Stres, napięcie pośpiech… Dlaczego fundujemy to sobie na święta? Bo tego potrzebujemy

Święta? Większość wciąż wyobraża je sobie tradycyjne. Szukamy w nich emocji, których doświadczyliśmy w dzieciństwie. Pomagają je uruchomić drobiazgi – smak makowca, zapach choinki, wykrochmalony obrus czy nawet pasta do podłogi. Chcemy w dorosłym życiu zachować część tego, co robili nasi dziadkowie i rodzice. Siła tradycji jest ogromna.

społeczeństwo 08:15 23-12-20180 1

DOBRE DLA RODZINY

Dzieci silnie trzymają się rytuałów, bo one porządkują im dzień. Uczeni podkreślają też, że tradycja, czyli opieranie się na znanym, pozwala nam w istocie być bardziej kreatywnym. Jasno i logicznie myśleć. Osoby oderwane od swojej tradycji i kultury często są zagubione, zestresowane. A stres – jak wiadomo – może się silnie odbijać na zdrowiu. Nie tylko psychicznym, ale też fizycznym.

Szukając badań dotyczących wpływu świąt na zdrowie, natknęłam się na wiele pokazujących negatywne oddziaływanie okresu świątecznego na zdrowie. Stres, napięcia w rodzinie, sprzeczki, pęd, by ze wszystkim zdążyć... Dlaczego w takim razie co roku fundujemy sobie ten sam „koszmar”?

Może dlatego, że człowiek potrzebuje rytuałów, by zachować więzi społeczne i zdrowie psychiczne. W 2013 r. hiszpańscy uczeni pod kierunkiem prof. Dario Paeza w piśmie „International Journal of Social Psychology” opublikowali wyniki badań, które miały ocenić subiektywne samopoczucie badanych ochotników m.in. przed Bożym Narodzeniem i po nim. Autorzy pracy twierdzą, że w przeciwieństwie do złych przekonań na temat świąt – stresu, który ze sobą niosą – ochotnicy wcale nie potwierdzali, by to było uczuciem dominującym.

Według nich ważny był udział w rytuale, jakim są święta, i mimo stresu budziły w nich dobre emocje. Spośród ochotników zdecydowana większość deklarowała, że uczestniczy w tradycyjnych uroczystościach, bo to dobrze wpływa na ich samopoczucie. Podnosi zadowolenie z życia, tworzy pozytywny klimat wokół rodziny, przypomina o niej jako wartości, zmniejsza poczucie izolacji, nadaje sens. Nawet bowiem jeśli istnieją w rodzinie jakieś wewnętrzne tarcia, to na ten jeden moment w roku staramy się je neutralizować.

Z innych badań wynika, że w świątecznych rytuałach paradoksalnie można odnaleźć spokój. Dobre relacje z rodziną i przyjaciółmi sprawiają zaś, że jesteśmy szczęśliwsi, rzadziej mamy problemy ze zdrowiem i dłużej żyjemy!

A co na to socjolog? – Tradycje i rytuały wpisane są w spektrum naszych nieracjonalnych zachowań. Z tego powodu większość z nas nigdy nie zastanawia się nad tym, dlaczego robi pewne rzeczy czy też przestrzega określonych zasad. Po prostu to robimy. Na pytanie „dlaczego?” odpowiadamy najczęściej: „bo tak się robi od zawsze” – w domyśle: od kiedy pamiętamy. Zawsze była choinka, zawsze było siano pod obrusem, zawsze zostawiało się wolne miejsce przy wigilijnym stole, piekło indyka w tej samej formie do pieczenia, zawsze był sernik z 12 jaj i dzieliło się opłatkiem ze zwierzętami. I nawet jeśli coś jest dla nas trudne (upieczenie indyka), niewygodne (miejsce przy stole), pracochłonne (sernik), to nie próbujemy sobie tego zracjonalizować, o ile jest to wpisane w naszą rodzinną tradycję – mówi dr Tomasz Sobierajski z Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego.

A czy rytuały są potrzebne człowiekowi do zachowania zdrowia psychicznego? – To pytanie powinno być skierowane do psychiatry lub terapeuty. Ja mogę jedynie powiedzieć, że dla niektórych osób rytuały i ich przestrzeganie mogą stanowić i stanowią kręgosłup ich codziennej egzystencji. Tworzą fundament, dają poczucie oparcia się na czymś czy w czymś. I dopóki nie zamienią się w nerwicę natręctw, mogą być pomocne.

