Przejście z tradycyjnej orki na systemy bezorkowe przypomina rewolucję w gospodarstwie. Nic dziwnego, że wśród rolników narosło wiele stereotypów. Często powtarzają je osoby, które nigdy nie spróbowały uprawy bezorkowej i obawiają się zmian.
Jednak w wielkopolskich warunkach, zwłaszcza w powiecie wrzesińskim, gdzie dominują gleby klasy IIIb–V oraz niska suma rocznych opadów (ok. 500 mm), system bezorkowy pomaga zachować wilgoć i ograniczyć erozję. Dlatego rozprawimy się z najbardziej popularnymi mitami – razem z lokalnym specjalistą od uprawy bezorkowej, marką Rolmako.
Mit 1: bezorka wymaga drogich maszyn i mocnych ciągników
Teza: uprawa bezorkowa jest tylko dla dużych gospodarstw. Trzeba kupić specjalistyczne, drogie maszyny i mocny ciągnik.
Fakty: wielu rolników w Polsce zaczynało bezorkę z prostym, nawet 70‑konnym Zetorem i starym kultywatorem, a nie z potężnym traktorem i drogim siewnikiem. Narzędzia zawsze należy dobrać do specyfiki i powierzchni gospodarstwa. W gminie Września małe i średnie gospodarstwa z powodzeniem używają kultywatorów ścierniskowych, lekkich bron talerzowych i wałów tnących.
Porada od Rolmako: celem marki jest zapewnienie każdemu gospodarstwu maszyn do uprawy bezorkowej, również tym mniejszym. Dlatego specjaliści zadbali o to, żeby w ofercie znalazł się także kompaktowy sprzęt, który pociągnie traktor o mocy 105 KM. Jednym z przykładów jest kultywator bezorkowy U 436 o szerokości roboczej 2,4 m. Dzięki temu gospodarstwa o powierzchni 20–30 ha nie muszą inwestować w ogromny park maszynowy. Rolmako podkreśla, że w większości przypadków wystarcza „uzbrojenie” maszyny uprawowej w dobre wały (a tych jest w ofercie marki około 30!), bardzo przydatna w technologii bezorkowej jest porządna brona talerzowa, a siew można wykonać klasycznym talerzowym siewnikiem.
Mit 2: bezorka nie nadaje się na gleby gliniaste
Teza: system bezorkowy jest tylko dla piasków. Gliniaste gleby pod Wrześnią trzeba orać!
Fakty: w przyrodzie ŻADNA gleba się nie odwraca, więc głęboka orka nie jest procesem naturalnym, także na glinach. W powiecie wrzesińskim wiele pól to gleby klasy IVa–V, często gliniaste i mozaikowe. Tradycyjnie orka pozwalała na ich spulchnienie, ale jednocześnie prowadziła do przesuszenia i degradacji struktury. System bezorkowy działa również na cięższych glebach, pod warunkiem stosowania odpowiedniej głębokości pracy i kontrolowanego rozluźniania warstw zbitych. W powiecie wrzesińskim z powodzeniem można wykorzystać głębosze lub kultywatory z zębami spulchniającymi punktowo, aby rozbić podeszwy płużne, a w pozostałych latach uprawiać płytko. Doświadczenia z gospodarstw w Lubelskiem czy na Dolnym Śląsku pokazują, że bezorka sprawdza się na glebach gliniastych, nawet pofałdowanych. Po kilku sezonach gleby stają się bardziej pulchne dzięki pracy dżdżownic i naturalnym kanałom po korzeniach.
Porada od Rolmako: głębosze to bardzo ważny element oferty marki. Uniwersalny głębosz U 602 może pracować nawet na głębokości 60 cm (nawiązując przy tym do poprzedniego mitu: występuje w szerokości roboczej 1,6 m i da radę pracować ze 105-konnym traktorem, więc nadaje się również do mniejszych gospodarstw). W większych gospodarstwach rolnych, przy uprawach bezorkowych, stosuje się pługi dłutowe, które zapewniają bardziej kompleksową obróbkę gleby.
Mit 3: nawet w bezorce trzeba co 3–4 lata zaorać pole
Teza: bez pługa gleba w końcu się zagęści i spadnie jej żyzność, więc i tak co jakiś czas trzeba przeorać pole.
