Tajemniczy mord na pierwszym komendacie MO we Wrześni. Nowy cykl na portalu

Budowa PRL-u we Wrześni zaczęła się od mordu bezpieki na komendancie Milicji Obywatelskiej Michale Strzykale. Do dziś nie ustalono sprawców. Nie odnaleziono jego ciała. Sprawą interesuje się IPN.

historia 12:56 30-11-2018 2

Michał Strzykała, urodzony w 1908 roku w Niepruszewie (powiat grodziski), po ukończeniu szkoły powszechnej i seminarium nauczycielskiego w 1928 roku otrzymuje posadę nauczyciela w Skalmierzycach Nowych, niedaleko Ostrowa Wielkopolskiego. Następnie przenosi się do Wrześni. Tutaj angażuje się w działalność harcerską. Jest komendantem hufca Związku Harcerstwa Polskiego.

Bierze czynny udział w kampanii wrześniowej 1939 roku. W tym czasie w stopniu porucznika dowodzi kompanią radiotelegraficzną sztabu obrony Lwowa. Po kapitulacji grupy generała Langnera przedziera się ze swoją kompanią do walczącej jeszcze Warszawy. W stolicy jednak dostaje się do niewoli. Z obozu jenieckiego ucieka dwa razy. Druga próba okazuje się skuteczna. Podczas okupacji ukrywa się w okolicach Gniezna, współpracuje z ruchem oporu, ma być w strukturach AK. Do Wrześni wraca zaraz po wyzwoleniu. Zamierza wstąpić w szeregi Wojska Polskiego bądź wrócić do pracy nauczyciela.

Michał Strzykała

W styczniu 1945 r. burmistrz Wrześni Ignacy Szypulski i starosta Jan Beess powierzają mu funkcję komendanta Milicji Obywatelskiej. Strzykała ma „budować zręby i kłaść podwaliny” nowej władzy ludowej. Jednak nominant ma objąć tę funkcję tymczasowo, ponieważ marzy mu się wojsko i walka na froncie z hitlerowskim najeźdźcą. Wojna przecież trwa, Berlin jeszcze niezdobyty.

GRUPA OPERACYJNA Z LUBLINA

Strzykała jako komendant MO był omnipotentnym szeryfem Wrześni. Przynajmniej tak mogło się wydawać przez dwa tygodnie, w styczniu i lutym 1945. Z punktu widzenia ówczesnych władz miał odpowiednie kwalifikacje. To znaczy, doświadczenie wojskowe, no i „pożądane” epizody w biografii. Jako harcmistrz sprzeciwiał się wstąpieniu ZHP do sanacyjnej Straży Przedniej.

Mimo że Września miała już swojego burmistrza, starostę, i szeryfa, to jednak faktyczna władza była w rękach komendanta wojennego, rosyjskiego majora Kareli. Pod jego notariatem trwało faktyczne utrwalanie władzy ludowej za pomocą bezpieki.

Ankieta

Jaki Twoim zdaniem był najciekawszy okres w historii Wrześni?

7 lutego 1945 do Wrześni przyjechało trzech oficerów z tzw. lubelskiej grupy operacyjnej: Stefan Machnicki, Stanisław Dutkiewicz i Kazimierz Szyller. Ich zadaniem była organizacja Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Michał Strzykała zakwestionował ich legitymacje służbowe. Następnego dnia bezpieczniacy przeprowadzili rewizję w domu komendanta przy ul. Żwirki Wigury i zatrzymali go „do dyspozycji PUBP”. Zaciągnięto go do gabinetu Szypulskiego i zmuszono do rezygnacji z funkcji komendanta MO.

W toku rozmowy my coś chcieliśmy od Strzykały, lokal czy coś innego. Na tym tle między Strzykałą a Machnickim doszło do konfliktu. Było to zresztą nieuniknione, bo zorientowałem się, że Strzykała był inteligentem, a Machnicki, choć po Szkole Bezpieczeństwa w Lublinie, ale syn robociarza. Sprawy rozwiązywał po robociarsku – zeznawał po latach przed prokuratorem Szyller.

GIPSOWANIE I NÓŻ FIŃSKI W SERCU

Z księgi aresztu wrzesińskiej bezpieki wynika, że Michał Strzykała formalnie do aresztu trafił 11 lutego 1945. Został z niego 8 marca przekazany władzom sowieckim. Jakie były faktycznie dalsze losy komendanta MO? Wersji jest kilka.

Materiały Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu z archiwum IPN

Według zeznań Mieczysława Śmigórskiego, ówczesnego milicjanta, a wcześniej ucznia Strzykały: Komendanta MO miał zamordować Machnicki, Szyller i Jan Andrzejewski vel. Andrzejak, funkcjonariusz UB. Jeden miał go prowadzić, drugi popchnąć, trzeci włożyć nóż fiński w serce. Kolejna wersja mówi nie o nożu fińskim, ale włożonym w tył głowy bagnecie.

