Nauczanie klasyczne, zdalne czy hybrydowe? Szkoły czeka chaos

Za niespełna dwa tygodnie rozpocznie się rok szkolny 2020/2021. Gdy pandemia koronawirusa SARS-CoV-2 zbiera rekordowe żniwa, szkoły mają otworzyć wrota przed tysiącami uczniów. Nikt nie wie, jak to zrealizować.

oświata 22:08 22-08-202017 21
– W przytłaczającej większości Polski uczniowie mogą wrócić do nauki tradycyjnej w szkole. Wyjątkiem są jedynie tzw. strefy żółte i czerwone – to oświadczenie Dariusza Piontkowskiego, Ministra Edukacji Narodowej.

Środowisko nauczycielskie ma wątpliwości, czy szkoły są w stanie zapewnić bezpieczne warunki do pracy oraz nauki.

– Ministerstwo dało nam niekonkretne wytyczne, przerzucając odpowiedzialność na samorządy i dyrektorów. Tak naprawdę nie wiadomo nawet, kto ponosi odpowiedzialność za którą decyzję – wskazuje Małgorzata Korfini-Stachnik, szefowa wrzesińskiego Związku Nauczycielstwa Polskiego. – Nauczyciele mają mnóstwo pytań, nie wiedzą, na czym stoją. Odpowiadam, że w tym momencie nie jesteśmy w stanie przewidzieć planów MEN. Nic nie jest konsultowane z nauczycielami.

Ministerstwo Edukacji Narodowej zaproponowało trzy warianty funkcjonowania szkół: nauczanie klasyczne, zdalne oraz hybrydowe. Do każdego z nich są poważne zastrzeżenia.

Ankieta

Jaka forma nauczania jest najlepsza na pandemię?

NAUCZANIE ZDALNE

Ten tryb pracy wprowadzono nagle w minionym roku szkolnym. Nauczanie zdalne nie przypadło do gustu wielu nauczycielom i uczniom. Dla osób wykluczonych cyfrowo okazało się prawdziwą tragedią. Potwierdziło się to, co wszyscy podejrzewali – polska szkoła nie radzi sobie z nowymi technologiami.

– Dla nauczycieli wszystkich przedmiotów prowadzenie lekcji zdalnych jest trudniejsze, ale w niektórych przypadkach staje się niemal niemożliwe. Powinny zostać określone jasne wytyczne: co z zajęciami praktycznymi i laboratoryjnymi w szkołach zawodowych? Co z zajęciami plastycznymi? Jak dostosować zajęcia do potrzeb dzieci młodszych czy do szkół specjalnych? – wylicza Małgorzata Korfini-Stachnik. – Dyrektorzy powinni też zadeklarować, w jaki sposób pomogą nauczycielom, szczególnie w przypadku tych przedmiotów, do których nie ma podręczników czy materiałów multimedialnych. Potrzebna jest konkretna pomoc. W zeszłym roku szkolnym nie we wszystkich placówkach przeprowadzono szkolenia, a nawet tam, gdzie je przeprowadzano, często nie obejmowały nawet podstaw. Nauczyciele uczyli się sami, metodą prób i błędów, wymiany doświadczeń. Co więcej, często pracowali na własnym sprzęcie, zużywali prąd i transfer. Za coś takiego powinno się zwracać pieniądze! Nauczyciele zwierzają mi się, że przez nauczanie zdalne ich sprzęty były obciążone do tego stopnia, że się przegrzewały i ulegały awariom. Teraz musieliby kupić nowe komputery. Już wcześniej wiele osób musiało dokupić tablety albo kamerki. W szkołach specjalnych obcinano dodatki specjalistyczne do pensji, choć praca zdalna wymagała większego wysiłku.

Chyba nikt nie ma wątpliwości – nauczyciele chcieliby wrócić do szkoły. Tego samego chce też większość uczniów, a jeszcze bardziej chcą tego rodzice. Ci gotowi byli strajkować przed ministerstwem, by tylko szkoły zostały otwarte. Jednocześnie powrót do szkół wiąże się ze strachem – czy placówki są w stanie zadbać o bezpieczeństwo uczniów?

