Piękna poganka Udowita z Grzybowa... a pewien arcybiskup

Dzięki dowcipowi o kronikarzu Kpinomirze oraz artykułowi naukowemu Marka Jędraszewskiego internauci zwrócili uwagę na pogankę z Grzybowa.

aktualności 22:05 01-02-202018 19

Kpinomir miał być spowiednikiem Dobrawy, który przybył na dwór Mieszka I w orszaku Czeszki, a następnie spisać „Vita Mesconis” – czyli „Żywot Mieszka”. Tekst miał zawierać pikantne informacje z życia historycznego władcy, np. opis tego, jak Dobrawa przyłapała Mieszka in flagranti z siedmioma pogańskimi żonami jednocześnie.

Postać Kpinomira jest oczywiście całkowicie fikcyjna – to bohater primaaprilisowego żartu, który ukazał się na portalu „Rzeczpospolitej” 1 kwietnia 2016 roku.

– Tak, czeski duchowny potwierdza relację Galla Anonima, że Mieszko miał siedem żon. Precyzuje, że były to najpiękniejsze białogłowy z najważniejszych grodów. Mieszko nie żądał córki pana grodu, ale raczej najpiękniejszej młodej damy w grodzie. „Uroda, nie urodzenie – podaje Kpinomir – była najważniejsza dla niego". Otrzymał po jednej żonie z Poznania, Kalisza, Giecza, Grzybowa i Kruszwicy – nawet znamy ich imiona: Całusława, Biustyna, Błogomina, Udowita i Pieściwoja. Natomiast z Gniezna Mieszko dostał dwie bliźniaczki: Rębichę i Pępichę – pisał historyk Philip Earl Steele, Amerykanin zajmujący się dziejami Polski.

I pewnie rzecz zostałaby niezauważona, gdyby nie abp Marek Jędraszewski, który w tekście „Chrzest Polski” opisał Kpinomira. Był to tekst naukowy, który ukazał się w 2017 roku w „Łódzkich Studiach Teologicznych”, a Jędraszewski twierdził, że informacje czerpał z książki Steele'a „Nawrócenie i chrzest Mieszka I”. W tekście z maja 2019 roku „Ile są warte profesorskie tytuły dostojników Kościoła” Wojciech Maziarski zdemaskował arcybiskupa, wskazując, że kronikarz Kpinomir nie zostaje w tej książce wspomniany – ponieważ nigdy nie istniał.

Artykuł ukazał się w „Łódzkich Studiach Teologicznych”

Kronikarz „powrócił” 27 grudnia. Wtedy to Marcin Maria Bogusławski, adiunkt Katedry Filozofii Współczesnej Uniwersytetu Łódzkiego, poinformował, że zwrócił się do „ŁST” z pytaniem, co zrobiono, by poinformować czytelnika, że Marek Jędraszewski powołał się w tekście na nieistniejący dokument. Wiadomość przesłał też do abp. Grzegorza Rysia, Rysia, Komisji ds. Etyki w Nauce PAN i Forum Akademickiego.

– Odpisano tylko z PAN-u z sugestią, żebym sam napisał sprostowanie, wysłał je „ŁST” i poprosił o publikację. W tzw. międzyczasie „ŁST” podmieniły pliki – fragmentu o Kpinomirze już nie ma. Poznacie prawdę i prawda Was wyzwoli – skomentował Bogusławski.
Oryginalny artykuł naukowy o Kpinomirze, wciąż dostępny m.in. w bazie BazHum
Artykuł o Kpinomirze w wersji, która jest dostępna dzisiaj na stronie  „Łódzkich Studiów Teologicznych”, informacji o wprowadzanych poprawkach brak

Ponieważ sprawa jest rozwojowa, niewykluczone, że jeszcze nie raz usłyszymy o kronikarzu Kpinomirze, a wraz z nim – o Udowicie z Grzybowa, niewiaście tak pięknej, że Mieszko I nie mógł o niej zapomnieć jeszcze jakiś czas po poznaniu katoliczki Dobrawy.

– Marcin Maria Bogusławski zwrócił uwagę na ewidentne złamanie zasad etyki i rzetelności naukowej przez profesora teologii. Najwyraźniej ani przedstawiciel(ka) abp. Rysia, ani redakcja „Forum Akademickiego”, ani osoba reprezentująca PAN nie uważają tego za problem. Ale ktoś inny chyba uważa, skoro najwyraźniej dopiero po wysłaniu maila zamieniono plik PDF na stronie pisma. Zupełnie jakby gdzieś w Kościele rzymskokatolickim uznano, że zamiast należytego naprawienia błędu trzeba wszystko zamieść pod dywan. Ale to na pewno przypadek, to nie może być stała praktyka – pisał o sprawie socjolog kultury i publicysta „Magazynu Kontakt” Staszek Krawczyk. – Tak czy inaczej, mamy do czynienia z wydarzeniem kompromitującym dla redakcji „Łódzkich Studiów Teologicznych”, a w mniejszym stopniu też kłopotliwym dla abp. Grzegorza Rysia (jako zwierzchnika archidiecezji oraz przełożonego osoby, do której skierowany został przytoczony mail). Mamy prawo oczekiwać reakcji również od niego, nie spodziewam się jednak, by nastąpiła. Przede wszystkim jednak negatywnym bohaterem całej sprawy jest naturalnie arcybiskup Marek Jędraszewski. Cóż za zaskoczenie.
Thumb anna tess go%c5%82embiowska fot idzikowski 1

Anna Tess Gołębiowska

22:05 01-02-2020