Patent, rynsztok i upokorzenie. Lider nie sprostał wyzwaniu

Victoria z osiemnastu meczów przegrała tylko dwa, oba na własnym stadionie, oba na przestrzeni dwóch tygodni, oba z piłkarzami z Ostrowa Wielkopolskiego. W sobotnie popołudnie wrześnian pokonała Ostrovia.

piłka nożna 17:21 14-11-20201 0

Rywale zajmowali odległe miejsce w ligowej tabeli, ale w czterech ostatnich meczach zdobyli aż 9 oczek, a w jedynym przegranym meczu mocno postawili się Pogoni w Nowych Skalmierzycach. Inne statystyki nie były już takie dobre dla Ostrovii. Najstarszy klub występujący w IV lidze w sześciu wyjazdowych pojedynkach zdobył ledwie jeden punkt, toteż Victoria musiała nastawić się na zwycięstwo. Pozycja lidera zobowiązywała.

Goście byli nieustępliwi. Trudno było się od nich opędzić

Niestety, okazało się, ze ostrowianie mają patent na naszych piłkarzy. Już w 23. min zdobyli pierwszego gola po krótko rozegranym rzucie rożnym i „główce” Safiana Skupińskiego. Wrześnianie wyrównali jeszcze przed przerwą i za sprawą efektownego uderzenia Mikołaja Jankowskiego z 12 metrów. To był w pierwszej połowie jedyny celny strzał na bramkę gości, co splendoru liderowi IV ligi nie przynosi.

Brakowało pomocy, brakowało skrzydeł, brakowało goli, tych dla Victorii

W drugiej odsłonie nie było lepiej. Victoria nie specjalnie kwapiła się, a może i nie mogła, zepchnąć Ostrovię do obrony. Rywale całkowicie sparaliżowali naszą linię środkową, podwajając w każdym możliwym punkcie boiska. Jeżeli piłkarze trenera Tomasza Bekasa myśleli, że w końcu gościom zabraknie sił, to się przeliczyli. W 65. min arbiter podyktował rzut karny za zagranie ręką Dawida Szymańskiego. Decyzja była kontrowersyjna, ale goście skorzystali z okazji i Łukasz Więcek pewnie jedenastkę zamienił na gola. Victoria rzuciła się do odrabiania straty, od 78. min grała nawet z przewagą jednego zawodnika, po czerwonej kartce dla pomocnika rywali. Bez bramkowego efektu. Przyszło pogodzić się z porażką, która nie wpłynęła jeszcze na miejsce w tabeli, ale na obraz zespołu już tak. A Pogoń zaczyna deptać po piętach.

"Mistrz" wulgarnego języka Grzegorz Dziubek

Najważniejszą postacią pojedynku zapragnął zostać trener gości. Swoim rynsztokowym językiem Grzegorz Dziubek potrafił wystraszyć nawet stado wron. Seryjnie wykrzykiwane z przepony przekleństwa i rezonowane przez pusty stadion docierały ponoć do Placu Świętego Stanisława. Co ciekawe, sędziemu pojedynku nie przeszkadzało to nawet przez chwilę. Zwrócił delikatnie uwagę trenerowi tylko raz, gdy ten rzuci treściwą wiązankę pod jego adresem. Szkoleniowiec uspokoił się nieco, ale tylko nieco, gdy zirytowany jeden z działaczy Victorii poinformował go, że mecz jest transmitowany, a mikrofony bardzo czułe. I tyle na tematu kultury rodem z Ostrowa (aż strach dodać) Wielkopolskiego. Zasłużonemu klubowi współczujemy.

Victoria Września - Ostrowia 1909 Ostrów Wlkp. 1:2 (1:1)

Victoria: Nowicki – Chopcia, M. Majewski, Marzyński, A. Majewski – Szczublewski (46. Szymański), Krawczyński, Groszkowski, Brzostowski – Jankowski – Panowicz

Thumb ww nowacki

Leszek Nowacki

17:21 14-11-2020