NAUCZANIE KLASYCZNE

W ramach środków prewencyjnych MEN przewiduje np. wietrzenie klas oraz codzienną dezynfekcję pomieszczeń. Nie planuje natomiast zmniejszenia liczebności klas czy zakupu pojedynczych ławek.

Wiadomo już, że uczniowie i nauczyciele w czasie lekcji nie będą nosić maseczek.

WHO apeluje, aby unikać „trzech Z” – zatłoczonych miejsc, zbyt bliskiego kontaktu oraz zamkniętych przestrzeni z ograniczonym dostępem do powietrza. Podkreśla, że ryzyko jest największe tam, gdzie występują wszystkie te czynniki. Nauczyciele gorzko zauważają, że brzmi to jak definicja sali lekcyjnej. Zwracają uwagę na liczne absurdy: uczniowie dojeżdżający komunikacją miejską i podmiejską będą musieli zasłaniać twarze w autobusach, ale odsłonią je w szkole, w o wiele szerszym gronie.

– Choć ja osobiście nie wyobrażam sobie prowadzenia lekcji w maseczce, jeśli mam mówić przez 45 minut, są nauczyciele, którzy nie wyobrażają sobie wejścia do sali, w której będzie przebywało 30 osób bez maseczek – zauważa Małgorzata Korfini-Stachnik. – Żeby zachować bezpieczeństwo, nauczyciel musiałby zachowywać stały dystans od uczniów, nie mógłby podejść do nich, przyjrzeć się temu, jak pracują. To nierealne w młodszych klasach czy w czasie zajęć praktycznych.

COVID-19 może okazać się też problemem finansowym.

– Ile będą zarabiali nauczyciele, którzy zachorują na COVID-19? Na zwolnieniu lekarskim dostajemy gołą pensję, bez nadgodzin – wyjaśnia szefowa wrzesińskiego ZNP. – W sytuacji, w której nauczyciel zakazi się w szkole, powinien tak naprawdę otrzymać odszkodowanie, a nie tracić część wypłaty. Zresztą tak naprawdę każdy nauczyciel powinien otrzymać dodatek za pracę w warunkach narażających na niebezpieczeństwo.

Szef Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz cały czas apeluje, aby wszystkich pracowników szkół poddać testom na obecność koronawirusa, ale minister Dariusz Piontkowski twierdzi, że to postulaty „opozycji totalnej”. Gdy przed wakacjami samorząd zdecydował się ufundować testy dla wszystkich nauczycieli w Łodzi, okazało się, że choruje aż 14 proc. Obawy budzi przykład Izraela – po otwarciu szkół w maju wzrost zachorowań w kraju nastąpił tak gwałtownie, że rząd ponownie zamknął wiele z nich.

Nauczanie klasyczne będzie oznaczało problem z zachowaniem odległości między uczniami. Podwójne ławki w małych salach przy przepełnionych klasach, blisko umieszczone szafki i wieszaki w szatniach, ćwiczenia na wuefie, brak maseczek i dojazdy – to tylko niektóre z problemów.

NAUCZANIE HYBRYDOWE

Ten wariant budzi chyba najwięcej obaw. 

– Nie wiem, czy to w ogóle wykonalne, ale jeśli tak, to nauczyciel będzie miał podwójną ilość pracy. Czy otrzyma podwójne wynagrodzenie? – pyta retorycznie Małgorzata Korfini-Stachnik.