CZEGO NIE MÓWIĆ PRZY STOLE

Świetnie, jeśli w twoim domu wciąż śpiewa się wspólnie kolędy. Wspólne śpiewanie jednoczy, powala na bycie z bliskimi tu i teraz – trudno śpiewać w grupie, patrząc w telefon.

Ale śpiewanie to też doskonała gimnastyka! Nie zmęczymy się jak podczas joggingu, ale całkiem nieźle się dotlenimy. Śpiew podobnie jak śmiech pobudza krążenie, pogłębia oddech, powoduje wydzielanie cennych dla organizmu endorfin (hormonów szczęścia), obniża poziom hormonów stresu.

Kolędy mają też znaczenie psychologiczne – wielu uważa, że to właśnie one odpowiadają na atmosferę świąt. Melodia kolęd jest prosta, tworzy podniosły nastrój, co wyjątkowo silnie oddziałuje na nasze emocje. A takich pozytywnych uczuć, głębszej refleksji potrzebujemy, by po prostu dobrze funkcjonować psychicznie.

Są jednak osoby, które nie lubią świąt. I wcale nie jest tak, że to tylko znak naszych czasów. Po prostu kiedyś nie wypadało się do tego przyznawać. Faktem jest, że dziś męczy nas nadmiar wrażeń dnia codziennego. Święta dawniej były wydarzeniem, na które się czekało cały rok. Dziś jesteśmy zmęczeni nadmiarem kontaktów z innymi, spotkaniami w pracy, intensywnością życia. To, czego wielu z nas pragnie najbardziej, to zwykły odpoczynek. Cisza, książka, spacer.

Jak mówił mi swego czasu psycholog dr Andrzej Wiśniewski: – Z jednej strony nie wyobrażamy sobie świąt innych niż rodzinne, a z drugiej strony trudno potem z tą rodziną przy stole usiedzieć. I trudno się też temu dziwić. Rodzinne spotkania powodują, że jesteśmy w polu ocen różnych osób. Bycie razem wywołuje napięcia emocjonalne, wymusza skracanie dystansu. Jeśli tych spotkań w okresie świąt jest wiele, czujemy, że ktoś przekroczył granicę naszej strefy ochronnej. Każdy ma inny próg tolerancji na obecność drugiego człowieka. Im jesteśmy dojrzalsi, tym ten próg jest większy.

Korzyści z rodzinnych spotkań, rytuałów mogą jednak przeważyć nad naszą niechęcią do rodzinnego spędu.

WIĘCEJ CIERPLIWOŚCI I ZROZUMIENIA

Psycholodzy odradzają rozmowy o polityce. Gospodarz może powiedzieć, że przy stole są osoby o różnych poglądach i nie będziemy dziś o tym dyskutować.

Rodzice powinni się powstrzymać od krytykowania dzieci, synowych i zięciów. – Warto też unikać sformułowań: „bo ty zawsze”, „bo ty nigdy”, „powinieneś”, „musisz”, „należy”. Taka osoba staje się strażnikiem norm, który pilnuje jakości. Nic to i tak nie daje, a dla nikogo nie jest przyjemne. Młodzi ludzie powinni mieć trochę więcej cierpliwości i zrozumienia dla osób starszych. Nie reagować zbyt ostro na docinki. Obracać je w żart – radził dr Wiśniewski.

Święta nie są jednak wartością tylko dlatego, że spędzamy je z rodziną. Powinniśmy znaleźć czas dla siebie. Wyjść na spacer, poczytać, zdrzemnąć się. Trzeba dążyć do tego, by w miarę możliwości odpocząć od stresu, który zwiększa choćby naszą podatność na depresję. Świąteczne wyciszenie może obniżyć nam ciśnienie, poprawić sen, podnieść nadwątloną odporność.

Rodzina jest bardzo ważna, ale jeśli oddamy jej wszystkie siły, zapewne zasilimy grono osób, o których uczeni mówią, że „odchorowują święta”.

Margit Kossobudzka

Tekst pochodzi z archiwum www.wyborcza.pl

Thumb tem podsumowanie dai

Damian Idzikowski

08:15 23-12-20180 1