Nowy szef miłosławskiej komunalki przyszedł z wrzesińskiej oczyszczalni

Maciej Tłoczek zastąpił Szymona Przybylskiego na stanowisku kierownika Zakładu Gospodarki Komunalnej w Miłosławiu.

samorząd 12:33 13-12-20180 9

Przypomnijmy, że wieloletni szef komunalki stanowisko stracił 3 grudnia. Burmistrz Hubert Gruszczyński zastrzega, że nie został on przez niego zwolniony.

– Jego umowa wygasła w momencie, gdy pan Błażej Pera został odwołany z funkcji wiceburmistrza (ma on prawo powrotu na poprzednie stanowisko pracy – przyp. red.). Nie zdecydowałem się zrobić nowej umowy z panem Szymonem na jego zastępstwo (B. Pera przebywa na zwolnieniu lekarskim – przyp. red.), bo uważam, że nie wywiązywał się on dobrze ze swoich obowiązków – powiedział w zeszłym tygodniu „Wiadomościom Wrzesińskim” włodarz gminy.

Od lewej: poprzedni burmistrz Miłosławia Zbigniew Skikiewicz, radny Jarosław Sobczak, burmistrz Miłosławia Hubert Gruszczyński i były szef ZGK Szymon Przybylski. Zdjęcie wykonano podczas pierwszej sesji w kadencji 2018-2023 

H. Gruszczyński na stanowisko kierownika komunalki 4 grudnia powołał Macieja Tłoczka, który przed przyjściem do Miłosławia pracował w Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji we Wrześni na stanowisku mistrza oczyszczalni ścieków. Wcześniej pracował m.in. w Przedsiębiorstwie Inżynieryjno-Budowlanym Hydrobudowa 9 Poznań.

Maciej Tłoczek (z lewej) rozpoczął pracę w ZGK 4 grudnia

Dodajmy, że włodarz gminy na posiedzeniu komisji, która odbyła się w zeszłym tygodniu powiedział, że sytuacja na oczyszczalni przy ul. Mostowej jest bardzo poważna.

– W ciągu miesiąca, dwóch przedstawię radzie wszystkie nieprawidłowości, które mają miejsce na oczyszczalni – zapowiedział Gruszczyński.

Burmistrz bardzo uważnie śledzi sytuację na oczyszczalni przy ul. Mostowej

Jego słowa nie spodobały się Jarosławowi Sobczakowi. Radny zapytał go o to, czy poprzednia rada nie ma sobie nic do zarzucenia w całej sprawie.

– Całą winę za złe funkcjonowanie oczyszczalni chcecie zrzucić na byłego kierownika? Radni zagospodarowywali pieniądze, które wypracowywał Zakład. Zostawiliście niedoinwestowaną instalację i nie ma co się dziwić, że ona tak dziś funkcjonuje. Teraz od razu jest diagnoza? Nie wiedzieliście o niczym wcześniej? – pytał radny.

Jarosław Sobczak

– Zwracaliśmy uwagę, że na oczyszczalni źle się dzieje. Przy uchwalaniu nowych taryf bodajże w 2017 roku zapytaliśmy pana kierownika dlaczego nie podwyższamy opłat za ścieki. Odpowiedział, że na wszystko mu starcza pieniędzy. Po kilku tygodniach pokazaliśmy mu, że na nic mu nie starcza – ripostował burmistrz.

– Gdzie był pan kierownik przez sześć lat aby naprawić kratę schodkową? Jej brak miał wpływ na funkcjonowanie oczyszczalni (jej brak może doprowadzić m.in. do zatykania się pomp – przyp. red.). Jako przewodniczący poprzedniej rady nie mam sobie nic do zarzucenia. Poza tym czytałem akta w sprawie wylewania do Miłosławski nieoczyszczonych ścieków do Miłosławki (sprawa jest w prokuraturze – przyp. red.). Dowiedziałem się z nich, że osoby nieżyjące, które pracowały w Zakładzie oskarżono w trakcie przesłuchań o wkopanie rury, która odprowadzała do Miłosławki nieczystości. To są kpiny – podkreślił Gruszczyński.

W tym miejscu powinna być krata schodkowa

– Kierownik mówił, że finanse, które ma mu wystarczą. Nie mówił nic, że źle się dzieje. Mówił, że jest dobrze. To radni mu zgłaszali nieprawidłowości. Nie wiem czym mamy sobie coś do zarzucenia jako poprzednia rada. Myślę, że nie – wtórowała mu radna Małgorzata Bzowa.

Małgorzata Bzowa (z lewej) stoi murem za burmistrzem Miłosławia

W dalszej części obrad J. Sobczak pytał, czy odwołanie kierownika musiało nastąpić w tak szybkim tempie.

– W środę (28 listopada – przyp. red.) spotkałem się kierownikiem. Zapytałem go o sytuację w ZGK. Powiedział, że jest wszystko dobrze. Powiem więcej. Kilka dni temu mieliśmy awarię na oczyszczalni w Miłosławiu. Osad został przewieziony beczkowozami na oczyszczalnię do Orzechowa. Nic nie trafiło do Miłosławki. Nie można było robić tak wcześniej?– pytał retorycznie Gruszczyński.

J. Sobczak nie odpuszczał. Mówił, że burmistrz ma prawo dobierać sobie współpracowników ale odwoływanie kierowników w „w trybie komisarycznym” nie jest uczciwe.

– Dzisiaj to wszystko wygląda na sąd kapturowy. Pozbycie się w taki sposób człowieka urąga standardom demokratycznym jakie obowiązują w cywilizowanym kraju. Mówiliście, że gmina to nasza mała ojczyzna, a zachowujecie się tak jakbyście ją zdobyli. To nie jest wasza własność. Zachowujcie się z kulturą polityczną. Nie trzeba łamać ludziom kręgosłupów – mówił.

Ankieta

Twoim zdaniem Szymon Przybylski dobrze wykonywał obowiązki kierownika ZGK?

– Pan kierownik stracił automatycznie stanowisko w momencie odwołania wiceburmistrza. To nie było zwolnienie czy sąd kapturowy. To była normalna procedura. Pan Skikiewicz nie odwołał pana Pery. Musiałem więc zrobić to ja w pierwszych dniach urzędowania. Nie było zwolnienia w trybie natychmiastowym. Odwołałem pana Perę 30 listopada i automatycznie w tym dniu pan Szymon przestał być kierownikiem Zakładu – usłyszał w odpowiedzi od burmistrza.

W najbliższym wydaniu „Wiadomości Wrzesińskich” można będzie przeczytać rozmowę z nowym kierownikiem Zakładu. Zapytaliśmy go m.in. o sytuacji na oczyszczalni oraz o udaremnionym sabotażu.

Thumb 20170528 165212

Łukasz Różański

12:33 13-12-20180 9