Wrześnianie z białym orzełkiem na piersi. Wszyscy nasi reprezentanci Polski

Reprezentant kraju – to brzmi dumnie. Powody do dumy ma już ponad ćwierć setki sportowców rodem z Wrześni. My, kibice, mamy się kim szczycić.

inne dyscypliny 14:19 14-09-20203 0

Historia powoływania wrześnian do reprezentacji kraju liczy sobie już 93 lata. Jeśli zważyć, że pierwsze powołania trafiły do rąk najlepszych polskich sportowców 101 lat temu, to nie mamy powodu do kompleksów.

LATA LEPSZE I GORSZE

Pierwszym, który dostąpił tego zaszczytu, był urodzony w powiecie wrzesińskim strzałkowianin Leon Urbaniak (na zdjęciu z lewej). O osiągnięciach niezwykle wszechstronnego lekkoatlety pisaliśmy dwa tygodnie temu i właśnie ten tekst stał się pretekstem, by bliżej przyjrzeć się wrzesińskim kadrowiczom, bardziej jednak w ujęciu statystycznym.

Kilka lat po Urbaniaku reprezentacyjny trykot przywdział hokeista na trawie Alfons Drzewiecki. I tylko ta dwójka w międzywojennej Wrześni reprezentowała swój kraj. Było to o tyle trudne, że Polska ledwie raczkowała na międzynarodowej arenie, nie wystawiała swoich reprezentacji w wielu dyscyplinach, a wiele w ogóle nie uprawiano.

„Reprezentacyjna” Września nie była rozłożona równomiernie. W każdej z czterech pierwszych dekadach co najwyżej jeden wrześnianin powoływany był do kadry. Identycznie rzecz miała się w latach 80. i 90. XX w. I tylko dwa razy sytuacja wyglądała inaczej, znacznie lepiej. W latach 60. i 70 było całkiem dobrze. W każdej z tych dekad mieliśmy po czterech reprezentantów Polski. To był pierwszy, jeszcze niewielki szczyt. Drugi, można nazwać już eksplozją. Zarówno w pierwszej jak drugiej dekadzie XXI w. mieliśmy aż po 12 reprezentantów kraju seniorów.

ZNANY OGÓŁOWI

Sposród pierwszych siedmiu wrzesińskich reprezentantów kraju, aż sześciu było lekkoatletami, a jeden hokeistą na lodzie. Co by nie powiedzieć o obu dyscyplinach, to nie rozpalały one namiętności na prowincji. Tu kibice pasjonowali się piłką nożną. To przecież na mecze Zjednoczonych potrafiło przychodzić na stadion i po 2000 fanów, a każdy szkrab uganiający się na ulicy za szmacianką znał większość wrzesińskich piłkarzy.

Stąd też pierwszym reprezentantem kraju, który przebił się do świadomości ogółu był Roman Jakóbczak. Wychowanek Zjednoczonych, później piłkarz pierwszoligowego Śląska Wrocław, Pogoni Szczecin i w końcu Kolejorza, został powołany pierwszy raz do reprezentacji kraju tuż przed Mundialem w 1974. Sukces polskich piłkarzy w Niemczech jeszcze bardziej spotęgował zainteresowanie futbolem.

Jakóbczak co prawda mistrzostwa globu obserwował jedynie z ławki rezerwowych, ale po Mundialu pokazywał się na wrzesińskich ulicach w zakupionym za nagrody sportowym fiacie 750. To działało na wyobraźnię dzieciarni. Każdy marzył o takiej karierze, każdy chciał być na boisku „Jakóbczokiem”, wszyscy pchali się do egzekwowania rzutów wolnych, których wychowanek Zjednoczonych był w Polsce niekwestionowanym mistrzem.

Z tego piłkarskiego boomu nie wiele jednak wyszło. Kolejnego reprezentanta w kraju w seniorskiej piłce już się nie doczekaliśmy.

KOBIETY I POZOSTALI

W gronie 26 naszych reprezentantów kraju, jest 8 kobiet. Wszystkie one ubierały trykot z białym orłem w XXI wieku. Kraj na przestrzeni 93 lat (1927-2020) wrześnianie reprezentowali w 13 dyscyplinach, najliczniej w lekkiej atletyce (8 zawodników) i piłce siatkowej plażowej (4 zawodniczki i 1 zawodnik). W kilku przypadkach skończyło się na jednorazowym występie (Leon Urbaniak, Alfons Drzewiecki, Stanisław Sobisz).

Rekordzistą w występach w reprezentacji jest Łukasz Koszarek, który wystąpił w 200 koszykarskich meczach. Jedynie Marcin Iglewski (na zdjęciu z prawej) reprezentował Polskę w dwóch różnych dyscyplinach (piłka siatkowa plażowa, fistball). Ten sam zawodnik jest też najstarszym wrzesińskim sportowcem, który wystąpił na mistrzostwach globu. W 2018 w czasie światowego czempionatu w fistballu liczył sobie 38 lat. Drugi pod tym względem jest Łukasz Koszarek (34 lata), a najmłodszą uczestniczką jest pływaczka synchroniczna Julia Mikołajczak, która w 2017 skończyła zaledwie 15 lat (na zdjęciu w środku).

Czworo naszych reprezentantów nie miało jakiejkolwiek styczności z wrzesińską gminą. Leon Urbaniak był strzałkowianinem, Tadeusz Kulczycki neklaninem a Lidia Żakowska i Anna Woźniakowska pyzdrzankami.

NIE BYŁO IM DANE

Liczba kobiet reprezentantek byłaby większa. Niestety, powołana do kadry Polski na Mistrzostwa Europy w Taekwondo Dagmara Haremza na razie musiała obejść się smakiem. Koronawirus storpedował imprezę, ale przecież przyjdą lepsze czasy i Dagmarę, jak i innych naszych teakwondzistów zapewne zobaczymy w gronie reprezentantów na seniorskie zawody.

Warto w tym miejscu wspomnieć o karatece Jakubie Parchanowiczu, który na mistrzostwach Europy i świata z powodzeniem reprezentował... Wielką Brytanię!

Marian Wilczyński, bramkarz i wychowanek Zjednoczonych, reprezentował Polskę, z tym tylko że drużynę B. Do tej A też był powoływany, ale mecze międzypaństwowe spędzał na ławce rezerwowych. Do naszego zestawienia się nie dostał.

Mieliśmy też mistrza londyńskiej Paraolimpiady lekkoatletę Mateusza Michalskiego i uczestnika Mistrzostw Świata Niepełnosprawnych w szermierce na wózkach Mirosława Chudego. Obaj reprezentowali Polski w kategorii seniorów. Niestety, sport osób doświadczonych przez życie nadal nie może doczekać się należnego mu miejsca i w „poważnych” rankingach nie jest uwzględniany.

Mieliśmy i nadal mamy wielu reprezentantów kraju w kategoriach młodzieżowych. Przeskok na poziom seniorskich jest jednak poważnym wyzwaniem. Mało komu udaje się przejść go bezboleśnie.

Za rok Igrzyska Olimpijskie w Tokio. Na ten moment największe szanse wyjazdu na te zawody ma ostatnia, najmłodsza trójka naszych reprezentantów. Czy objawi się ktoś nowy? Miejmy nadzieję. Tego życzymy wrzesińskiemu sportowi.

Leszek Nowacki

Thumb tem podsumowanie dai

Damian Idzikowski

14:19 14-09-2020