Orlik kończy z zerowym dorobkiem punktowym. Grad bramek podczas meczu w Śremie

Aż czternaście bramek padło podczas pojedynku Warty Śrem z Orlikiem. Miłosławianie chociaż wysoko przegrali to w meczu zdobyli aż jedną trzecią goli ze swojego dorobku z rundy jesiennej.

piłka nożna 18:03 18-11-20190 0

Do meczu z Wartą Śrem miłosławianie przystąpili bez ławki rezerwowych. W pierwszych minutach radzili sobie lepiej niż można się było spodziewać. Co prawda gospodarze prowadzenie po strzale z dystansu objęli już w 10. min, ale w 20. min Łukasz Nowak doprowadził do wyrównania. Niestety w następnym fragmencie gry było już zdecydowanie gorzej. Do przerwy miłosławianie stracili cztery kolejne gole.

W pierwszych minutach drugiej połowy piłkarze Warty do swojego dorobku dołożyli dwa trafienia obejmując prowadzenie 7:1. Potem lepszy okres gry odnotowali piłkarze Orlika, którzy po dwóch trafieniach Damiana Szwata i jednym Karola Kaźmierczaka zniwelowali straty do stanu 4:7. Niestety w końcowych minutach meczu gospodarze zdobyli jeszcze trzy gole doprowadzając do rzadko spotykanego w piłce nożnej dwucyfrowego wyniku.

- To, że do pojedynku z silnym przeciwnikiem udało nam się wystawić tylko jedenastu zawodników z góry stawiało nas na straconej pozycji. Gospodarze byli od nas zdecydowanie lepsi. Nasi zawodnicy to co mogli w tym meczu to zrobili. Pomimo wysokiej porażki cieszą cztery zdobyte bramki – komentował po meczu prezes Orlika Józef Filipiak.

Orlik Miłosław zagrał w składzie: Horkawy – Soboczyński, Kolecki, Grajek, Kaźmierczak – Szwat, Jeżykiewicz, Ptasznik, Nowak – Pieszak – Urbaniak

Klasa okręgowa, Warta Śrem – Orlik Miłosław 10:4 (5:1)

Thumb ww czerniak

Robert Czerniak

18:03 18-11-2019