Przepraszam, że żyję. Szaleństwo poprawności politycznej w oskarowej akademii

Punkty za pochodzenie. Ta niesławnej pamięci praktyka miała wyrównywać szanse edukacyjne, promując młodzież „gorzej urodzoną” (choć niekoniecznie gorzej wychowaną) podczas przyjmowania na studia wyższe.

Moim zdaniem 08:30 12-09-20204 3

Zdarzało się, że dziecko lekarza, zdając egzamin wstępny z identyczna notą co dziecko robotnika, miało utrudniony dostęp do studiów medycznych. Ot, taka forma urawniłowki w demokracji ludowej. Dla sprawiedliwości trzeba jednak dodać, że swe źródła czerpała z amerykańskiej tzw. „akcji afirmatywnej”.

Było, minęło. Ale nie na zawsze, bowiem właśnie hydra się odradza. W szaleństwie poprawności politycznej wymyślono, że podstawowym kryterium wartości artystycznej filmów będzie odpowiedni parytet wykonawców: „punkty za pochodzenie” mają otrzymać wszyscy prawdziwi, domniemani i potencjalni „wykluczeni”. Pozostali (w szczególności biali mężczyźni) muszą przepraszać za to, że żyją.

Prosta to droga do cieszących się złą sławą przypadków „numerus clausus” albo – nawet – do rasizmu rozumianego wspak. Ciekawe tylko, że nikt dotąd nie wpadł na pomysł „punktów za pochodzenie” w lidze NBA, gdzie parytety są wyraźnie zachwiane. To by się działo...

Mirosław Jadryszak

nauczyciel, pasjonat fotografii i filmu

Thumb tem podsumowanie dai

Damian Idzikowski

08:30 12-09-2020