Jeden z wariantów nauczania hybrydowego zakłada podział klasy – połowa uczniów uczy się w trybie normalnym, połowa w trybie zdalnym. Po tygodniu następuje zmiana. Równoczesna transmisja zajęć przez kamerkę odciągałaby nauczyciela od klasy i w zasadzie wymagałaby nie tylko zakupu sporej ilości kamer, ale też zatrudnienia asystentów obsługujących na bieżąco przekaz na żywo. Praca z grupą zdalną po godzinach oznaczałaby, że nauczyciel pracowałby non stop, cały czas w ramach jednej wypłaty. Pojawiła się też propozycja, by uczniowie w trybie zdalnym tylko utrwalali wiedzę i wykonywali ćwiczenia, a nowy materiał realizowali wyłącznie w trybie klasycznym – wtedy jednak byliby w stanie zrealizować tylko połowę podstawy programowej.

Ankieta

Które rozwiązania powinny zostać wprowadzone w szkołach?

DALSZE WĄTPLIWOŚCI

Wiadomo, że nauczanie zdalne lub hybrydowe mają zostać wprowadzone w przypadku zachorowań, ale brakuje tu konkretów. Czy jeśli zachoruje jeden uczeń w szkole, na nauczanie zdalne przejdzie jego klasa czy cała szkoła? A co z nauczycielami? Może się okazać, że w pewnym momencie po prostu nie będzie miał kto uczyć. Do szkoły ma obowiązywać zakaz wstępu osób z objawami mogącymi wskazywać na COVID-19, takimi jak gorączka, katar czy kaszel. To może wyeliminować alergików z pracy na wiele miesięcy, w dodatku zbliża się sezon grypowy.

– Nauczyciele biorą L4 tylko w ostateczności. Katar nie jest powodem, żeby iść na zwolnienie, ale teraz będzie inaczej – zauważa Małgorzata Korfini-Stachnik. Może się więc okazać, że jedna klasa połowę przedmiotów realizowałaby w sposób zwyczajny, a drugą połowę – zdalnie. A przecież w szkole część uczniów nie miałaby dostępu do komputerów.

Część uczniów będzie mogła korzystać tylko z nauczania zdalnego – w przypadku chorób umieszczających ich w grupie ryzyka czy z powodu pobytu w kwarantannie. To kolejna sytuacja, gdy nauczyciel musiałby pracować podwójnie.

W grupie ryzyka mogą znajdować się oczywiście też nauczyciele. Średni wiek kadry w Polsce to aż 45 lat, co oznacza, że ze względu na wiek koronawirusa może obawiać się większość. Oświatowcy zastanawiają się, jak dyrektorzy planują zadbać o tę grupę. Pojawiają się np. pomysły zwolnienia z dyżurowania – ale kto wtedy będzie pełnił dyżury na korytarzach?

Pewne są tylko dwie rzeczy. Powody do obaw mają wszyscy: uczniowie, nauczyciele, dyrektorzy i samorządowcy. A rok szkolny już tuż-tuż.

DYREKTORZY KOMENTUJĄ (rozszerzona wersja komentarzy opublikowanych w papierowym wydaniu „Wiadomości Wrzesińskich”) 

Bogdan Nowak, dyrektor Zespołu Szkół Politechnicznych im. Bohaterów Monte Cassino we Wrześni

– Na dziś planujemy rozpoczęcie nauki w normalnym trybie. Przygotowujemy procedury, które mają zapewnić bezpieczeństwo uczniów i nauczycieli. Wprowadzenie zmianowości czy innych zmian organizacyjnych jest niesłychanie trudne. W szkole 1 września pojawi się w szkole ponad 1100 uczniów i 84 nauczycieli. Większość zajęć odbywa się w specjalistycznych pracowniach, w dużej części z podziałem na grupy, co ułatwia zachowanie dystansu społecznego. Mam nadzieję, że uda nam się zapanować nad sytuacją w placówce.

