Pastor w słomkowym kapeluszu

Swego czasu WŁADYSŁAWOWI REYMONTOWI i jego związkom z ziemią wrzesińską poświęciłem cały cykl, ale temat wcale nie został wyczerpany. Istnieje bowiem wiele źródeł, które często są wycinkowe, ale jednocześnie spełniają wymóg najważniejszy, czyli stanowią zapis z autopsji. Są więc wartością samą w sobie, szczególnie cenną wtedy, gdy autorem jest człowiek pióra.

historia 17:10 07-09-20201 0

ALFONS SZYPERSKI, człowiek - instytucja regionalizmu wielkopolskiego, po powrocie do Wrześni z wieloletniego pobytu w Wałbrzychu, napisał wiele tekstów wspomnieniowych bez intencji ich publikacji, ale z myślą o uporządkowaniu swych doświadczeń życiowych. Jeden z nich nosił tytuł Autor „Chłopów” jako ziemianin i powstał w latach 80. XX w. Dobrym zwyczajem publicystycznym potraktujemy go jako zapis autonomiczny, czyli nie będzie on interpretowany, uściślany lub sztukowany ponad miarę dygresjami.

REYMONT był już wtedy pisarzem znanym i uznanym, ale jego zasoby finansowe pochłonął w całości zakup resztówki. Większa część należności miała być spłacona w ratach i pisarz liczył, że uzyska jakieś preferencje. W tym kontekście SZYPERSKI zamieszcza ciekawą informację, którą jednak trudno zweryfikować:

Ówczesny minister skarbu Władysław Grabski, chociaż raz potrzebował nazwiska Reymonta w staraniach o pożyczkę zagraniczną, nie miał nad pisarzem litości. Reymont pisał w liście: Grabski przycisnął mnie takim głazem podatkowym, że zdaje mi się być wiekiem do mojej finansowej trumny. Nie udźwignę. Czy są jakie szanse na Nobla?
Władysław Reymont nie stronił od polityki, był członkiem PSL Piast

Mimo tego pisarz nie dystansował się od polityki i podtrzymywał kontakty z działaczami Stronnictwa Piast oraz przyjaźnił się z WINCENTYM WITOSEM, którego odwiedził w Wierzchosławicach w roku swej śmierci. Wspomagał też na wszelkie sposoby twórców ludowych, zwłaszcza literatów. Wrześnianin rozpisuje się obszernie o samym REYMONCIE oraz historii Kołaczkowa, ale to już znamy. Przeplatane jest to jednak dygresjami osobistymi, dotąd mało znanymi:

Strajk na folwarkach 1922 r. objął również Kołaczkowo. Szkoła wysłała nas wówczas klasami na pobliskie majątki zbierać, wiązać w snopki i ustawiać skoszone zboże. Robotnicy pańscy pozostawali w domach, przyglądając się z daleka niskiej wydajności chłopców gimnazjalnych. Poznaliśmy wtedy, 17-letni uczniowie, trud i znój rolnika. Oburzał nas dziedzic, który mało płacił, ale i ten, który niszczył plon.

Gimnazjalistom przypadła więc rola łamistrajków, ale SZYPERSKI miał okazję zetknąć się bezpośrednio z REYMONTEM:

 Jako gimnazjalista czytający utwory Reymonta pragnąłem go zobaczyć. Do Kołaczkowa jechałem bezpłatnie jako syn kolejarza – zabierał mnie ojciec mechanik, który zakładał we dworze, będącym bez kanalizacji i elektryczności, różne urządzenia. Pisarz w słomkowym płaskim kapeluszu ze strzyżonym wąsem i bródką chodził w okularach i przypominał mi pastora. Spacerując wokół dworu piętrowego, który otaczały stare drzewa, zatrzymywał się przy kwiatach i drzewach, jakby badawczym wzrokiem badając ich samopoczucie. Był średniego wzrostu, skupiony i zamyślony. Włosy uczesane w czuprynę.

Dla miejscowych REYMONT był trochę nietypowym, ale jednak przede wszystkim pracodawcą. Pisarstwo było dla nich zbyt abstrakcyjne:

Ludzie folwarczni uważali swego pana za dobrego człowieka. Tytułowali go starym zwyczajem dziedzicem lub jaśnie panem. Wiedziano, że „układa” książki. „Książki jego są czytane ponoć w różnych krajach. My ich nie znamy” – odpowiadali Kołaczkowianie”. Czytamy opowieści religijne, pisane językiem prostym. Brak na wsi biblioteki. Pan nasz chętnie z każdym gawędzi i wypytuje o drobiazgi życiowe. Bardzo lubi rozmowy gospodarcze. Obiecuje pobudować dla ludzi porządne mieszkania. Rozmawiając ma nerwowe ruchy rąk. Jeździ po okolicy.

