„Nie czuję się winny”. Mąż zaginionej Doroty Białowąs przerywa milczenie

Rok po zaginięciu Doroty Białowąs z Wszemborza jej mąż zabiera głos. Nie czuje się niczemu winny, chciałby, aby żona się odnalazła, ale nie chce już mieć z nią kontaktu.

społeczeństwo 16:09 14-12-2017 19

29-letnia Dorota Białowąs zaginęła 17 grudnia 2016 roku. Tego feralnego dnia pojawiła się w domu swojego męża Błażeja, z którym jest w trakcie rozwodu, aby spotkać się z dziećmi. Po nagłym wyjściu z posesji zaginęła bez śladu. Od tego czasu szuka jej policja oraz rodzina.

Dom, w którym mieszka mąż kobiety, został wielokrotne przeszukany. Śledczy sprawdzili też szambo, studzienki, wszystkie budynki gospodarcze, przekopywano pole, badano plamy na podłogach, sprawdzano samochód. I chociaż nic nie znaleźli, Błażej Białowąs przez wielu był postrzegany jako zabójca żony.

Sprawą Doroty Białowąs zainteresowały się także telewizje ogólnopolskie. Mąż zaginionej, po tym jak przedstawiono go w innych mediach, był sceptycznie nastawiony do kontaktów z dziennikarzami. Nam udało się go jednak namówić na szczerą rozmowę.

„WW”: Wiemy, że zniknięcie pana żony było poprzedzone wieloma przykrymi wydarzeniami w waszym życiu.

BŁAŻEJ BIAŁOWĄS: To prawda. Pobraliśmy się z Dorotą 11 lat temu, mamy troje dzieci. Nasze problemy zaczęły się jakieś trzy lata temu. To wtedy coraz większy wpływ na żonę zaczęła mieć jedna z jej sióstr. Zależało im na wyciągnięciu ode mnie jak najwięcej pieniędzy. Nie zależało żonie na dzieciach, tylko na pieniądzach – co wielokrotnie mi powtarzała. Dorota zamiast np. przyjechać na widzenie z dziećmi, wolała bawić się na dyskotece. Mam na to niepodważalne dowody. Takich sytuacji było bardzo dużo.

Co dokładnie stało się w dniu zaginięcia? Jak to wszystko przeżyły dzieci? Czy pan Błażej wrócił już do normalności? Co by zrobił, gdyby żona się odnalazła? Cały wywiad można przeczytać tylko w najnowszym wydaniu „WW”.

Dorota Tomaszewska

Thumb tem podsumowanie dai

Damian Idzikowski

16:09 14-12-2017 19