Święto demokracji? Czy raczej święto zabawy, ostrzenia noży i bełkotu?

Z wszystkich stron mami się nas pięknym sloganem, który z rzeczywistością ma już niewiele wspólnego.

Moim zdaniem 15:35 11-07-20204 1

Chyba że przez „święto” rozumie się stan permanentnej zabawy, w której nikt nikogo nie traktuje poważnie, a wszystkie zachowania czerpane są z kiepskiego katalogu min, gestów i okrzyków.

Bo z całą pewnością nie jest świętem demokracji atmosfera wiecznego ostrzenia noży, której marnym wytworem zdaje się być tworzenie fałszywej rzeczywistości za pomocą zafałszowanego języka, gdzie elementarne znaczenia uległy wywróceniu na lewą stronę; gdzie dowolne przekształcenia języka prowadzą do dowolnej deformacji obrazu świata; gdzie pojęcie prawdy i wartości słowa to – co najwyżej – staroświeckie mrzonki nadwrażliwców.

Stajemy się dobrowolnymi świadkami (ale też i uczestnikami) wszechogarniającej „kultury bełkotu”. Wszelkie możliwe „narracje” (bo przecież dziś wszystko jest tylko niezobowiązującą narracją) to nic więcej ponad karkołomny zlepek aktualnie obowiązujących przekazów. A na koniec – w uczonych analizach – to nam przyklei się etykiety ciemnych albo nowoczesnych ludzików. Taka to nasza „świąteczna” nagroda...

Mirosław Jadryszak

nauczyciel, pasjonat fotografii i filmu

Thumb tem podsumowanie dai

Damian Idzikowski

15:35 11-07-2020