Po śmierci szczeniaka Niemka skarży się na hodowcę psów spod Wrześni

Mieszkaniec Psar Polskich sprzedał obywatelce Niemiec szczeniaka, który po 10 dniach zmarł. Kobieta twierdzi, że nieświadomie kupiła psa z pseudohodowli dlatego zgłosi sprawę policji.

społeczeństwo 15:15 13-09-202010 2

Mieszkanka Niemiec ma rodzinę w Polsce, dlatego właśnie tu postanowiła poszukać maltańczyka dla swoich dzieci. Kobieta znalazła ogłoszenie na platformie Olx.pl, które zamieścił mieszkaniec Psar Polskich. Cena oraz informacje zawarte w ogłoszeniu sprawiły, że kobieta była przekonana, że szczeniaki oferuje doświadczony hodowca, prowadzący legalny biznes – a co najważniejsze – kochający zwierzęta. Dziś uważa, że się pomyliła.

– Zadzwoniłam pod wskazany w ogłoszeniu numer i po krótkiej rozmowie zarezerwowałam szczeniaczka. Wpłaciłam zaliczkę w wysokości 70 euro, a na odbiór psa umówiliśmy się po 15 sierpnia – opowiada mieszkanka Niemiec.

Sprzedawca zapewniał kobietę, że bez przeszkód może zabrać maltańczyka za granicę, że nie jest wymagane szczepienie przeciwko wściekliźnie, a inne szczepienia ma. Chociaż oferował psy z metryczkami, to przy odbiorze pieska wręczył Niemce tylko książeczkę zdrowia i to bez pieczątki lekarza.

– Powiedział, że innych dokumentów nie potrzebuję. Nie spisaliśmy nawet umowy kupna-sprzedaży. Dałam mu resztę pieniędzy (2400 zł), a on wręczył mi pieska – opowiada kobieta.

Niemka przyznaje, że wtedy szczeniak był wesoły i nie sprawiał wrażenia chorego. Jednak pod koniec podróży zaczął wymiotować i trwało to całą noc. Rano zaczęła się długa walka o życie małego maltańczyka.

Niemieccy weterynarze robili co mogli, żeby uratować szczeniaka. Niestety, nie pomagały żadne leki. Po 10 dniach zwierzę zmarło.

– Nasz weterynarz uznał, że piesek nie miał żadnych szczepień i dlatego zachorował, że pochodzi z pseudohodowli – mówi Niemka. – Oczywiście zadzwoniłam do sprzedawcy, ale nie chciał ze mną rozmawiać. Zaczął mnie za to straszyć, że powiadomi niemiecką policję, że wwiozłam na terytorium Niemiec szczeniaka bez szczepień – dodaje.

Skontaktowaliśmy się z mieszkańcem Psar Polskich, który handluje maltańczykami. Kiedy powiedzieliśmy na jaki temat chcemy z nim rozmawiać, rozłączył się bez słowa. Nie odpowiedział także na SMS, w którym poinformowaliśmy go, że przygotowujemy na ten temat artykuł.

Dorota Tomaszewska

Thumb tem podsumowanie dai

Damian Idzikowski

15:15 13-09-2020