***

Damian Hoffmann, dyrektor Zespołu Szkół Technicznych i Ogólnokształcących im. gen. dra Romana Abrahama we Wrześni

– Znamy już wytyczne w zakresie organizacji pracy w szkołach i placówkach oświatowych. Jak wiadomo, zapadła rządowa decyzja o powrocie do szkół i próbie, bo tak to trzeba traktować, podjęcia nauki w trybie stacjonarnym. Czy w czasie zagrożenia epidemicznego taka formuła sprawdzi się, pokażą już pierwsze tygodnie. Według mnie bardziej racjonalnym rozwiązaniem byłby wariant hybrydowy, który pozwoliłby młodemu człowiekowi na kontakt ze szkołą, ale jednocześnie gwarantował mu większe bezpieczeństwo. Musimy być bowiem świadomi, że wielogodzinne funkcjonowanie w przestrzeni zamkniętej tak dużej liczby osób (ponad 800 uczniów w przypadku ZSTiO) może być naprawdę wysoce ryzykowne. Oczywiście, moim zadaniem jako dyrektora szkoły jest minimalizowanie tego ryzyka. Będziemy po wielokroć uczulać uczniów na potrzebę przestrzegania zasad higieny osobistej czy na konieczność częstego wietrzenia sal dydaktycznych. Zachowanie dystansu społecznego w przestrzeni szkolnej jest z praktycznego punku widzenia raczej niemożliwe, ale podejmę starania, by młodzież jak najrzadziej gromadziła się w większych grupach i przemieszczała po szkolnych korytarzach. Będzie to możliwe poprzez organizowanie zajęć danej klasy w tych samych salach lekcyjnych. Zwrócimy również baczną uwagę na obecność osób trzecich w szkole. Nauczycielom wychowania fizycznego zasugeruję, by na swoich zajęciach nie wprowadzali sportów kontaktowych. Pracownicy obsługi zadbają o czystość wszystkich pomieszczeń, ciągów komunikacyjnych czy dezynfekcję klamek i poręczy. Wymogiem też będzie korzystanie z dyspenserów z płynem dezynfekującym. Liczę takżena odpowiedzialność i rozwagę samych uczniów, ich rodziców i, rzecz jasna, nauczycieli oraz pracowników niepedagogicznych. Zakładam, że osoby, które zauważą u siebie jakiekolwiek niepokojące symptomy infekcji górnych dróg oddechowych, pozostaną w domu. Pragnę podkreślić, że w każdej chwili jesteśmy gotowi na zmianę formuły kształcenia, o ile pojawi się taka konieczność. Z wypowiedzi władz oświatowych wynika, że przygotowywane przepisy pozwolą nam na szybkie podjęcie decyzji o ewentualnym przejściu na nauczanie zdalne lub hybrydowe w sytuacji pojawienia się zarzewia zakażenia na terenie danej szkoły. 

***

Maciej Mielczarek, dyrektor Zespołu Szkół Zawodowych nr 2 im. Powstańców Wielkopolskich we Wrześni

– Sam pomysł trzech trybów wydaje się naturalny w obecnej sytuacji sanitarnej. Wszyscy uczestnicy życia szkolnego (uczniowie, rodzice i nauczyciele) chcieliby powrotu do szkoły. Dziś jest to jednak bardzo niebezpieczne. Osobiście jestem za nauczaniem hybrydowym. Aktualnie pracujemy nad przygotowaniem szkoły do nowego roku szkolnego w sytuacji reżimu sanitarnego. Brak jest jeszcze przepisów prawa w tym zakresie. Uważam, że zachowanie dystansu w czasie nauczania nie jest wykonalne. Widzę jednak pewne możliwości ograniczenia bezpośredniego kontaktu pomiędzy uczniami klas w trybie hybrydowym poprzez ograniczenie poruszania się po szkole, przypisania uczniów oddziału do jednego z trzech wejść i do jednej sali (z wyjątkiem zajęć wychowania fizycznego, informatyki i zajęć w pracowniach),  ustalenie harmonogramu przerw. Nie unikniemy jednak bezpośredniego kontaktu uczniów tej samej klasy. I zgodnie z zapowiedziami MEN potrzebne jest uzyskanie opinii Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej. 
Thumb anna tess go%c5%82embiowska fot idzikowski 1

Anna Tess Gołębiowska

22:08 22-08-2020