Powyborcze dymy opadły

Wszystko już jasne, triumfalny szampan wypity, liczne łzy rozczarowań też zdążyły obeschnąć. 

Moim zdaniem 08:10 03-11-2018 8

I czas na nieprzyjemne, okrutne wręcz, pytanie: co kierowało niektórymi osobami, że zdecydowały się one kandydować? Bo przecież na dziesiątkach plakatów i ulotek nie zawsze odnajdywaliśmy twarze ludzi naprawdę zaangażowanych w sprawy lokalnej społeczności – ludzi, którzy nie od miesiąca czy dwóch, ale od wielu lat z uporem próbują pochylać się nad rzeczami ważnymi nie dla nich, a dla drugiego człowieka. 

Wiele twarzy to ludzie znikąd, bez szans na wyborczy sukces. Po co zatem figurowali na listach, gdzie rozpoznawalni, choć też nie zawsze, byli tylko ich liderzy? Jakie zasługi mogli sobie przypisać? Bo przecież każdy z nich obraziłby się na zarzut bycia znanym tylko z tego, że jest się znanym. Celebrytów i ich „parcie na szkło” można jeszcze jakoś zrozumieć, ale przypadkowych kandydatów na lokalnych polityków już nie. 

Nie chodzi o to, by złośliwie oceniać cudze aspiracje; rzecz jedynie w zapytaniu o zdolność do krytycznego spojrzenia na siebie, które pohamowałoby żądzę nienależnych zaszczytów... 

Mirosław Jadryszak

nauczyciel, pasjonat fotografii i filmu

Thumb tem podsumowanie dai

Damian Idzikowski

08:10 03-11-2018 8