Fakt: obserwacje rolników praktykujących bezorkę od kilkunastu lat pokazują coś odwrotnego – zawartość składników pokarmowych i próchnicy rośnie w wierzchniej warstwie gleby, a systemy korzeniowe roślin penetrują głębiej. Inżynierowie z IUNG Puławy stwierdzili wzrost składników odżywczych w górnych 20 cm oraz spadek zagęszczenia gleby. Powrót do orki zaburza tę strukturę – niszczy korytarze po korzeniach i dżdżownicach oraz wprowadza tlen do niższych warstw, przyspieszając mineralizację próchnicy. W konsekwencji spada aktywność biologiczna, a gleba traci zdolność magazynowania wody. Dlatego większość rolników, którzy przestawili się na bezorkę, już nie wraca do pługa!
Porada od Rolmako: marka zaleca rolnikom elastyczność i uważną obserwację pól, a nie uparte trzymanie się jednego rozwiązania (np. płytkiej uprawy). Do likwidacji zagęszczeń i podeszwy płużnej doskonale sprawdzają się głębosze – zarówno na całej powierzchni, jak i na ścieżkach technologicznych po kołach ciągnika.
Mit 4: bezorka nie nadaje się do uprawy roślin okopowych
Teza: uprawa bezorkowa sprawdzi się przy zbożach albo rzepaku, ale przy ziemniakach albo burakach już nie.
Fakty: ziemniaki i buraki cukrowe to popularne uprawy w Wielkopolsce, dlatego obawy rolników wydają się słuszne. Rośliny korzeniowe mają albo płytki, albo silnie rozwinięty korzeń (ziemniak – system wiązkowy, burak cukrowy – palowy) i potrzebują spulchnionego profilu glebowego. Z tego powodu istotne jest zastosowanie głębokiego spulchniania z wałem po zbiorze (np. na 25–35 cm) z równoczesnym zadbaniem o przygotowanie wierzchniej warstwy pod sadzenie/nasiona. W praktyce najczęściej stosuje się uprawę bezorkową. Technologia ta oszczędza paliwo, ogranicza erozję i pozwala na precyzyjne nawożenie.
Porada od Rolmako: uprawa okopowych w systemie bezorkowym jest możliwa, ale wymaga dostosowanej technologii. Marka Rolmako dostrzega ogromny potencjał w uprawie bezorkowej, dlatego pracuje nad stworzeniem idealnych maszyn na wielkopolskie warunki polowe. Poza tym, tak jak w każdej innej uprawie bez pługa, należy zadbać o płodozmian i staranną uprawę ścierniska.
Mit 5: bezorka zawsze wymaga większego użycia chemii rolniczej
Teza: bez pługa zwiększa się presja szkodników, chorób i chwastów, dlatego trzeba stosować więcej środków ochrony roślin.
Fakty: użycie środków ochrony roślin w bezorce to temat szeroki (na inny artykuł). W skrócie – owszem, płytko wymieszane z glebą resztki roślinne stwarzają dobre warunki do rozwoju gatunków niepożądanych. Można poradzić sobie z tym odpowiednio dobraną agrotechniką, choć na niektórych polach rzeczywiście trzeba zastosować pestycydy (np. długo uprawianych w monokulturze albo w bardzo uproszczonym płodozmianie czy też w pierwszych uprawach rzepaku ozimego). Warto przy tym podkreślić, że wzrost zachwaszczenia nie jest tak do końca skutkiem odstawienia pługa, ale wcześniejszych błędów, i po kilku sezonach bezorki problem mija.
Porada od Rolmako: można zminimalizować użycie chemii – i najlepiej połączyć kilka metod. Płodozmian uwzględniający rośliny „czyszczące”, dokładne rozdrobnienie i rozprowadzenie resztek, które przyspiesza ich rozkład, szybka uprawa pożniwna i mechaniczne zniszczenie chwastów tuż po skiełkowaniu. Oprócz mnóstwa maszyn do uprawy pożniwnej (choćby kultywatorów i agregatów, np. U 497, ComboTill albo wspomniany wcześniej bezorkowiec U 436) Rolmako ma w ofercie także sprzęt stricte do mechanicznego odchwaszczania. Warto wypróbować np. chwastownik ActivAgro, bronę rotacyjną Matrix lub bronę talerzową SpeedCutter.
Podsumowanie – fakty wygrywają z mitami
To nie technologia jest winna problemom, ale jej niewłaściwe stosowanie. Wielu rolników z Wielkopolski, którzy odważnie odstawili pług, nie wyobraża już sobie powrotu do tradycyjnej orki. Przyznają, że początkowy okres przejściowy wymaga więcej pracy nad zachwaszczeniem i obserwacją gleby, ale z czasem korzyści przeważają: niższe koszty paliwa, lepsze zatrzymanie wody, wyższa aktywność biologiczna i stabilniejsze plony. System bezorkowy działa zarówno na lekkich piaskach, jak i cięższych glinach – pod warunkiem mądrego zarządzania glebą i płodozmianem.