Pani Stenia na tropie uczuć. Wrześnianka w programie „Sanatorium miłości”

5 stycznia o 21.15 na antenie TVP 1 premiera drugiej edycji programu „Sanatorium miłości”. Jedną z bohaterek będzie wrześnianka, pani Stenia Kowalska.

aktualności 12:42 03-01-20205 8

„Sanatorium miłości” to program, który ma udowodnić, że emerytura to aktywny rozdział życia. Sześć samotnych pań i sześciu panów wyrusza w podróż do sanatorium. Korzystają z uroków życia i szukają miłości.

„WW”: Jak trafiła pani do tego programu?

STENIA KOWALSKA: – Obejrzałam pierwszą edycję „Sanatorium miłości”. Po ostatnim odcinku ogłoszono, że można zgłaszać się do kolejnej edycji. Pomyślałam sobie: spełniam warunki, dlaczego nie? Stwierdziłam, że skoro mam powyżej 60 lat, jestem samotna, moje dzieci mieszkają za granicą, to jestem dobrą kandydatką. Wysłałam zgłoszenie i dostałam się.

Przed programem był casting?

Tak, oczywiście. Najpierw trzeba było wysłać zdjęcia i napisać pięć zdań o sobie. 5 lipca dowiedziałam się, że zostałam zakwalifikowana do pierwszego etapu. Dostałam ankietę, w której musiałam opowiedzieć na 24 pytania. Miałam też nagrać krótki filmik o sobie. Później okazało się, że przeszłam do drugiego etapu. Pojechałam na casting do Warszawy, którzy przeszłam na luzie – i tak trafiłam do programu.

Gdzie była nagrywana druga edycja „Sanatorium miłości”?

Podobnie jak pierwsza, w górskim uzdrowisku w Ustroniu. To przepiękna miejscowość, w której od razu się zakochałam.

Czy może pani zdradzić, jak wyglądała praca na planie?

Na razie nie mogę zbyt wiele mówić na ten temat. To tajemnica. Powiem tylko: nie spodziewałam się, że praca na planie jest taka trudna. Ale i tak to była dla mnie przygoda życia.

W tym programie chodzi o poszukiwanie miłości. Czy udało się?

Też nie mogę tego zdradzić. Powiem tylko, że będzie się działo, będzie gorąco. Na 5 stycznia zapraszam serdecznie wszystkich wrześnian przed telewizory.

Jaką pani jest osobą?

Pogodną, wesołą. Lubię kontakt z ludźmi. Mam pełno zajęć: chodzę na fitness, akademię ruchu, tańce towarzyskie i użytkowe, na zajęcia aktorskie dla dorosłych. Czasem brakuje mi czasu. Jestem spod znaku barana i nigdy bym się nie zamieniła na inny znak zodiaku. Urodziłam się we Wrześni, w domu przy Harcerskiej 1. Prowadziłam tu swoją działalność – miałam kwiaciarnię i salon z sukniami ślubnymi. Potem moje dzieci wyjechały za granicę, więc też wybyłam z Wrześni. 20 lat mnie tutaj nie było, ale w końcu wróciłam. Września przez ten czas tak wypiękniała, że jej nie poznałam. Uwielbiam moje miasto. Starałam się je promować w programie.

Zdradzi nam pani swój wiek?

Nie kryję tego. Mam 66 lat.

Jaką ma pani receptę na piękno i wewnętrzną młodość mimo dojrzałego wieku?

Emeryci nie powinni zamykać się w domu. Trzeba rozmawiać, spotykać się z ludźmi. Jeżeli człowiek ma jakieś smutki i troski i zamyka się w sobie, to one tylko się pogłębiają. Ja, nawet jak deszcz pada, wychodzę z domu. Niektórzy mówią: „Ale brzydka pogoda”, a ja mówię: „Za chwilę zacznie świecić słońce”. Życie jest przepiękne i musimy korzystać z każdej chwili.

Thumb go dziewicz2

Joanna Goździewicz

12:42 03-01-2020