Ankieta

Czy lubisz powieść "Chłopi" Władysława Reymonta?

O samym pisarzu nikt złego słowa nie powiedział i traktowano go z wysoką atencją, gdyż jego sława onieśmielała. W kwestiach administracyjnych i ściśle gospodarczych korzystał z życzliwości sąsiada, JÓZEFA ŻYCHLIŃSKIEGO, właściciela Gorazdowa. To samo można powiedzieć o KOŚCIELSKICH z Miłosławia, chociaż tutaj wykraczano poza codzienność, gdyż KOŚCIELSKI należał do polskiej elity kulturalno-literackiej. Tutaj trzeba nadmienić, że SZYPERSKI odnotowuje krytyczne opinie szlachty o małżeństwie WŁADYSŁAWA z biedną aktorką z Warszawy. Opinia była miarodajna, gdyż SZYPERSKI zajmował się genealogią KOŚCIELSKICH i w Miłosławiu był nieźle zadomowiony. Kontakty REYMONTA były jednak o wiele szersze:

We Wrześni, gdzie znali go poważni obywatele, załatwiał sprawy urzędowe, gospodarcze i handlowe. Dojeżdżał tam powózką (14 km) lub kolejką powiatową, która miała wagoniki w chłodne dni ogrzewane piecykami węglowymi. Konduktor Kosmala dbał o ciepło, gdy jechał pan z Kołaczkowa, za co 3-osobowy personel otrzymywał po hawańskim cygarze (...) Maszynista Szyperski zakładał we dworze dzwonki salmiakowe.

SZYPERSKI jako młody chłopak zetknął się z pisarzem jeszcze kilkakrotnie, chociaż po tylu latach trudno oczekiwać sterylnej dokumentalistyki i relacja jest w wysokim stopniu przetworzona. Dlatego niełatwo wyizolować fragmenty, które można przytoczyć dosłownie, zgodnie z przyjętą na początku zasadą. Jedno ze spotkań miało miejsce na gruncie harcerskim:

Reymont gdzie mógł czynił zapiski zwrotów i słownictwa ludzi, pieśni, przysłów, zwyczajów i obrzędów. Miał niezwykły dar obserwacji. W maleńkiej części przekonałem się o tym, gdy pojawił się na naszym zjeździe harcerskim w Babkach pod Poznaniem. Rozmawiał z nami długo, obchodząc poszczególne obozowiska i wypytując dosłownie o wszystko. I notował wszystko z pasją. Mimo trawiącej go choroby nie opuszczał go dobry humor. Czy nawiązywał do powieści „Chłopi”? Nie. Podobno jej nie lubił i uchylał się od rozmów na jej temat. Czyżby trochę odmiennych poznał chłopów w Wielkopolsce? Już podamerykanizowanych i o mniejszej dozie fantazji?

REYMONT nie uchylał się też od spotkań z młodzieżą szkolną, chociaż nie był to chyba jego żywioł:

Spotkanie z wybitnymi ludźmi jest zawsze dla młodzieży szkolnej budujące. Szkoła nasza zaprosiła Reymonta na spotkanie. Pisarz obrał temat czasów napoleońskich i legionów włoskich. Wrzesińska sala Hernesa w Dużej Alei była wypełniona. Pisarz czytał dość monotonnie długi tekst. I w dodatku zbyt cicho. Wzmacniaczy nie znano. Prelegent nie zrobił spodziewanego wrażenia. W mieście zatrzymał się jako gość willi starosty Charkiewicza, dzisiejszego Pałacu Ślubów. Z grupą kolegów i bukietami kwiatów odprowadziliśmy go do p. Charkiewiczów.

Zakończenie tego tekstu wspomnieniowego jest niezbyt optymistyczne. SZYPERSKI bardzo krytycznie ocenił stan zagospodarowania, zabezpieczenia, a nade wszystko prezentacji Reymontowej spuścizny (Kiedy obudzi się w Kołaczkowie duch Reymonta? Ten prawdziwy, nie pozorowany). W ciągu tych trzech dekad sytuacja uległa jednak znacznej poprawie i można już mówić o stanie względnej optymalizacji.

Stańczyk

Z teki Stańczyka

REYMONT pytał o szansę na Nobla, gdyż po jej utracie przez Żeromskiego, pojawił się inny faworyt – pisarz angielski – Thomas Hardy (1840-1928), autor głośnej Tessy d’Urberwille, która to powieść posłużyła jako scenariusz do filmu Polańskiego Tess. Był to pisarz szeroko znany w świecie, a jego sylwetka twórcza i tematyka utworów sytuowały go w jednym nurcie z REYMONTEM, który wygrał tę rywalizację, natomiast HARDY nie otrzymał nagrody również później.

Thumb ww biernat

Filip Biernat

17:10 07-09-2020