Według Machnickiego: Michał Strzykała został rozpoznany jako reakcyjny skoczek spadochronowy (cichociemny?) i przekazany władzom sowieckim, czyli Smierszowi, specjalnej komórce radzieckiego kontrwywiadu wojskowego, która likwidowała członków polskiego podziemia.

Według Szyllera: Strzykała miał zginąć w okolicy przejazdu kolejowego w Sokołowie podczas próby ucieczki z konwoju, który jechał z Wrześni do Gniezna. Później Szyller to zeznanie wycofał.

Według raportu naczelnika wydziału Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego płk. Siedleckiego: Michała Strzykałę na polecenie przełożonego płk. Szota „sprzątnął” Machnicki.

Według ostatnich ustaleń Romana Nowaczyka („Stańczyka”): Został poważnie okaleczony podczas przesłuchania wskutek zagipsowania w gmachu UB przy Staszica (willa Kadena), a następnie zamordowany przez prześladowców w obawie przed konsekwencjami ze strony władz zwierzchnich z Poznania – bo to one w pierwszej kolejności miały się zająć „sprawą Strzykały”.

Dodajmy, że ciała Michała Strzykały nigdy nie odnaleziono.

SPRAWA STRZYKAŁY

To tajemnicze zniknięcie wywołało spory rezonans we Wrześni. O swojego krewnego zaczęła się upominać rodzina – jego ojciec Jan Strzykała, siostra oraz brat Józef, który był oficerem i wykładowcą w szkole Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. To właśnie on podawał MBP i prokuraturze tropy, które należało sprawdzić w tej sprawie. Główni podejrzani złożyli raporty i nawet wszczęto śledztwo przeciwko Machnickiemu i Andrzejakowi, które jednak umorzono w 1948. Wiadomo – władza ludowa nie morduje.

Szczątki ludzkie odnalezione na tyłach willi Kadena

Sprawa wróciła ponownie we wrześniu 1956. Robotnicy podczas budowy garażu na tyłach willi Kadena (Komitet Powiatowy PZPR) znaleźli trzy ciała. Natychmiast zaczęto spekulować, że wśród nich może być ciało Michała Strzykały. W 1957 Prokuratura Wojewódzka w Poznaniu, na fali popaździernikowej odwilży, wszczęła ponownie śledztwo – doprowadziła nawet do konfrontacji Machnickiego, Andrzejaka i Szyllera. Śledczy uznali, że „przesłanki są znaczące”, ale nie ma bezpośrednich dowodów na sprawstwo funkcjonariuszy bezpieki. Dochodzenie kolejny raz umorzono.

Do sprawy wrócono po upadku komuny. W 1992 Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu rozpoczęła śledztwo w sprawie przestępczej działalności funkcjonariuszy Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego we Wrześni w latach 1945-1956. Trwało ono do 1998, w międzyczasie (1995) przeprowadzono ekshumację sondażową w ogrodach Kadena. Odkryto jedynie szczątki ludzkie pochodzące z początku wieku. Sprawę tę szczegółowo opisaliśmy na łamach „WW”, piórem Przemysława Nowaka. Niestety i te badania nie doprowadziły do ustalenia nowych faktów w sprawie.

PAMIĘĆ CIĄGLE ŻYWA

Postacią Michała Strzykały zainteresował się również Instytut Pamięci Narodowej w Poznaniu. Ma powstać publikacja na jego temat, której autorem będzie Rafał Kościański, naczelnik wydziału Oddziałowego Biura Udostępniania i Archiwizacji Dokumentów IPN Poznań.

– Strzykała będzie jedną z osób, która znajdzie swoje miejsce w tej publikacji – mówi naczelnik.

Publikacja ma być poświęcona ofiarom i niewyjaśnionym zbrodniom bezpieki. Zdaniem naukowca, w tej sprawie najciekawsze i znamienne jest to, że miejscowego komendanta, wrześnianina, zabijają wysłannicy nowej władzy – osoby spoza miasta. Tak instalowano reżim komunistyczny w Polsce.

Strzykała od 2010 ma swoją ulice w mieście, we wrzesińskiej podstrefie ekonomicznej (od zamkniętej w bok). Pod tym adresem działa m.in. firma Krispol.

Źródła wykorzystane: IPN Po834/267,Po 834/270, Po 834/289. Pierwotnie tekst ukazał się 19 czerwca 2015 na łamach "Wiadomości Wrzesińskich".

Tekstem na temat Michała Strzykały, rozpoczynamy cykl artykułów zatytułowany „Tajna historia Wrześni”. Będziemy w ramach cyklu publikowali teksty na temat mało znanych faktów z historii Września, operacji służb specjalnych, niewyjaśnionych spraw, skandali, które w przeszłości wstrząsały Wrześnią.

Thumb ww biernat

Filip Biernat

12:56 30-11-2018 2