Wrzesińska puma, co skórę łapała na kampę

"Cudny szaran, wyrośnięty i kawał chłopa, łapska miał takie, że górne piłki łapał na kampe. Jak już stanął na budzie, to długo nikogo do niej nie wpuścił. Rezerwowi od czaplania się na ławie dostawali odcisków na motyce.” Tę charakterystykę bramkarza Mariana Wilczyńskiego, wrześnianina z krwi i kości, sporządził znawca gwary poznańskiej Jacek Hałasik.

piłka nożna 20:56 13-05-20202 5

Był dzieckiem wojny. Urodził się w 1941, ale w powojennej rzeczywistości odnalazł się jak mało kto. Zadecydował o tym jego talent, talent do futbolu.

Kolejorz to brzmi dumnie

Karierę rozpoczynał w Zjednoczonych Września. Tam wypatrzył go słynny trener Warty Edmund Nowicki. Polecił utalentowanego bramkarza trenerom kadry juniorskiej. Jeszcze w 1958 z reprezentacją siedemnastoletni Marian pojechał do Bułgarii na turniej UEFA. Po powrocie Lech uprzedził Wartę i wrześnianin został zawodnikiem Kolejorza. Poznaniacy właśnie zaliczyli spadek do II ligi i zapowiedzieli odmłodzenie drużyny. To zadecydowało, że Wilczyński w już w sierpniu 1958 zaliczył debiut. Tym samy stał się najmłodszym golkiperem w historii Lecha. Kolejne lata pokazały, że i najmłodszym, i jednym z najlepszych. Był podziwiany przez kiboli za efektywny, ale i bardzo efektowny – czasami i pod publikę - styl bronienia. W 1960 zespół wywalczył awans do najwyższej ligi rozgrywkowej. W pierwszym sezonie w I lidze Wilczyński rozegrał 25 meczów, miał pewne miejsce w wyjściowym składzie Lecha. W tym też roku młody golkiper powołany został do kadry Polski na mecz z ZSRR. Szanse na wyjście na boisko miał jednak niewielkie, bo niekwestionowanym numerem jeden na tej pozycji był nie kto inny jak Edward Szymkowiak. „Szymek” gola z Ruskimi nie wpuścił, a Polska po raz kolejny ograła reprezentantów znienawidzonego kraju, tym razem 1:0. Chwilę później o wrześnianina upomniało się wojsko i przygoda z ukochanym Lechem dobiegła końca.

Śląsk i szczypiorniak

Wilczyński trafił do Wrocławia. Miejscowy Śląsk jeszcze w tym czasie nie wiedział co to I liga. Grał na drugim froncie i nawet Wilczyński nie mógł pomóc w realizacji marzeń wrocławskich działaczy. Dwa lata we wojskowym kubie przeszłyby niezauważone, gdyby nie trzy wydarzenia. Pierwsze dwa to niejako powtórka z rozrywki. Wilczyński został powołany (jako drugoligowiec!) na mecze z Węgrami i Marokiem, ale i tym razem mógł jedynie podziwiać interwencje Szymkowiaka. Trzecie wydarzenie nie miało precedensu w historii polskiego futbolu. Bramkarz, który ocierał się o reprezentację zdobył złoty medal mistrzostw Polski, ale... w piłkę ręczną! Śląsk w 1962 wygrał krajowy czempionat w dużego szczypiorniaka (zespół 11-osobowy). Gdy służba dobiegła końca, wrześnianin szybko wyskoczył z wojskowych kamaszy. Kolejorz miał już bramkarzy, jednak Wilczyński nie musiał bać się swoją karierę.

Długi epilog

W kolejce po niego ustawiło się kilku pierwszoligowców, ale najlepsze argumenty w rękach miał ŁKS. W Łodzi grał siedem długich lat. Choć spisywał się bez zarzutu, do kadry A już nie trafił. Zaliczył tylko kilka występów w reprezentacji Polski B. W ŁKS-ie stawiano mu pomniki, nawet jeżeli nie marmurowe, to przynajmniej na łamach lokalnej prasy. W klubie tym zagrał ponad 100 pierwszoligowych meczów, ostatni w 1969. Wilczyński powoli schodził z ekstraklasowych boisk, ale na nich pojawił się inny rodowity wrześnianin, o pięć lat młodszy Roman Jakóbczak. Co ciekawe, obaj zmierzyli się ze sobą na boisku aż czterokrotnie! To był ten jeden moment (lata 1967-1969), gdy w najwyższej lidze przeciwko sobie zagrało dwóch wrześnian. Wilczyński, odsunięty ze składu ŁKS-u przez trenera Leszka Jezierskiego, odszedł do CKS Czeladź, gdzie zakończył karierę w 1975. Później przez wiele lat był działaczem tego zagłębiowskiego klubu. Do samej śmierci w 2008 interesował się wielkopolską piłką, sukcesami Lecha i wynikami Victorii.

Artykuł inspirowany programem meczowym "Heeej Lech" z sezonu 2005/2006, w którym Jan Rędzioch przybliżył sylwetkę Mariana Wilczyńskiego. Fotografia pochodzi z tego artykułu.

Thumb ww nowacki

Leszek Nowacki

20:56 13-05-2020