Płotki i rowy. W pokonywaniu przeszkód zawsze byliśmy mocni

Pokonywanie wszelkiego rodzaju przeszkód wydaje się wrzesińską specjalnością - przynajmniej na płaszczyźnie sportowej. Jedyni wrześnianie od urodzenie, którym dane było wystartować w Igrzyskach Olimpijskich, w drodze do mety musieli... podskakiwać.

lekkoatletyka 10:16 12-05-20200 0

Dotąd na Igrzyskach Olimpijskich startowało 10 zawodników z Wrześnią w swoim CV. Tych rodzonych w naszym powiecie było dwóch. O Tomaszu Szymkowiaku, przeszkodowcu i uczestniku Igrzysk Olimpijskich w Pekinie w 2008 napisaliśmy całe tomy. Dużo mnie znany, szczególnie tej młodszej części kibiców, jest Tadeusz Kulczycki (na zdjęciu z numerem 4), neklanin i płotkarz.

Monachium

Kulczycki był dla rodzin… prezentem noworocznym. Urodził się 1 stycznia 1948 w Nekli. Szkołę podstawową piętnastoletni Kulczycki też kończył w swoim miasteczku. Był rok 1963 i dobrze zapowiadający się lekkoatleta zastanawiał się jaką szkołę wybrać. Września kusiła płotkarskimi tradycjami. Stanisław Sobisz był już czterokrotnym (sic!) mistrzem Polski juniorów, miał za sobą występ w reprezentacji kraju seniorów. Na podium stawał też Tadeusz Smoliński.

Stanisław Sobisz (128)

I pewnie Kulczycki wybrałby Ogólniak przy Witkowskiej lub Rolnika przy Kaliskiej, gdyby nie drobny fakt. Właśnie w 1963 miejscowy lekkoatletyczny Orkan przeniesiono do... Poznania! Wszechmogący w ludowej lekkoatletyce trener i wrześnianin Bernard Kobielski, zadomowiony już w stolicy Wielkopolski, ściągnął piętnastolatka do Technikum Mechanizacji Rolnictwa w Poznaniu. Neklanin skończył szkołę średnią, później Akademię Rolniczą, a na dokładkę zdobył jeszcze dyplom Akademii Wychowania Fizycznego. Nie o dorobek naukowy nam jednak chodzi.

Początkowo Kulczycki biegał wszystko, a swój pierwszy medal mistrzostw Polski zdobył w zapomnianej sztafecie 3x100 m. Szybko jednak trener Kobielski odkrył w nim poczucie rytmu, a rytm jest podstawą sukcesu na płotkach. Płotki biegał wysokie, biegał niskie. Ostatecznie zakotwiczył na dłuższym czterystumetrowym dystansie. Trzy tytuły mistrza Polski seniorów to jeszcze nic, bo chociażby T. Szymkowiak wywalczył ich 10. Mało kto może jednak pochwalić się rekordami Polski i złamaniem zaczarowanej bariery, a tą dla czterystumetrowców-płotkarzy było 50 sekund.

Na Igrzyskach Olimpijskich w Monachium miał 24 lata. W eliminacjach pobiegł bardzo dobrze. Czas 50,16 s dał mu pewny awans do półfinału – plan minimum został wykonany. Bieg półfinałowy był horrorem. Trzech zawodników, nie ukończyło rywalizacji, na bieżni walały się przewrócone płotki, trzeba było zmieniać rytm. Kulczycki pobiegł ponad pół sekundy wolniej niż w eliminacjach, zajął piąte miejsce, a tylko czterech płotkarzy awansowało do wielkiego finału. Można było pluć sobie w brodę.

Montreal

Kolejne lata sportowej kariery nie były już tak efektowne. W 1976 nie poleciał na IO do Montrealu. Nie poleciał też inny „nasz” człowiek.

Kulczycki schodził ze sceny, ale życie nie lubi pustki. Jeszcze tego samego roku narodził się kolejny talent. Choć Jan Pusty był kolaninem, to w pierwszych latach swojej poważnej kariery reprezentował… No właśnie, ktoś zgodnie? Może tylko jeszcze kilku ludzi pamięta, że silną sekcję lekkoatletyczną na początku lat 70. XX w. miał Orkan Sokołowo. Pusty, którego pierwszym trenerem był Adama Kaczor, biegał w sokołowskich barwach w latach 1970-1971. W roku olimpijskim zdobył medal mistrzostw Polski i wydawało się, że poleci do Montrealu. Decyzja władz była inna. W Kanadzie znalazło się trzech „wysokich” płotkarzy, ale w tym gronie musiało być miejsce dla – jak przekonują niektórzy ówcześni lekkoatleci – zaufanego człowieka odpowiednich służb. O personalia mniejsza.

Moskwa

Jan Pusty, jako aktualny wicemistrz Europy, wystąpił cztery lata później na Igrzyskach Olimpijskich w Moskwie, dotarł do finały, w którym zajął piąte miejsce. Z Kulczyckim łączył go jeszcze jeden fakt. Identycznie jak neklanin trzykrotnie stawał na najwyższym podium mistrzostw Polski. Do Los Angeles Polacy nie polecieli, bo za sprawą naszego wschodniego sąsiada trzeba było bojkotować „amerykańskie” igrzyska. Pusty i tak za wielką wodę by nie dotarł, bo miał już swoje lata (rodzony w 1952), a ostatni sportowy sukces - jakim było wicemistrzostwo Polski - odnotował w 1982. Później przyszło mu zmagać się z chorobą.

Kobiety

Ładną kartę na płotkach zapisały też wrześnianki, choć tylko jedna z nich od urodzenia związana jest w naszym miastem. Medale mistrzostw Polski na początku lat 70. zdobywała Aurelia Januchowska. 40 lat później mistrzynią kraju została Marzena Kościelniak. I to były jedyne krążki rodzimej seniorskiej lekkoatletyki. Teraz – mamy taką nadzieję – wchodzimy w erę jeszcze juniorki Mariki Majewskiej. Oby posypały się kolejne medale.

Thumb ww nowacki

Leszek Nowacki

10:16 12-05-2020