Września a wielka polityka

W obliczu analiz i podsumowań na okoliczność trzech dekad po Okrągłym Stole grzechem byłoby nie zapytać, jaki myśmy mieli udział w budowaniu „nowych czasów”?

Moim zdaniem 10:29 08-02-20191 29

Spór o granice tamtego kompromisu będzie trwał dłużej niż dawny spór o powstanie styczniowe; nasze pokolenia pewnie go nie rozstrzygną. Ale wątpliwości nie ma, że w początkach lat 90. miały miejsce zjawiska, które nazwać można „pralnią komunizmu”.

Dzięki strategiom politycznego marketingu dawni właściciele PRL-u zyskiwali nową wiarygodność i demokratyczny mandat. „Beta testerem” – mniej lub bardziej świadomie – stała się właśnie Września.

Wówczas, w 1993 roku, szczyciliśmy się możliwością zagrania roli polskiego New Hampshire: kto wygra prawybory we Wrześni, ten dwa tygodnie później wygra wybory w całym kraju. Sympatyczny w zamyśle polityczny festyn stał się samospełniającą przepowiednią.

Triumfujących wówczas postkomunistów dawno już nie ma, ale właśnie wtedy rozpoczął się trwający do dziś chocholi taniec. Może czas, żeby Września kolejną odsłoną prawyborów odczarowała zaklęty krąg polskiego piekła? Tylko kogo widać na horyzoncie...?

Mirosław Jadryszak

nauczyciel, pasjonat fotografii i filmu

Thumb tem podsumowanie dai

Damian Idzikowski

10:29 08-02-2019