Ryby kierują się instynktem i giną w kanale dopływowym Wrześnicy

Tysiące małych rybek dusi się w kanale dopływowym Wrześnicy w Szamarzewie (gm. Kołaczkowo). Okazuje się, że to tradycyjna, noworoczna gehenna ryb w tym miejscu.

gospodarka 13:15 31-12-20180 9

Na tę sprawę zwrócili nam uwagę nasi Czytelnicy.

– Zobaczcie, co dzieje się w kanale odpływowym kanału stawu hodowlanego w Borkowie. Tysiące ryb dusi się z braku wody. Płocie, ale są także większe okazy. Może znajdą się jacyś wędkarze, którzy uratowaliby ten narybek? Jeżeli nie będzie deszczu, te wszystkie ryby zdechną – poinformował nas zaniepokojony świadek.

Faktycznie, woda w kanale, który wiedzie ze stawu do Wrześnicy w Samarzewie (gm. Lądek) dosłownie „gotuje się”. To setek ryb, które rozpaczliwe próbują przeżyć, ponieważ w kanale brakuje wody.

Mieszkańcy wskazują, że to wszystko może mieć związek z działalnością hodowcy karpi z Borkowa (Szamarzewa). Dwa tygodnie temu rozpoczął zrzut wody ze stawu hodowlanego do kanału.

 – Jeżeli się zrzuca wodę ze stawu, to ryby idą pod prąd, jeśli zastawka jest mocno otwarta, to cofa się także ryba z Wrześnicy. Po zamknięciu zastawki, woda przestaje lecieć, a ryba zostaje w kanale. Natomiast ze stawu ryba nie spływa, chyba że te malutkie. Mamy gęste sita i duża ryba powyżej 100 gram nie spływa – mówi nam Marek Karwacki, właściciel stawu hodowlanego w Szamarzewie.

Przedsiębiorca twierdzi, że ryba się nie marnuje. Wybierają ją okoliczni mieszkańcy, zjadają także ptaki, m.in. czaple. Ponoć przy braku opadów, ta sytuacja powtarza się co roku.

Thumb ww biernat

Filip Biernat

13:15 31-12-20180 9