Dramat przedsiębiorcy. Tajemnicze beczki mogą doprowadzić do upadku jego firmy

Przedsiębiorca prosi gminę o pomoc w utylizacji ponad 150 ton chemikaliów, które podrzucono mu – jak zapewnia – do kupionej przez niego hali przy ul. Dworcowej w Miłosławiu.

aktualności 20:51 01-10-2018 45

Przypomnijmy, że sprawa wyszła na jaw w pierwszych dniach sierpnia. Wówczas to Andrzej Filipiak odkrył, że w należącej do niego hali na terenie dawnych GS-ów zmagazynowano tajemnicze chemikalia. Twierdzi, że przywiozły je tam osoby, które chciały od niego wynająć budynek na okres 5 lat.

– Mieli czyścić tam tapicerkę samochodową i jakieś części do samochodów zachodnich. Przyjechali, obejrzeli halę, spodobała im się. Dogadali się też co do kwoty za wynajem. Na podpisanie umowy umówili się za tydzień, ale klucze od magazynu dostali od razu, bo mówili, że chcą już zacząć działać. No i odstali je. Beczki zwozili tirem przez kilka dni – mówił nam w połowie sierpnia nasz informator.

Tajemnicze chemikalia

Wciąż nie wiadomo, jakie konkretne substancje znajdują się w pojemnikach. Z wykonany pobór prób do badań można domniemywać, że w beczkach są substancje niebezpieczne. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska nie ustalił jednak dokładnie, co się w nich znajduje, bo nie jest możliwe przeprowadzenie kontroli w „firmie krzak”, która przywiozła odpady. Dodajmy, że zgodnie z prawem musi zutylizować je właściciel terenu, na którym są one składowane. Andrzej Filipiak poprosił więc o pomoc gminę.

Chemikalia znajdują się na terenie dawnych GS-ów

– W ostatnim okresie na moją firmę, a także bezpośrednio na moją rodzinę, spadł problem ogromnej skali. Otóż w pierwszych dniach sierpnia, mafia śmieciowa zgromadziła na świeżo kupionej przeze mnie hali byłej dyskoteki, dużą ilość środków chemicznych. Jak okazało, środki te muszą ulec utylizacji, co niestety wymaga zaangażowania znacznych środków finansowych. Obawiam się, że kwota jaką będzie trzeba zadysponować, przekroczy moje możliwości finansowe, co w konsekwencji może doprowadzić do upadku firmy – napisał A. Filipiak.

– W tym miejscu pragnę zaznaczyć, że w obecnej chwili nie jestem w stanie wiarygodnie określić wysokości kosztów utylizacji, dopiero firma utylizująca poda jaka to będzie kwota, o czym niezwłocznie poinformuję. Szacunkowa ilość zmagazynowanych chemikaliów określona została przez fachowców na 150-180 ton. Firmy specjalizujące się w utylizacji określają kwotę utylizacji w wysokości od 1,5 do nawet 5 zł za kilogram w zależności od rodzaju substancji. Skala programu jest jak widać ogromna – stwierdza przedsiębiorca.

W dalszej części apelu można przeczytać, że jego firma działa na rynku od blisko 14 lat i zatrudnia obecnie 30 osób. Zaznacza, że przez cały czas prowadzenia działalności gospodarczej regularnie i systematycznie płaci podatki.

– Ośmielam się zwrócić ze szczególną prośbą o rozważenie możliwości jakiejkolwiek pomocy. Mam na myśli pomoc finansową bezpośrednio związaną z utylizacją chemikaliów, jak również prosić, o rozważenie możliwości zwolnienia mnie od podatku od nieruchomości na taki czas, który nie zachwieje równowagą finansową naszej gminy (...). Na zakończenie pragnę poinformować, że po raz pierwszy jestem zmuszony kierować tego typu pismo-prośbę. Doprowadziła mnie do tego zbytnia ufność w ludzi i wiara, że każdy, a przynajmniej przeważająca większość, myśli moimi kategoriami: nie krzywdź innych, żebyś sam nie był skrzywdzony – kończy A. Filipiak.

Burmistrz Zbigniew Skikiewicz prawdopodobnie będzie chciał pomóc przedsiębiorcy poprzez umarzanie mu podatku od nieruchomości. Czy otrzyma jakąś finansową pomoc na ich utylizację? Nie wiadomo, bo radni nie powiedzieli ani tak ani nie.

Ankieta

Radni powinni przekazać jakąś kwotę na utylizację odpadów?

Dodajmy, że A. Filipiak zwrócił się też do prokuratury – a wcześniej do gminy – o zgodę na wywiezienie beczek w inne miejsce. W prokuraturze usłyszał, że nie otrzyma jej, dopóki biegły nie zbada, co się z nich znajduje. 

Thumb 20170528 165212

Łukasz Różański

20:51 01-10-2018 45