Właściciel psa niewinny. Koniec śledztwa w sprawie głośnego zdarzenia na rynku

Wrzesińska prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie 6-letniego chłopca, który został zaatakowany przez psa w centrum Wrześni. Rodzice uważają, że to skandal i zapowiadają walkę o odszkodowanie w sądzie.

na sygnale 14:33 04-02-20190 15

Przypomnijmy, że do zdarzenia doszło 22 lipca 2018 roku. Pisaliśmy o tym TUTAJ. Sześcioosobowa rodzina postanowiła wybrać się do amfiteatru na Rodzinne Niedziele dla Milusińskich, a później na Śląskie Szlagiery.

– Po drodze do parku zatrzymaliśmy się w ogródku na rynku. Syn bawił się w okolicy ogródka. W pewnym momencie powiedział: „Mama, pieski!”i zapytał, czy może jednego pogłaskać. Usłyszał, że ma pytać pana, czy może je pogłaskać – mówiła nam matka chłopca.

– Syn nie zdążył dojść do właściciela, bo po zrobieniu kilku kroków został zaatakowany przez psa, który skoczył mu na buzię i go ugryzł. Pies był na luźnej smyczy. Po naciągnięciu miała może dwa metry – dodał ojciec 6-latka.

Gdy właściciel czworonoga dostrzegł, co się dzieje, było już za późno. Gwałtownie szarpnął smycz. Spowodowało to, że dziecko doznało ciężkich ran na twarzy. Pojawiło się też dużo krwi.

Alan kilka dni po zdarzeniu w centrum Wrześni

Właściciel czworonoga przedstawił nam inną wersję zdarzenia. Mężczyzna twierdził, że matka chłopca krzyknęła do niego z pytaniem, czy jej syn może pogłaskać psa.

– Znamy się. Pokiwałem jej, że nie. Dziecko wróciło do ojca, który je przytrzymał. Później je puścił i stało się to, co się stało. Gdy zobaczyłem co się dzieje, szarpnąłem psa do tyłu – mówił mężczyzna. Jego słowa potwierdziła córka, która stała przy samochodzie.

– Dziecko nie szło do Maksa (tak się nazywa pies, który zaatakował 6-latka – przyp. red.), tylko biegło w jego kierunku machając rękoma. Krzyczało: „Czy mogę pogłaskać psa?” gwałtownie złapało go za szyję. Maks się przestraszył i skoczył na chłopca. On go nie ugryzł. Skoczył na niego, wbił pazur, a szarpnięcie taty spowodowało, że chłopiec odniósł rany twarzy – mówiła kobieta.

W sprawie zostało wszczęto dochodzenie. Ostatecznie śledztwo zakończyło się umorzeniem. Stwierdzono, że właściciel czworonoga nie jest niczemu winien. Śledczy stwierdzili to po obejrzeniu nagrania miejskiego monitoringu.

– Nam go nie pokazano. Przedstawiono nam tylko zdjęcia wycięte z kadru. Nie przesłuchano też wszystkich świadków, w tym mnie – mówi ojciec chłopca. – Decyzja policji, prokuratury bardzo nas boli, bo wierzyliśmy w sprawiedliwość. Uważam, że decyzja byłaby inna, gdyby sprawa dotyczyła synów tych, którzy zajmowali się tą sprawą – stwierdza mężczyzna.

Alan do dziś ma ślady po zdarzeniu na rynku

Rodzice 6-latka zapowiadają, że skierowali już sprawę do sądu. Będą walczyć o odszkodowania na drodze cywilnej.

– Nie odwołaliśmy się od decyzji prokuratury, bo nikt nam nie powiedział, że możemy to zrobić. Jesteśmy zwykłymi ludźmi i dotychczas nie mieliśmy kontaktów z prokuraturą. Teraz już wiemy, że zrobiliśmy błąd – mówi matka chłopca.

Kadr z nagrania na kilka chwil przed zdarzeniem z 22 lipca 2018 roku

Więcej o sprawie napiszemy w piątkowym wydaniu „Wiadomości Wrzesińskich”.

Thumb 20170528 165212

Łukasz Różański

14:33 04-02-2019