Mistyczny koncert. Genoveva Faísca pokochała Polskę i wróciła do Wrześni

Kocham Polskę – deklaruje Genoveva Faísca. I trudno jej nie wierzyć, skoro ponownie odwiedziła nasz kraj.

kultura 11:42 23-01-20201 0

Po raz pierwszy portugalska wokalistka przyjechała do Polski w listopadzie 2018 roku i od razu wystąpiła we Wrześni – w Klubie Muzycznym „Trójka” oraz w restauracji Mikroklimat. W trasie po Polsce towarzyszyli jej Maciej Lutowski (perkusja), Małgorzata Szczwany (fortepian) oraz Flavio Gullotta (kontrabas). Teraz też dała dwa koncerty – 18 stycznia pojawiła się z jazzowym show w Yummy Punjaby, a 19 stycznia wystąpiła w czasie mszy w Kościele św. Józefa we Wrześni. Oba z Maciejem Lutowskim.

– Kocham Polskę. Weszłam w kontakt z Maciejem i wtedy przyjechałam tu po raz pierwszy. I – w jakiś sposób – poczułam się jak w domu. Trudno mi to wyjaśnić, ponieważ pobyt w Polsce był inny od wszystkiego co znałam, pochodzę z ciepłego kraju, dużo czasu spędzam na plaży, a jednak poczułam się tu naprawdę miło. Poznałam fajnych muzyków, naprawdę lubię występować z Małgorzatą. Od razu zadeklarowałam Maciejowi, że chętnie przyjadę znowu – opowiada Genoveva Faísca.

Koncert na Lipówce był dla wokalistki nowym doświadczeniem.

– Było nieco dziwnie. Śpiewałam wcześniej w kościołach w Portugalii, ale nigdy w czasie mszy. To były po prostu koncerty odbywające się w specjalnym miejscu – ponieważ uwielbiam kościoły, choć nie jestem praktykująca. Koncert we Wrześni był naprawdę interesującym doświadczeniem – choć na co dzień nie chodzę do kościoła, szanuję te miejsca, zostałam wychowana w tradycji katolickiej. To było bardzo mistyczne doświadczenie, część mnie je przeżywała, a część zastanawiała się, czy wolno mi tutaj występować. Ale potem pozwoliłam sobie... i to było jak modlitwa.

Genoveva Faísca wspólnie z Maciejem Lutowskim dali krótki koncert przed mszą świętą, a później śpiewali w trakcie nabożeństwa. Zostali ciepło przyjęci przez proboszcza parafii, ks. Czesława Krolla.

Ks. Czesław Kroll, proboszcz parafii pw. Świętego Krzyża we Wrześni

– To nie były typowe kolędy. Jedna z piosenek, które zaśpiewałam, była czymś, co można zaśpiewać dziecku – a w tym przypadku Dzieciątku Jezus. Druga to piękny wiersz, który można zinterpretować jako wychwalanie Boga. Zaśpiewałam też „Amazing Grace” – opowiada wokalistka. „Amazing Grace”, czyli „Zdumiewająca łaska”, to najpopularniejsza protestancka pieśń religijna. W Portugalii też śpiewamy kolędy, ale ta tradycja nie jest tak silna jak w Polsce. To „janeiras” od „janeiro” – styczeń. W styczniu, szczególnie na wsi, ludzie chodzą od drzwi do drzwi, śpiewając „janeirans” i prosząc o drobiazgi, trochę przypomina to amerykańskie Halloween. W miastach odbywają się raczej koncerty. W Faro, gdzie mieszkam, działa wiele chórów, więc czasem też wykonują taki repertuar. Ale na pewno nie tak często jak w Polsce. Wiele polskich kolęd już rozpoznaję – z tym krajem chyba połączyło mnie przeznaczenie! Kiedyś Polak przyszedł na mój koncert i podarował mi płytę z kolędami Urszuli Dudziak. Do dziś utrzymujemy kontakt, a płyty słucham z przyjemnością. Potem usłyszałam je w Polsce i to było bardzo fajne. Śpiewano je też w czasie mszy świętej 19 stycznia. Mam w domu książeczkę z tekstami tych kolęd. Staram się ich nauczyć, może kiedyś nawet będę miała okazję je zaśpiewać. Naprawdę lubię polskie kolędy, uczę się też samego języka. Mój przyjaciel nauczył mnie kilku słów, a potem zaczęłam uczyć się samodzielnie, na stronie DuoLingo. To bardzo trudny język, więc rok temu nie szło mi za dobrze, ale przez cały rok uczyłam się codziennie – chociaż 5-10 minut dziennie. Poznawałam nowe słowa, próbowałam zrozumieć odmianę i wszystkie te trudne kwestie, więc obecnie było lepiej. Mam nadzieję, że wrócę jeszcze do Polski, bo wtedy będę już mówić płynnie – śmieje się.

Koncertu wysłuchał tłum wiernych

W Yummy Punjaby Genoveva Faísca zaprezentowała bardziej zróżnicowany repertuar, m.in. jazz i fado, z których jest najbardziej znana. Fado nazywane czasem portugalskim bluesem powstało w biednych dzielnicach portowych. To melancholijna pieśń wykonywana przez wokalistę w towarzystwie dwóch gitar.

– Zaprezentowałam miks portugalskich utworów, w tym kilka moich własnych kompozycji. Gram utwory tradycyjne, jazz, bluesa, muzykę brazylijską – wylicza wokalistka. Wszystko, co lubię. Jestem najbardziej kojarzona z jazzem, ale lubię rozmaite style. Wybieram utwory, które mówią o czymś, które mogę poczuć sercem.

Genoveva Faísca jest przekonana, że jazz ma sporo fanów.

– To nisza, ale naprawdę spora nisza. W Lizbonie odbywa się festiwal jazzowy. W Faro, gdzie mieszkam, mieszka też zdolny jazzman, który występował na Broadwayu, nauczał w Barcelonie… Trudno mi powiedzieć, co najbardziej lubię w jazzie – chyba improwizację. Rytm, melodia, różne skale. W jazzie masz skale, które są jak dialekty jednego języka. Możesz improwizować w jednym dialekcie, możesz w innym… Kiedy rozumiesz jakąś muzykę, czujesz ją i nagle możesz w niej improwizować. Sądzę, że wprowadzam jazz do każdego innego stylu, który wykonuję. Muzyka jest jak język. Uczenie się języka jest jak muzyka. W kościele gdy ksiądz wygłaszał kazanie, nie rozumiałam słów, ale nawet bez tego rozumiałam ich melodię, jakbym słuchała muzyki.

Genoveva Faísca pozostanie w Polsce do 23 lutego. Wystąpi m.in. w Białogardzie (25 stycznia), w Gnieźnie (16 lutego) i w Poznaniu (21 lutego). Jest cały czas otwarta na propozycje kolejnych koncertów. 

Thumb anna tess go%c5%82embiowska fot idzikowski 1

Anna Tess Gołębiowska

11:42 23-01-2020