalizują problemy z dostępem do specjalistów i przeciążeniem lokalnych oddziałów ratunkowych – zjawiska, które część społeczności uważa za potencjalne źródło błędów medycznych.
W oficjalnym komunikacie szpital broni się przed zarzutami. Według rzecznictwa placówki, lekarze i personel robili wszystko, co było możliwe, by uratować pacjenta. „Walczyliśmy o życie człowieka, ale nie każdą walkę się wygra” – brzmi odpowiedź medyków, która jednak nie zadowala rodziny ani części opinii publicznej.
To oświadczenie wywołało falę komentarzy w mediach społecznościowych i lokalnych grupach, gdzie internauci kwestionują standardy leczenia i domagają się transparentności oraz niezależnego śledztwa.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu wrzesnia.info.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz