Wielkanoc inna niż wszystkie. Rozmowa z ks. Bartoszem Rajewskim

Nawet nie idąc do kościoła, pamiętajmy, że jesteśmy Kościołem i właściwie przeżyjmy czas Wielkanocy – apeluje ks. Bartosz Rajewski.

aktualności 21:26 08-04-20201 0

Ks. Bartosz Rajewski, kapłan archidiecezji gnieźnieńskiej, przed laty wikariusz w Miłosławiu, a dziś Honorowy Obywatel Gminy Miłosław i proboszcz polskiej parafii pw. św. Wojciecha na South Kensington w Londynie, opowiada nam o tym, jak możemy spędzić nadchodzące święta, jak spędzi je on sam i czym różnią się zwyczaje polskie od brytyjskich.

„WW”: Czeka nas wyjątkowa Wielkanoc, przeżywana w czasach pandemii.

Ks. BARTOSZ RAJEWSKI: – Te święta z pewnością będą inne od tych, które znamy. Ich odmienność wcale jednak nie oznacza, że nie będziemy świętowali, czyli przeżywali tajemnicy naszego odkupienia. Będzie to jednak świętowanie inne niż dotychczas. Tylko niektórzy będą mogli osobiście uczestniczyć w świątecznych liturgiach. Mam nadzieję, że władze państwowe w Polsce podtrzymają restrykcje i w świątyniach będzie mogło gromadzić się nie więcej niż pięć osób. W Wielkiej Brytanii wiemy już od tygodni, że wierni będą mogli uczestniczyć w celebracjach liturgicznych jedynie za pośrednictwem transmisji telewizyjnych i internetowych. Kościoły pozostaną zamknięte. Myślę jednak, że wierni w Polsce również powinni pozostać w domach. Warto wziąć sobie do serca to, co powiedział Ksiądz Prymas. Pytany 5 kwietnia w Radiu Plus, czy będzie namawiał wiernych archidiecezji gnieźnieńskiej, żeby w Niedzielę Wielkanocną pozostać w domach i nie iść do kościoła, odpowiedział, że kierując się informacjami o rozwijaniu się epidemii i apelami ministra zdrowia, poprosi wiernych, żeby święta przeżyli w domach i skorzystali z dyspensy.

Dla wielu wiernych będzie to bardzo trudny czas. Jaką miałby ksiądz radę dla nich? Na co mogą sobie pozwolić, a z czego powinni zrezygnować?

– Powtórzę to, co na tych łamach już mówiłem. Warto, by – tam gdzie została zaniechana – do łask wróciła wspólna rodzinna modlitwa. Wprawdzie nie możemy iść razem do kościoła, ale możemy wspólnie pomodlić się na różańcu. Może rodzice zdecydują się przeprowadzić świąteczną katechezę dla swoich dzieci. Nie zapominajmy o osobistym rozważaniu Słowa Bożego. Trzeba pozwolić przeczytać się Słowu, nie po to, aby znać Biblię jak encyklopedię i zręcznie szafować siglami wersetów i rozdziałów. Trzeba raczej być jak prorok Ezechiel czy Jan Apostoł i „zjeść książeczkę” (Ez 3,3; Ap 10,10) w naszych domowych Kościołach, aby odkryć, jak uczy nas Katechizm Kościoła Katolickiego, że Pismo Święte jest bardziej obecne na tablicach serca niż na kartach pergaminu (KKK, 113).

W Wielki Czwartek członkowie rodziny mogą usiąść w kręgu, przeczytać Ewangelię o ustanowieniu Eucharystii (Łk 22) i o umyciu nóg (J 13,1-15). Niech ojciec rodziny umyje stopy żonie, żona mężowi, dzieci rodzicom, rodzice dzieciom. Przecież rodzina to domowy Kościół, a jej członkowie są kapłanami, bo od chrztu noszą w sobie kapłaństwo powszechne. W Wielki Piątek proponuję na stole postawić krzyż. Przy krzyżu zapalone świece. O godz. 15.00 można odprawić Drogę Krzyżową. Wieczorem warto odmówić nieszpory, które łatwo znaleźć w internecie. Potem odczytać opis męki z Ewangelii św. Jana z podziałem na role. Krzyż można adorować w milczeniu, a potem ze czcią go ucałować – uprzednio dezynfekując. Wielka Sobota niech będzie takim swoistym chrześcijańskim szabatem. Stół można nakryć białym obrusem. Trzeba też zająć się malowaniem jaj wielkanocnych, wspólnym pieczeniem, podesłaniem osobom samotnym żywności. Warto – z zachowaniem dystansu – zapytać sąsiadów, czy czegoś nie potrzebują. Po zmroku można zapalić świecę i postawić ją na stole. Ponieważ czytania liturgii słowa z Wigilii Paschalnej są wyjątkowo nośne, to warto jest odczytać na głos, przy zapalonej świecy. W Niedzielę Zmartwychwstania wstańmy o świcie i czekajmy na bicie dzwonów. Przygotujmy dobre śniadanie wielkanocne i razem świętujmy. Zastanówmy się też, kogo można na takie śniadanie zaprosić.

Odchodząc od kwestii pandemii: co jest najważniejszym aspektem świąt wielkanocnych?

– Oczywiście jest to tajemnica naszego odkupienia – męka, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. To właśnie te paschalne wydarzenia czynią niezawodną naszą nadzieję, utwierdzają nas w przekonaniu, że kochającym Boga wszystko obraca się na dobre oraz przypominają, że cuda są możliwe i naprawdę się zdarzają. To właśnie jest Ewangelia – Dobra Nowina! Motyw naszej nadziei. Motyw, dla którego warto trwać i być cierpliwym. Zmartwychwstanie Jezusa przypomina nam, że Jego miłość jest silniejsza nawet niż śmierć. Co jednak, gdy mimo naszych usilnych próśb i błagań nie zawsze cuda się zdarzają? Warto wtedy wrócić myślami do Wielkiej Nocy. Warto wrócić do fundamentu, by zobaczyć, że ostatnie słowo zawsze należy do Boga i jeśli nawet po ludzku oczekiwany cud się nie wydarzył, a zamiast oczekiwanej światłości wciąż panuje ciemność, najprawdopodobniej ów cud wydarzy się w innym czasie, a z całą pewnością w wymiarze ponadczasowym – tam, po drugiej stronie.

Ma ksiądz porównanie, jak wygląda Wielkanoc w Polsce i Wielkiej Brytanii. Które kwestie przeżywamy inaczej, a które podobnie? Czy Brytyjczycy mają swoje własne tradycje wielkanocne?

– Brytyjczycy trochę inaczej świętują niż my. Historia ich tradycji sięga czasów, gdy chrześcijaństwo nie dotarło jeszcze na Wyspy. Nazwa Wielkanoc (ang. Easter) wzięła się od imienia anglosaskiej bogini wiosny – Ēostre. To zamierzchłe czasy pogaństwa i dzisiaj mało kto już o nich pamięta. W Anglii zarówno Wielki Piątek (Good Friday), jak i Poniedziałek Wielkanocny są dniami wolnymi od pracy. W Polsce mamy „lany poniedziałek”, na ziemiach brytyjskich w Easter Monday nie ma takiej tradycji. Symbolem tego święta jest natomiast „Easter Bunny”, który nie ma zbyt wiele wspólnego z chrześcijaństwem. Przynosi on dzieciom drobne upominków w postaci słodyczy. Niedziela Wielkanocna dla wielu Brytyjczyków jest bardzo rodzinnym dniem. W gronie najbliższych spotykają się podczas śniadania. W niektórych częściach Wielkiej Brytanii tradycją jest dość nietypowy zwyczaj: zawody w toczeniu jajek z górki. Co ciekawe, można się w nim doszukać chrześcijańskich symboli. Turlanie jajka symbolizuje odkrywanie kamienia do groty, w której spoczywało ciało ukrzyżowanego Jezusa. Ostatecznie wygrywa osoba, której jajko przetrwa zabawę.

A jak ksiądz sam spędza Wielkanoc? Czy ma ksiądz możliwość spotkać się w tym czasie z rodziną, czy obowiązki w parafii sprawiają, że jest to niemożliwe?

– Takich świąt wielkanocnych, jak w tym roku, jeszcze nie przeżywałem. Liturgię będę celebrował sam, nie będę mógł też spotkać się parafianami, za którymi bardzo tęsknię. Natomiast będę z pewnością miał więcej czasu, który wykorzystam na modlitwę za Kościół i za moich parafian, jednocząc się z nimi duchowo. Mimo że nasze kościoły pozostają zamknięte, my wciąż jesteśmy Kościołem. Życzę wszystkim, by ta trudna dla nas sytuacja pozwoliła nam dostrzec to, co być może nam spowszedniało, stało się nieuchwytne, a może nawet obojętne. Niech tęsknota, której doświadczamy, odnowi naszą wiarę i świadomość bycia Kościołem. Choć fizycznie nie możemy się spotkać ze sobą, to jednak spotykamy się z Tym, który nas zwołuje – Zmartwychwstałym Chrystusem. On Jest, On Żyje i On sprawi, że i my zmartwychwstaniemy.

Rozmawiała Anna Tess Gołębiowska

***

OGŁOSZENIA DROBNE do GAZETY (ukażą się w piątek) lub na PORTAL (ukażą się natychmiast) nadasz tutaj.

***

Czytaj „Wiadomości Wrzesińskie” bez wychodzenia z domu! Przypominamy, że nasz tygodnik istnieje też w postaci cyfrowej, więc możecie zapoznać się z najnowszymi informacjami z powiatu wrzesińskiego nawet przebywając w kwarantannie. Cyfrowe wydanie numeru „Wiadomości Wrzesińskich” z 3 kwietnia kupicie tutaj.

Thumb anna tess go%c5%82embiowska fot idzikowski 1

Anna Tess Gołębiowska

21:26 08-04-2020