Wrześnianka pokazała swoje obrazy szerszej publiczności podczas kwietniowej wystawy lokalnych twórców w Galerii Farnej. Jak przyznaje, było to dla niej duże przeżycie. Choć wcześniej wystawiała swoje prace w ośrodku kultury w Swarzędzu oraz w Hotelu Barczyzna, marzyła o wystawie w profesjonalnej galerii. Zaprezentowała portrety oraz lecące żurawie – obrazy łączące subtelność z mocną kreską i zdobieniami z płatków złota.
Pani Ewa z zawodu jest stomatologiem. Na co dzień pracuje w przychodni Primadent. Malować zaczęła zaledwie kilka lat temu. Co ciekawe, wcześniej nie interesowała się szczególnie sztuką – nie oglądała obrazów, a tym bardziej nie myślała o ich tworzeniu. Wszystko zaczęło się od poszukiwania kreatywnych zajęć dla dzieci.
– Kilka lat temu natknęłam się w internecie na ciekawą propozycję. Dzieci malowały na podobraziach, a rodzice oprawiali ich prace, tworząc domowy kącik artystyczny. Zamówiłam wtedy pierwsze płótna. Przyszło kilka małych i jedno duże, o wymiarach 100 na 70 cm. Nie wiedziałam, co z nim zrobić. Nie chciałam oddawać go dzieciom – mam trójkę i trudno byłoby je sprawiedliwie podzielić. Płótno stało więc puste przez jakiś czas. W końcu postanowiłam spróbować i namalować abstrakcję. Od tego momentu całkowicie mnie to wciągnęło. Uwielbiam sam proces: mieszanie farb i nakładanie ich na płótno – wspomina Ewa Sroka.

Wszystkiego uczyła się sama, metodą prób i błędów oraz korzystając z materiałów dostępnych w sieci.
– Okazało się, że wielu artystów pokazuje swoje procesy twórcze i dzieli się wiedzą o stosowanych farbach czy odcieniach. Dzisiaj naprawdę wszystkiego można nauczyć się z internetu – opowiada Wrześnianka.
Szybko okazało się, że jej prace nie tylko sprawiają jej przyjemność, ale też podobają się innym. Pojawili się pierwsi chętni na zakup obrazów. Talent musiał w niej drzemać od dawna, choć malarka twierdzi po prostu, że trafiła na swoje medium.
– W szkole używa się farb plakatowych, a to zupełnie co innego. W moich pracach jest struktura, masa, gęstość. To trochę połączenie malarstwa z rzeźbą – stwierdza.

Stosuje techniki nadające obrazom zmysłową fakturę. Zaczynała od akryli, przeszła też etap fascynacji portretem. Malowała kobiece twarze, by sprawdzić umiejętności techniczne i zdolność oddania podobieństwa. Przełomem był wizerunek kobiety na tle przypominającym popękane kafelki. To właśnie te niedoskonałości, kontrastujące ze świeżą urodą postaci, stały się jej znakiem rozpoznawczym.
– Zaczęłam eksperymentować z masami strukturalnymi i przetarciami. Odkryłam, że nie lubię perfekcyjnych obrazów. Wolę rysy i pęknięcia – mówi artystka.
W jej pracach pojawiają się nieregularne zdobienia z płatków złota, dzięki którym każda praca jest unikatowa.
Kolejnym odkryciem pani Ewy są tusze alkoholowe.
– To bardzo relaksująca, choć wymagające cierpliwości technika. Nigdy nie wiem, jaki będzie efekt końcowy. Mogę nadać kierunek, ale reszta dzieje się sama. Często łączę tusze z pastami strukturalnymi, tworząc efekty przypominające korę drzewa – opowiada.

Inspiruje ją mikroświat natury: mech, kora, fragmenty roślin. Eksperymentowała również z cyjanotypią (techniką fotograficzną wykorzystującą światło słoneczne), a obecnie myśli o wykorzystaniu tynków mineralnych. Jej paleta to głównie pastele, chłodne brązy, róże oraz turkusy.
Malowanie stało się jej drugim zawodem. Tworzy obrazy na zamówienie do biur i domów prywatnych. Prowadzi na Instagramie profil SrokaArt, gdzie prezentuje swoje prace i kulisy ich powstania.
– Początkowo nie chciałam pokazywać siebie, ale okazało się to konieczne. Dzięki temu mam więcej kontaktów i propozycji współpracy – uśmiecha się.
W dobie sztucznej inteligencji i cyfrowej doskonałości pani Ewa stawia na autentyczność. Fascynuje ją japońska filozofia wabi-sabi, sztuka odnajdywania piękna w niedoskonałości i elegancji w prostocie.
– W obrazie musi być widać rękę artysty. Struktura daje autentyczność. To powrót do naturalnej surowości i ucieczka od perfekcyjnego, plastikowego świata internetu – podsumowuje.
Więcej prac Ewy Sroki można zobaczyć: TUTAJ.
Joanna Lewandowska

2 1
Dla pani Ewy. Miła pani stomatolog, a w dodatku artystka. Byłem pacjentem. Profesjonalistka w 100 procentach.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu wrzesnia.info.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz