Główny Inspektor Sanitarny wydał komunikat, w którym ostrzega przed spożywaniem mleka w proszku wyprodukowanego przez Spółdzielnię Mleczarską we Wrześni.
GIS ostrzega, że spożycie tego produktu może się wiązać z ryzykiem zatrucia pokarmowego, gdyż wykryto w nim Salmonellę Anatum.
W mleczarni prowadzona jest obecnie kontrola. Władze spółdzielni podjęły już decyzję o wycofaniu wspomnianego mleka ze sklepów.
Ostrzeżenie dotyczy mleka w proszku pełnego o zawartości tłuszczu 26 proc. z weterynaryjnym numerem identyfikacyjnym 30301601. Data minimalnej trwałości mleka, przed którym ostrzega Inspektorat to 10.05.2019.
Produkty z tej partii można wracać do sklepów.
17 1
Wybór iście tragiczny. Albo antysemityzm z mlekiem matki, albo salmonella z mleka w proszku...
5 3
I tak dobrze, że nie powiedział, że antysemityzm wyssaliśmy z krwią matki.
16 3
Czas na zmiane prezesa.
15 3
Czas na zmiane prezesa i wszystkich.
6 0
Takie małe sprostowanko - dla ścisłości: rodzaj drobnoustroju piszemy wielką literą, a gatunek małą. W interesującym nas przypadku: Salmonella anatum, a nie "Anatum". W niedawnym przypadku "Escherichia coli" było dobrze.. ;)
7 0
Zaraz się okaże, że mleko zostało skażone przez wilki, które podchodzą pod obory. Albo jelenie. Koniec końców minister środowiska (kiedyś zdaje się był minister ochrony środowiska) wyda polecenie sanitarnego odstrzału.
2 2
Jako skromny tropiciel nieścisłości, półprawd i zwyczajnej ludzkiej niewiedzy, chciałbym się dzisiaj wypowiedzieć nt. artykułu p. Doroty Tomaszewskiej pt.: „Salmonella w mleku” zamieszczonego w n-rze 10-tym Wiadomości Wrzesińskich z dnia 8 marca 2019 r.
Dzisiaj powrzucam kamyszki do kilu ogródków, bo w publikacji „wykazali się” prawie wszyscy zainteresowani. Nie będę powtórnie wytykał p. red. Tomaszewskiej błędów w pisowni nazewnictwa bakterii, bo było już o tym w moim wcześniejszym poście, mimo iż autorce artykułu brakuje konsekwencji i naprzemiennie posługuje się małymi i wielkimi literami – raz Salmonella z wielkiej, raz z małej litery; „anatum” już zawsze jest z małej, więc widać postępy. ;) Poważny błąd pojawia się jednak pod koniec artykułu. Nieprawdą jest bowiem, że „nie ma żadnej dopuszczalnej normy” dla występowania bakterii z rodzaju Salmonella w mleku w proszku. Stosowne zapisy znajdują się w Rozporządzeniu Komisji (WE) nr 2073/2005 z dnia 15 listopada 2005 r. (z późniejszymi zmianami) w sprawie kryteriów mikrobiologicznych dotyczących środków spożywczych, gdzie w załączniku 1, rozdziale 1, precyzującym „kryteria bezpieczeństwa żywności”, przy mleku w proszku w punkcie 1.12 napisano: „nieobecne w 25g”. To oznacza, że bakterie Salmonella mogą występować w 100g, w 1000g itd. Bo jeśli jedna bakteria występuje w 100g, to podczas badania w 25g produktu prawdopodobieństwo jej wykrycia wynosi 25%. W 3 próbkach na 4 nie zostanie ona wykryta. Z tego powodu bada się więcej próbek niż jedna, aby uzyskać pewność występowania drobnoustroju w określonej MASIE próbki. W przypadku nas interesującym ilość badanych próbek wynosi 5 i w żadnej nie może być wykryta Salmonella. Reasumując: norma istnieje, a limitem jest 1 bakteria w 25g produktu (czyli np. 1 szt. w 50g może być). Nieprawdą jest także i to, że wyniki badań wykonanych w akredytowanym laboratorium są niepodważalne. A gdyby w tym laboratorium doszło do skażenia próbek mleka w proszku? A gdyby wykonujący badanie pracownik laboratorium był nosicielem Salmonelli? A gdyby popełniono błąd podczas przygotowania próbek do badań? A gdyby…? Posiadanie akredytacji stanowi oczywiście dowód na spełnienie określonych wymagań, ale nie daje 100% pewności prawidłowości wykonania analizy.
Teraz p. Juściński. Stwierdzenie, że „z maszyny wylatuje sterylny proszek” pozbawione jest podstaw (pomijając kolokwialność sformułowania), ponieważ mleko w proszku podczas suszenia rozpyłowego osiąga temperaturę powietrza wylotowego z wieży, tzn. ok. 80-90°C. Zaś ciepło wnoszone przez powietrze wlotowe o temperaturze ok. 190°C zużywane jest na pokonanie bariery ciepła parowania wody zawartej w mleku. Stąd może i błędne przekonanie, że mamy tu do czynienia ze sterylnością. Nie mamy. Aczkolwiek bakterie z rodzaju Salmonella giną w temp. ok. 70°C, wobec czego w proszku na wylocie z wieży rozpyłowej nie występują.
I tu dygresja – zabrakło w opublikowanym materiale informacji, jakie jest naturalne środowisko występowania Salmonelli, dlaczego najczęstszym powodem salmonellozy są jaja, na czym polega „nosicielstowo” tej bakterii i jakie mogą być przyczyny wstępowania rzeczonych gatunków w mleczarni.
I wreszcie na koniec – oświadczenie Spółdzielni Mleczarskiej Września. Czytamy w nim: „Z aktualnych informacji wynika, że ze wskazanej daty produkcji skażeniu nie uległa cała partia wyprodukowanego wówczas mleka w proszku, a jedynie zawartość pięciu zakwestionowanych na początku opakowań.” Bardzo ryzykowne twierdzenie i nieprawdziwe w drugiej części zdania (po przecinku), bo po badaniu w laboratorium ZHW w Poznaniu wiemy, że w jednej z próbek przechowalniczych stwierdzono występowanie Salmonelli. Poza tym - logiczną konsekwencją braku skażenia pozostałych opakowań byłoby niewycofywanie z obrotu całej partii. Jest dokładnie odwrotnie, czyli na podstawie wyników badań WSSE w Bydgoszczy należy sądzić z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, iż zakażeniu uległo mleko w proszku także w innych opakowaniach partii 344. A jeśli się nie wie w jakich, to wycofuje się całą partię.
I to by było na tyle. :)
6 0
Jaki w temacie jesteś.podziw dla Doroty.
0 0
...
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu wrzesnia.info.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz